Już wkrótce: o idealnej ścieżce edukacji, o trudnych aspektach edukacji domowej, kolejne teksty z cyklu Ułatw Sobie Dom
Zapisz się do Newslettera, a raz w miesiącu wyślę listę nowych tekstów :)

Za co lubię minimalizm?

Od jakiegoś czasu na każdy element świata patrzę jako na zbiór pewnych plusów i pewnych minusów, zbiór potencjałów lub tendencji, dających dobre owoce i tych niekorzystnych.

Do zainteresowania się minimalizmem mogą poprowadzić różne cechy lub potrzeby. Ktoś zaczął, bo to modne. Inny, bo chciał odzyskać pieniądze z nieużywanych rzeczy i zmniejszyć regularne wydatki. Trzeci chciał łatwiej się pakować na wyjazdy lub w sytuacji częstych przeprowadzek. Czwartemu chaos rozsadzał głowę i zaczynał rozsadzać życie. Piąty chciał mniej sprzątać.

Minimalizm może też mieć pozytywne lub negatywne skutki. Pozytywnymi może być uwolniona przestrzeń, czas, energia i uwaga, które zużywaliśmy na rzeczy, z których nie korzystaliśmy. Ale czasem zdarzy się, że wyrzucisz coś, za czym zatęsknisz (miałam jedną taką rzecz) albo że nagle potrzebowałabyś jednak mnogości patelni / nożyczek / miseczek, a tu pustawo.

Za co ja sama lubię minimalizm?

Prostota i praktyczność

(Są tu jakieś zodiakalne Panny?)

Lubię mieć porządek i mieć czysto. A im mniej posiadasz, tym łatwiej utrzymać ład i tym szybciej i prościej się sprząta.

Jak jest porządek, to nie masz tego poczucia winy bądź obowiązku z tyłu głowy. A i psychice lżej w ładzie. Albo odpoczywa, albo wymyśla, albo może się spokojnie skoncentrować. W chaosie przedmiotów jest z tym gorzej.

Wolność

(Są tu jakieś Strzelce albo i Wodniki?)

Mówią buddyjskie mnichy, żeby się nie przywiązywać? Mówią. Śpiewa pan w radio, że pójdziesz boso? Śpiewa.

Czy to nie cudownie wiedzieć, że w razie chęci szalonej spontanicznej podróży albo strzelenia szalonego focha rodzinie możesz spakować się w dziesięć minut i niczego Ci nie zabraknie przez tygodnie, bo dobrze wiesz, gdzie masz ubrania, komputer, kable, dokumenty i te trzy rzeczy z łazienki? Fajne uczucie! Kontrola i wolność jednocześnie. Z lekką nutką samowystarczalności.

Kontrola

(Koziorożce?)

Ja to jednak mam ogromną potrzebę kontroli, stąd też pewnie zaistnienie dzieci tak mnie wywróciło z równowagi, że wciąż się chybocę.

Mam mało, mam porządek, wiem, co gdzie mam. W takich warunkach trudno coś zgubić lub szukać, gdzie się tym razem odłożyło. Jak mam jeden kabel do telefonu, to on jest ważny i dbam o to, by był na miejscu. Wiem, że nikt nie zadepcze mi kabla, leżącego w nieodpowiednim miejscu, bo on po prostu zawsze jest w odpowiednim 😉

Piękno?

U mnie piękno jest jakoś sprzęgnięte z praktycznością. Albo może chodzi o wygodę? Wygodę nieodkurzania durnostojek.

Jak mam ładne ściany i podłogi, które widzę, których nie zasłaniają stosy gratów... to jest ładnie. Kiedy sunę bez potykania się przez przedpokój, to jest wygodnie. Gdy siadam, by odpocząć i nie patrzę na stosy ubrań lub zbiory segregatorów z dokumentami, jest komfortowo.

Do tego lubię zmiany i ozdoba, leżąca czy wisząca gdzieś trzy tygodnie, dla mnie już jest opatrzona i przestaje mnie odpowiadać, a zaczyna uwierać i wiercić w brzuchu.

...

Taką konstrukcje mam ja, dlatego minimalizm mi pasuje w życiu, dobrze gra, dobrze działa. U kogoś innego może być inaczej.

...

O tym, dlaczego warto stosować minimalizm, napisałam w krótkim ebooku, dostępnym po zapisaniu się do Newslettera. A Newslettery wysyłam tylko raz w miesiącu, zamiast reklam i kodów zniżkowych podając listę najnowszych tekstów.

.

Regularne wsparcie i 🗝️ dostęp do wszystkich tekstów.

Jednorazowe wsparcie blik/przelew lub paypal - bo u mnie czytasz bez reklam 🙂