Żona niepracująca – z drugiej strony

Jak może być taka głupia i naiwna? - pyta ynternet, koleżanka i sąsiad.

A co jeśli on umrze, odejdzie na bok, rozchoruje się straszliwie...?

Ona powinna przecież tak na zapas, just in case, mamonę u szefuńcia robić, by gdy będzie jej mamona potrzebna ewentualnie, bo świat się zawali,

to kontynuować robienie jej dalij...

...

A popatrz na to inaczej.

Jeśli mężczyzna chcę tę kobietę w życiu mieć swym i przy boku swym, chce mieć darmowe (powiedzmy 😉 ) mizianie bez ryzyka złapania dziwnych chorób (czyli wyłączność), chce, by rodziła mu dzieci, karmiła je i jego, i nimi się zajmowała, nie oddając siebie przez większość dni szefowi, to...

może to jego rolą i biznesem jest przedstawić jej taką ofertę, by poczuła się bezpieczna (kobiety potrzebują poczucia bezpieczeństwa oraz relacji, a mężczyźni miziania i podziwu) i zgodziła na taki układ?

...

Czy ja mam wchodzić w namacalne szczegóły tego, jak mężczyzna może to rozwiązać? Co dać, co zapewnić swojej drugiej pół, by w razie czego nie wylądowała z ręką w czarnej dziurze rozpaczy? Możliwości jest sporo.

Jedna z nich to zwykła kupa pieniędzy, zamrożonych, które "w razie czego" są jej.

I dalej jadymy edukacją finansową. Uczo tego w szkołach? Uuups, czyżby nie? Ale układ rozrodczy żaby jest, oł yeah.

...

To, że kobieta nie chodzi do pracy, to nie znaczy, że nie ma głowy na karku. Może właśnie ma bardziej?

Oceniła sytaucję, nadała wartości, pokupowała i poprzestawiała klocki i... ma lepiej niż ty, sąsiedzie?

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.