Zalew Karczunek, Kałuszyn – plażowanie z dziećmi godzinę od Warszawy

W tym roku pogoda i siły dopisują, i całkiem ładnie udaje nam się realizować plan jeżdżenia w lecie na jednodniowe, rodzinne wycieczki. Dzisiaj moja relacja z atrakcji miasteczka Kałuszyn, jaką jest Zalew Karczunek.

gdzie to jest?

To miejsce znajduje się kawałeczek za Mińskiem Mazowieckim, jadąc od strony Warszawy.

Mapami Apple’a dojedziesz do Kałuszyna i martw się człowieku dalej sam (no nie do końca, ale o tym zaraz), natomiast mapy Google pokażą Ci pięknie to miejsce z góry i doprowadzą, jeśli wyszukasz Zalew Karczunek. Jeśli większość trasy jedziesz średnimi drogami, wpisz sobie opcję omijaj płatne drogi, bo GPS może Cię wrzucić na jakiś odcinek A2, płatnej, choć ja kura domowa, w świecie nie bywam, nie wiem, jak to działa.

Ten Kałuszyn to zadbane miasteczko i nawet jeśli tylko do tego miasteczka dojedziesz, to znaki postawione jak dla blondynki spokojnie zaprowadzą Cię do zalewu.

Sam Zalew jest zbiornikiem retencyjnym, czyli jak rozumiem, rzadkim w Polszy przejawem myślenia o przyszłości.

W każdym bądź razie ktoś fajnie pomyślał, bo zrobił siedem w jednym: jest zbiornik retencyjny, jest plaża, jest woda, jest cały elegancki teren wokół, jest nawet możliwość wędkowania, ale ja blond, nie powiem Wam w jakich okresach czy na jakich zasadach.

co tam jest?

Cały teren sprawia wrażenie dobrze przemyślanego, zadbanego, czystego. Może to nieduże, ale jak na różne miejsca, które znam, to określiłabym jako profeska.

  • Parking dla blondynki? Jest. Darmowy. (Update: w pierwszej połowie czerwca jeszcze był darmowy, od 15stego pobierają opłaty, 10 za samochód plus 5 za osobę, nam nie policzono dzieci, czyli wyszło 20 pln).
  • Przebieralnie czyste są? Są! Naprawdę!
  • Plaża jest? Jest. Nie jest malutka. Mąż, wydra nadmorska i pedancik ocenił nawet, że piasek jest ok, a to wysoka nota. Nie jest super czysto, pety znajdziesz, nie jest to piasek morski, ale jest spoko, nie ma tragedii.
  • Miejsce do kąpania jest? Jest. Dorośli lecą po całej powierzchni, dzieciaki mają jakby basenik wydzielony molem.
  • Fontanna jest? A jest w jednym miejscu na jeziorze i fontanna.
  • Plac zabaw ogrodzony jest? Jest.
  • Siłownia na powietrzu jest? Jest.
  • Duży trawnik na pikniki poza plażą jest? Jest.
  • Ławki są? Są.
  • Kosze na śmieci są? Są.
  • Boiska do siatkówki są? Dwa.
  • Stoliki z grillem i zadaszeniem są, co by pokiełbasić? Są. (Update: za drugim razem wzięliśmy wszystko na grilla i powiem, że brud straszny – pety, kapsle, i brak kultury i ogłady narodu widać, nawet drewniane nogi grilli bywają spalone, bo nikt dzieci nie nauczył, ile węgla się daje. Uczcie dzieci swe).
  • Chodnik dookoła zalewu, by się pospacerować po smażeniu, pływaniu, jedzeniu, tak na koniec pobytu jest? Jest, nawet oświetlony. I powiem Wam, że warto się tym dookołem przejść, ładnie tam. Różnorodna roślinność, dzika, ale wciąż teren zadbany. Tak swojsko-wiejsko-przyjemno.
  • Widok na miasteczko z odznaczającą się wieżą bodajże neogotyckiego kościoła jest? Jest. No dobra, tak szczerze, to w widok brzydko włażą jakieś kable na słupach czy co tam to jest.
  • Jeżdżo panowie traktorami, co by Wam dzieciaki na minut kilka zahipnotyzować? Jak byliśmy, to jeździli, takie walce słomy pakowali.
  • Toaleta jest? Tak, tojtoje. (Znacie zasadę trzech chusteczek aka bezdotykowej obsługi toitoia? Jedną chusteczką w dłoni sobie otwierasz i przekręcasz zamek, wrzucasz ją do…, drugą używasz do tego, co tojlet pejpera w domu i wrzucasz ją do…, trzecią odkręcasz zamek, otwierasz drzwi butem, a chusteczkę wyrzucasz do najbliższego kosza).

Zalew Karczunek – jak tam jest?

Z Mężem i naszymi niemal 3- i 5-letnimi Chłopakami spędziliśmy tam całkiem fajne kilka godzin.

Czas na otwartym powietrzu, woda nieco chłodzi (i bardzo zajmuje dzieci!), a jednocześnie nie ma wiatru, który urywa głowę nad morzem, można się nałapać D3 i nawdychać lata.

Sensowna plaża, do której nie musimy robić wielkiej wyprawy (czyt. wakacje nad morzem). I z dzieciakami o ile łatwiej i spokojniej jest nad takim jeziorkiem niż nad rozhukanym morzem, które jednak robi mocne fale i potrafi mieć dość blisko od brzegu dość głęboki spadek.

Chłopaki bawili się i bawili, i bawili piaskiem przy brzegu oraz w bieganie po płytkiej wodzie, z wymuszonymi przerwami na jedzenie i picie.

jakieś wady?

Po pierwsze primo, słyszeliśmy, że w weekendy chyba nie ma gdzie palca wsadzić, bo zjeżdża tam cały Mińsk Mazowiecki. Mińsk pewnie powinien wybudować sobie dziesięć takich zalewów, żeby obsłużyć swoich mieszkańców. Czyli to jest miejsce, którego nie powinno się już reklamować. Czyli uważajcie w weekendy. I w wakacje. Czerwiec rządzi.

Po drugie secundo, niezbyt świadomi aktualnego dnia tygodnia, zajechaliśmy tam w piątek. No i w piątek po południu zaczęło przychodzić towarzystwo piątkowe, młode, radzące sobie z wszelka nieporadnością towarzyską i inną obficie wyrzucanym wyrazem na k. No nie będę się tu nad dzisiejszą młodzieżą jątrzyć, wiecie, jak jest, wiecie, jak bywa. Być może ominiecie to, nie pchając się pod molo, gdzie k panowie k niewiasty k do wody k noszą. Ustawcie się na lewo, bliżej siatkówki.

Spacer dookolny. Obowiązkowy. Pięknie jest.

co zabrać?

Jak to na plażę: koc lub duży ręcznik, parasol plażowy – jeśli macie, wodę, wodę, kawę w termosie, kanapki, kabanosy, jabłka, drożdżówki, ściereczki, stroje kąpielowe – jeśli chcecie pływać, po wiaderku i łopatce na dziecko, delikatny olejek przeciwsłoneczny, okulary, kaszkiety z okryciami na szyję, kapelusz dla matki i obowiązkowo: więcej niż trzy zmiany ubrań dla dzieci. To był mój błąd. Następnym razem biorę z siedem. Może wezmę też słuchawki i książkę.

Wiecie, na plaży ojciec dogląda dzieci (albo własnej budowy), a matka pilnuje rzeczy na kocu. I to w macierzyństwie można lubić :D

Opcjonalnie kiełbasę i resztę zestawu grillowego (planujemy następnym razem).

Nie miałam czasu/siły wstawiać wszystkich pięknych zdjęć tego miejsca. Wstawiłam sześć, w tym moją nogę. Lodżik. Chodziło o kawkę z termosa! Jak ona smakuje! Tak na spokojnie pita, nieniezbędna, nieprzeszkadzana (matki wiedzo).
Mówiłam, że pięknie.

Podsumowując, polecam bardzo. Macie dzieci? Też polecam. Bardzo. Jedyne co, to kombinujcie tak, by uniknąć dni lub godzin, kiedy wszyscy będą tam jechać.

A wycieczka znowu, podobnie jak leśny park zabaw w Pomiechówku, z polecenia Rodzinnego Kompasu.

Zobacz inne wycieczki w okolicach Warszawy:

Pomiechówek

Otwock Wielki

albo zobacz, jak było nam nad morzem, w ostatniej wsi przed Rosją.

A jeśli chciałabyś od tego lata dbać o zdrowie swojej rodziny naturalnie, zerknij na te materiały.


Herbs & Essential Oils Super Bundle
Jest już nowa, 2019 edycja Paczki Wiedzy Zioła i Olejki Eteryczne.
- jeśli chcesz być zdrowa naturalnie,
- jeśli chcesz leczyć swoją rodzinę naturalnymi metodami,
- jeśli interesują Cię przepisy na domowe kosmetyki,
- jeśli chcesz sprzątać swój dom bez chemii,
- jeśli kochasz zioła, olejki, babskie czary, mocne ciało i aromaterapię.
Ta Paczka ebooków, ekursów i przepisów na pewno Ci się przyda!

Przez ten link możesz dostać 50 zł zwrotu za zrealizowany pobyt z Booking.


Jeśli lubisz moje teksty, zapisz się na otrzymywanie info o nowych na maila.
A jeśli uwielbiasz moje teksty, kup mi ciastko.