Już wkrótce: Dziedziny życia i z którą nie mam połączenia, Czy podpisywałaś umowę?
Zapisz się do Newslettera, a raz w miesiącu przypomnę o nowych publikacjach :)

Ułatw Sobie Dom: Łazienka

Jakoś z początkiem tego roku, publikując dla Newsletterowiczów ebooka Dlaczego warto poeksperymentować z minimalizmem właśnie teraz, wspominałam o planach stworzenia "dużego ebooka" o minimalizmie. Wtedy też poczyniłam notatki, które po uzupełnieniu, rozbudowaniu i wrzuceniu w atrakcyjną, elegancką formę miały stać się tym ebookiem.

Ponieważ przez te miesiące moje podejście do działalności w Internecie zmieniło się, nie będę robić "produktu".

Uładniam notatki i publikuję je tu i teraz.

...

Ułatw Sobie Dom

Oto zbiór moich doświadczeń i porad, które mogą pomóc Wam oczyścić swoje domy z rzeczy niepotrzebnych i nieużywanych. Kogo interesuje minimalizowanie stanu posiadania - zapraszam na pokład 🙂

Część dotycząca łazienki jest pierwsza i jest najdokładniejszym instruktażem. Tutaj poznacie i zrozumiecie schemat działania, który można zastosować w kolejnych miejscach. Tu podaję wskazówki, sposoby, które przydają się i w łazience, i w reszcie domu. Omówienie kolejnych pomieszczeń będzie zatem krótsze.

To, co przedstawiam jako swój stan posiadania, to jest już zdecydowanie minimalizm z rodziną, minimalizm z dziećmi. Ułatwiający życie, ale nie ekstremalny. Można spokojnie mieć mniej niż to, co przedstawiam poniżej i przeżyć. Można mieć i więcej. Minimalizm jest propozycją, a nie jedynym słusznym rozwiązaniem czegokolwiek.

Łazienka

Dlaczego zaczynam od łazienki? Wydaje mi się, że w tym pomieszczeniu przechowujemy najmniej rzeczy, więc będzie stosunkowo miło i łatwo doprowadzić tę przestrzeń do pożądanego stanu. A do tego ład w łazience da nam komfort… To jest w końcu miejsce, które służy relaksowi, miejsce, w którym żegnamy, zdejmujemy z siebie i zmywamy sprawy dnia. Gdzie jesteśmy same (pozdrawiam mamy małych dzieci – naprawdę, kiedyś będziecie tam same!).

...

Żeby móc wygodnie działać, zachęcam, by w pierwszej kolejności omieść wzrokiem otwarte przestrzenie i usunąć z łazienki przedmioty, które nie powinny w niej być.

U mnie są to: śmieci, balon, „chemia”, którą przechowuję gdzie indziej, metalowe kółeczko niezidentyfikowanego pochodzenia (zapytaj-Męża), kapcie balkonowe i czyste, suche ubrania.

Dwie ostatnie pozycje związane są z nawykiem, który każe mi pozostawiać „niezałatwione sprawy” na wierzchu. I one są moją listą rzeczy do zrobienia. Wyobraź sobie, że nie masz w szafie wyznaczonego miejsca na rzeczy, wymagające zeszycia, tylko trzymasz je na wierzchu, żeby nie zapomnieć, żeby to załatwić… Jakiś sens w tym jest, ale tylko dopóty, dopóki te rzeczy nie leżą całymi dniami, wywołując poczucie winy, kiedy my może te dni spędzamy na sprawach ważniejszych niż cerowanie krótkich spodenek… zimą.

No to raz! Opróżniamy łazienki z przedmiotów nie-łazienkowych.

Teraz weź trzy spokojne, głębokie oddechy.

I zaczynamy zasadniczą część pracy!

Proponuję, abyś wzięła największą miskę łazienkową, może dwie, a może przeznaczysz na to miskę i jakąś płaską powierzchnię (pralka, część podłogi). Teraz zdejmij wszystkie przedmioty z otwartych półek i wyjmij wszystko z szafek – włóż do miski/misek, połóż większe rzeczy w wybranym miejscu.

Jeśli tak byłoby Ci łatwiej, dobrym pomysłem jest zgromadzenie rzeczy każdego członka rodziny oddzielne (miski) i wspólnych przedmiotów jako kolejnej kategorii. Możesz też odłożyć w jednym miejscu rzeczy, które będą przechowywane „na wierzchu” – na otwartych półkach. Nie pomiń tylko kwestii, które rzeczy sensownie jest trzymać na wierzchu – o czym napiszę później.

Jeśli w łazience przechowujesz środki do sprzątania – nie kładź ich razem ze szczoteczkami do zębów! Niech stanowią odrębną grupę.

Teraz jest dobry czas, abyś przetarła półki. Zaczynaj od góry (także na zewnątrz – góra szafki). Wyczyść półki zewnętrzne i te w szafkach, aby później potrzebne, ważne przedmioty wkładać na czyste i wyschnięte miejsce.

A czym myć półki w łazience? Tutaj będę kontrowersyjna: wilgotną szmatką. Bawełną namoczoną wodą z kranu. Półkom z ciemnych kafelków dobrze robi ocet – usuwa osady z kamienia. Po prostu dodaj odrobinę octu do wody – ja mam taką mieszankę w butelce z „psikadłem”.

Planując rozkład rzeczy w jakimkolwiek pomieszczeniu, staraj się jak najwięcej umieścić w zamkniętych szafkach, ewentualnie w ładnych pudełkach, koszykach. I nie na podłodze. Dzięki temu łatwiej utrzymasz czystość (choćby kwestia przekładania rzeczy podczas odkurzania), a także będziesz miała wrażenie spokoju i ładu w domu. A to ważne!

Rzeczy męża

No to zaczynamy z grubej rury. Ale ponieważ to mężczyzna na ogół jest wyższy i w związku z tym np. u nas dostał wyższe półki – taka kolejność prac wydaje się logiczna.

Jeśli tylko mąż nie ma nic przeciwko – a powinien być raczej wdzięczny! – zrób wstępny przegląd jego rzeczy. Niczego nie wyrzucaj, ale odłóż na bok puste opakowania, śmieci, przeterminowane kosmetyki i leki, rzeczy, które są zniszczone, nie spełniają już swojej funkcji, nadają się do wyrzucenia – później mu je pokażesz i niech sam zadecyduje, co dalej.

W drugiej kolejności przyjrzyj się przedmiotom pod kątem tego, czy mąż ich używa. Jeśli sądzisz, że leżą sobie nieruszane, znowu: zbierz te rzeczy w jedno miejsce i zapytaj później męża, czy ich używa, czy będzie ich używał…. Może zdecyduje się coś wyrzucić, oddać, albo… postanowi jednak używać (tzw. projekt denko).

Jak już będziesz odkładała do szafki przedmioty, z których mąż korzysta, sugeruję:

- w miejscach trudniej dostępnych np. w głębi półki umieszczaj rzadziej używane rzeczy, a te używane często – z brzegu

- idąc za radą Marie Kondo, odklej etykiety z opakowań, z których się da, oczywiście pod warunkiem, że informacje o produkcie nie są niezbędne. Na pewno możesz poodklejać etykiety z regularnie używanych szamponów, żeli pod prysznic, kremów, dezodorantów. Co to daje? Większy spokój umysłu, spokój psychiczny, gdy wchodząc do pomieszczenia czy otwierając szafki nie uderzają nas informacje – napisy, litery. Zresztą dlaczego Twoja łazienka miałaby być reklamą konkretnych produktów? Wystarczy Ci zielony żel pod prysznic, czy musi być oznaczony nazwą? Moim zdaniem też wyjęte z opakowań kostki mydła, ułożone jedna na drugiej wyglądają lepiej niż te same kostki w sklepowych opakowaniach. To gwoli wyjaśnienia tematu, który dotyczy i kosmetyków męża, i innych ludzi, i rzeczy wspólnych, i kuchni… Usuwaj napisy.

Czego mąż używa, tego używa, nie będę wnikać i rozkładać na czynniki pierwsze. Po prostu odłóż na półki rzeczy, z których on korzysta. Jeśli będziesz chciała, przedstaw mu zalety minimalizowania swojego stanu posiadania. Albo puść mu filmy panów TheMinimalists na Netflixie. Może wtedy nabierze ochoty, aby samodzielnie przejrzeć swoje rzeczy (nie tylko łazienkowe) i usunąć więcej.

Co mogę skomentować odnośnie zawartości męskich półek, to mogę polecić posiadanie maszynki do strzyżenia, jeśli tylko masz w domu męża, a może i synów. Nam zastępuje to fryzjera dla trzech głów. Oszczędzamy dzięki temu sporo zachodu, czasu i pieniędzy.

Rzeczy kobiety

Czas na Twoje rzeczy.

Przejrzyj swoje kosmetyki i przyrządy, zadając sobie pytania:

- czy tego używam?

- czy użyłam tego w ciągu ostatniego roku / pół roku / miesiąca?

- czy to lubię (konsystencję i działanie kremu, kolor produktów do makijażu, zapach…)?

Zostaw tylko to, czego będziesz używać, bo tego potrzebujesz oraz to, czego używasz z regularnością i… radością.

Oczywiście usuń produkty przeterminowane, których nie chcesz używać.

Jeśli nazbierało Ci się sporo rzeczy jednej kategorii np. szczotek do włosów, pędzli do makijażu, jakiegoś rodzaju kremu czy odżywki do włosów – poświęć temu chwilę czasu i swoją uwagę. Może wystarczy jedna szczotka? Może z pewnego rodzaju pędzli do makijażu zostawisz jeden, najlepszy? Jeśli trudno Ci podjąć decyzję, zostaw na półce jedną szczotkę, a pozostałych jeszcze nie wyrzucaj. Spakuj je np. do piwnicy i określ czas. Jeśli przez ten okres nie odczujesz potrzeby użycia innej szczotki niż ta jedna pozostawiona w łazience, możesz pozbyć się tych z piwnicy.

Jeśli ilość kosmetyków jest taka, że nie zużyjesz ich w rozsądnym czasie, zastanów się, czy nie chcesz ich rozdać jakimś bliskim kobietom. Jeśli w ciągu roku zużywasz jedno opakowanie odżywki do włosów, a w szafce masz ich sześć… Nie wkładaj wszystkich z powrotem na półkę. Na pewno wszystkie nie są Ci niezbędne.

Co zostało u mnie? (To tylko przykład – każdy ma inne potrzeby, przyzwyczajenia, zachcianki i cele; na pewno można mieć i mniej niż ja, bo już miałam 😉 ).

- podpaski wielorazowe. Bardzo polecam. Cudowne jest to, że są ze mną od ponad trzech lat, przez który to czas nie musiałam podpasek kupować, uzupełniać zapasów. To jest sfera życia, której nie otwieram przed sklepami – one nie mają tu wstępu, ich wołania w tym temacie są bezzasadne, chybione

- maszynka do golenia + zapasowa (o ile podpasek czy tamponów w pewnym okresie używa każda z nas, o tyle golenie jest opcjonalne)

- olej z pestek malin, który stosuję latem na naprawdę mocno słońce typu dzień na plaży jako olejek przeciwsłoneczny, a jeśli zostanie mi otwarta buteleczka na jesień, używam go jak kremu – czyni skórę cudownie miękką

- perfumy – pozycja opcjonalna, ale ja akurat lubię zapachy; nie że codziennie

- odżywka do włosów (jedna!), dostana w prezencie – testuję, ale żyć bez mogę i żyłam przez lat trzydzieści

- szampon do włosów + zapasy; z jednego nie zdzieram przedniej etykiety, bo akurat chcę wiedzieć, który to rodzaj – żeby kupować go, jeśli szczególnie mnie zachwyci

- kilka sztuk kosmetyków kąpielowo-prysznicowo-maseczkowych i gąbka, bo lubię zapachy, peelingi i tak zwane „domowe spa” (górnolotna nazwa jak na matkę dzieciom). Kiedyś sobie tego nie kupowałam, bo eko, zdrowie i minimalizm. Ale zaczęłam sobie pozwalać na taką przyjemność i relaks, choć do życia niezbędne to nie jest

- makijaż: cienie, róż, kredka, tusz. Tego zestawu używam od większego dzwonu, natomiast korektorów, pudrów, kremów bb, podkładów i tym podobnych szpachli w ogóle nie mam. Mąż się nie rozwiódł, rodzina nie wyklęła, ludzie się ze mną spotykają

- zmywacz do paznokci – pamiętaj, lakieru możesz nie mieć, ale mąż zawsze może wyskoczyć z potrzebą pt. „zmywacz” do jakichś swoich brudnych męskich spraw i jeśli nie posiadasz, wtedy usłyszysz „kobieta, a zmywacza nie ma” (a lakier trzymam w piwnicy i używam do… malowania kluczy - oznaczam niektóre kolorem, żeby szybciej wyławiać je z całego pęku)

- pasta do wrażliwych zębów. Raz kiedyś potrzebowałam, może znów zajdzie potrzeba – niech poleży. Ale jeśli zorientuję się, że leży rok, a jej nie ubywa – pójdzie out

- olejki eteryczne – do kąpieli. Przyjemne i podobno zdrowotne. Moim zdaniem, gdy dodasz ich do prania, sprzątania podłogi itp. zastosowań w domu – wietrzeją tak szybko, że praktycznie w ogóle nigdy ich nie czuć [aktualizacja z ostatnich dni: zamiast kupować olejek sosnowy, idź do lasu, weź z ziemi spadnięte gałązki z igłami, zagotuj igły w garnku i dodaj tę wodę do kąpieli - i jesteś eko, bo bez procesu produkcji, przesyłek ani plastikowych zakrętek)

- dezodorant – ja stosuję olej kokosowy z sodą, zmieszany w takich proporcjach, by głównym bohaterem była soda, a kokos powodował przyklejanie jej do skóry. Przechowuję w małym słoiczku po koncentracie pomidorowym

O, i takie generalne porządki, ponieważ oczekujemy po nich efektu tip-top, są też tym czasem, kiedy uzupełniamy zapasy, jak cukier w cukiernicy. Mi akurat dezodorant „wyszedł” i czas od nowa zamieszać sobie w słoiczku co trzeba.

- pęseta – raz na parę tygodni / miesięcy się przydaje

- wielorazowy bawełniany płatek kosmetyczny (oficjalnie: wielorazowa wkładka laktacyjna) – nakładam na niego olej kokosowy i w ten sposób zmywam robiony raz na miesiąc makijaż

- nitka dentystyczna – używam oderwanego kawałka, aż się zedrze i do niczego nie nadaje. Podobnie jak używam szczoteczki, aż się zedrze i nie nadaje. I majtek. I skarpet. I sukienek. I kubków.

- grzebień drewniany lat 10+ - szczotki to jednak nie moja historia

- 2 gumki do włosów – tylu używam na bieżąco, a jakiś zapas, by zdarte zastąpić nowymi, trzymam w garderobie

Rzeczy dzieci

Nie trzymamy niczego, czego się nie używa.

My mamy:

- zapasowe szczoteczki do zębów (bez opakowań)

- zapas dziecięcej pasty do zębów

Rzeczy wspólne i zapasy

Pozostawiamy tylko to, czego używamy przynajmniej raz w roku. Odklejamy etykiety, jeśli nie interesują nas żadne informacje.

U nas są to:

- kosmetyczka, 1 mała – tyle mamy od zawsze i żyjemy

- olejek do opalania – bo nie wszyscy są wyznawcami oleju malinowego

- psikadło na komary

- krem Nivea – nie używamy, ale bywa, że z raz w roku ktoś potrzebuje

- mąka ziemniaczana – taka zasypka bywa potrzebna na delikatne, wilgotne miejsca

- korek do umywalki – szczerze? Głupio wyrzucić. To jest rzecz, którą trzymam „na wszelki wypadek”

- patyczki do uszu + zapas

- waciki – chyba jedynie do dezynfekcji telefonu Męża po pracy 😀

- mydła w kostce

- opakowanie nitki dentystycznej + zapas

- nożyczki do paznokci

- przedłużacz – do maszynki do strzyżenia

- suszarka do włosów.

Jeśli są kosmetyki, których nie chcesz używać, ale chcesz zużyć, zrobić tzw. projekt denko, ustaw te rzeczy na wierzchu, żebyś miała je na widoku – jeśli chcesz ich używać codziennie lub w szafce, ale z brzegu, łatwo dostępne.

Rzecz o zapasach

Może z początku nie brzmi to minimalistycznie, ale ja mocno polecam kupowanie i trzymanie zapasów pewnych rzeczy, które na bieżąco zużywamy. Dotyczy to kosmetyków i produktów higienicznych. Radzę pójść raz a dobrze do sklepu, wziąć cztery pasty do zębów, dwa szampony, piętnaście mydeł, dwie paczki patyczków do uszu, tyle papieru toaletowego, ile możemy przechowywać itp.

Wygląda to nieminimalistycznie. Choć w zasadzie kupujesz rzeczy, które na pewno zużyjesz.

Za to pomyśl sobie, że przez kilka miesięcy nie musisz raz w tygodniu, robiąc listę zakupów, sprawdzać, czy aby nie kończy Wam się mydło, papier toaletowy, pasta do zębów. To jest wielka ulga dla naszej uwagi, tak dzisiaj obciążanej. Kilka spraw z głowy.

Tekstylia

Przechowujesz ręczniki w łazience? Ja tak, i bardzo polecam. Kiedyś trzymałam je w garderobie… Wysuszone po praniu wynosiłam z okolic łazienki do szafy. A kiedy potrzebowałam świeżego ręcznika, wędrowałam z łazienki do garderoby i z powrotem…

Jeśli tylko masz taką możliwość, przechowuj rzeczy tam, gdzie ich używasz. Ręczniki – w łazience.

Ile ręczników potrzebujesz? Dwóch dużych na jednego człowieka. Jeden w użyciu, drugi w praniu (a potem czysty, gotowy na wymianę za nieświeży). Jeśli upierasz się, że potrzebujesz oddzielnego ręcznika do twarzy, rąk czy stóp – poświęć temu chwilę czasu. Podłub w sobie, szukając odpowiedzi: dlaczego? Dlaczego potrzebujesz dodatkowego ręcznika do czegośtam? Skąd to się wzięło? Ty czujesz tę potrzebę czy przeniosłaś to od kogoś innego jako „zasadę”?

Ręczniki gościnne? Jak przychodzą goście, wyciągnij im jeden z upranych. I już.

Szlafrok. U nas tylko ja go mam i to dopiero od pół roku. Lubię nakładać go wieczorem na piżamę, a że wieczorem działam jeszcze po umyciu, a zanim pójdę spać, a przez 9 miesięcy w roku jest chłodno – używam go wtedy co wieczór.

W szafce z ręcznikami mam też starą, wytartą poduszkę na jaśka, której używam, gdy do prania wrzucam delikatne lub plątliwe rzeczy.

Szafka pod zlewem

Tutaj trzymam środki czystości, ścierki, gąbkę - to wszystko omówię w innej części tego cyklu.

Na wierzchu

W każdym pomieszczeniu staram się trzymać zasady, że na wierzchu może leżeć to, czego używamy codziennie. Warto zadbać, by te przedmioty miały swoje miejsce na tym wierzchu i wyglądały estetycznie (płyny, proszki, kosmetyki można przełożyć do innych opakowań), bo przecież patrzymy na nie każdego dnia. Niech towarzyszy nam poczucie porządku, ładu.

U nas na wierzchu są:

- szczoteczki do zębów, kubki do płukania i pasta do zębów - dzieci

- małe lusterko, które dzieci ustawiają sobie do mycia zębów – nie dosięgają do dorosłego

- pasta do zębów Męża

- olej kokosowy

- szczoteczki do zębów dorosłych w kubku

- szampon i żel Męża

- mydło do rąk

- skrawki mydła – przydają się czasem do doczyszczenia, zaprania czegoś, a kiedy robi się ich za dużo, to albo wyrzucam, albo ścieram i dodaję do proszku do prania

- sól epsom do kąpieli (nie idzie do szafki ze względu na ciężar)

- proszek do prania i płyn do płukania (gdybym miała w pobliżu pralki szafki, które utrzymają taki ciężar, oczywiście chowałabym je)

- 3 miski do prania, duża i 2 średnie. Można mieć i mniej, ale biorąc pod uwagę obecność w domu dzieci, biorąc pod uwagę zimy, podczas których miska nieraz jest pojemnikiem na buty mokre/zapiaskowane po dworze, biorąc pod uwagę, że w trakcie okresu przez te kilka dni jedna miska jest zajęta przez moczące się podpaski…

- wiadro na mopa (wiadro i dwie mniejsze miski mieszczą mi się w dużej misce i tak je przechowuję

- nocnik

- papier toaletowy.

Przegląd rzeczy wykorzystaj też do tego, by zoptymalizować wygodę i estetykę ich przechowywania np. przesyp/przelej do ładniejszych opakowań.

Dla mnie był to pretekst, by wiadra z kilogramami soli epsom i sody oczyszczonej, które stały na podłodze, wynieść w inne miejsce, a w łazience pozostawić jedynie puszkę sody w szafce i słoik soli epsom na otwartej półce.

Na podłodze

Na podłodze ma nic nie być! – Tak brzmi ideał i z nim nie dyskutuję. W praktyce próbuję mieć na podłodze jak najmniej. Chociażby miski i wiadro na mopa trzymam na półce.

Pilnowanie, by podłoga była możliwie pusta ułatwia utrzymanie czystości. Porządek w rzeczach (brak nadmiaru i sensowne ułożenie) to jedno, a czystość powierzchni to drugie. Wokół ustawionych na podłodze rzeczy lubią gromadzić się kurz i paprochy. Po pustej podłodze natomiast łatwiej i skutecznie przejedzie odkurzacz czy mop.

U nas na podłodze, oprócz pralki są:

- stołeczek dla dzieci przy umywalce

- kosz na rzeczy do prania

- mop (w kącie za pralką, więc nie przeszkadza w myciu podłogi)

- wiaderko z proszkiem do prania.

Co wynikło z mojego przeglądu łazienki? A jestem minimalistką od lat i nie trzymam rzeczy niepotrzebnych, przeglądy robię regularnie.

W szafkach znalazłam jedną rzecz, która nie powinna tu być: pampers. Już nie używamy. Dołączy do paki i oddamy komuś z maluszkami.

Do śmieci trafiają:

- 2 szczotki do włosów (z dzika i plastikowa)

- opakowania po szczoteczkach o zębów, kartonowe pudełka po olejkach

- etykiety

- tekturka od maszynki do golenia.

Zajrzyj jeszcze do kosza na pranie i zrób to zaległe ręczne.

Sprzątanie

Raz na pół roku: Przegląd rzeczy, półki zamknięte przetrzeć, prać wkład kosza na pranie.

Co jakiś czas: Półki zewnętrzne, usunąć śmieci, wanna, umywalka, ubikacja, dziecięce nocniki czy nakładki, lustro, fronty ciemnych szafek.

Najczęściej: Podłoga.

.

Regularne wsparcie i 🗝️ dostęp do wszystkich tekstów.

Jednorazowe wsparcie blik/przelew lub paypal - bo u mnie czytasz bez reklam 🙂

Jeśli interesują Cię kolejne części cyklu, możesz zapisać się do newslettera - dam znać o nowych tekstach (nie wysyłam spamu, piszę maila ok. raz w miesiącu).

Jeśli podałabyś ten tekst dalej znajomym lub poleciła gdzieś w sieci - będę wdzięczna. Im więcej sygnałów, że ktoś to czyta, tym bardziej chce się pisać 🙂

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.