Wieszczka-ja

Tak sobie bloguję już jakieś dziesięć lat. A jednocześnie czytam, słucham i trochę oglądam Internetu – choć ostatnio dość mało, i dobrze. Mam paru „swoich” ludzi, na których nowe treści czekam. Raz na dłuższy czas odkryje się i dołączy do nich ktoś dla mnie nowy.

Bardzo cieszy mnie to, ile osób i w jaki sposób mówi coraz intensywniej (szczególnie od półtora roku), coraz otwarciej o pewnych sprawach.

Te dziesięć lat temu to ja miałam na blogu kategorię, której nazwę sama wymyśliłam, bo takie określenie mi pasowało: „świadome życie„. Często powtarzałam wyrażenie „życie poza schematem„. Te idee były wtedy dziwaczne i małe, a dzisiaj wybijają się, oj wybijają.

I to mnie cieszy. Powtórzę: jestem tym człowiekiem, który jeśli widzi trawę zieloną, to mówi, że jest zielona, choćby reszta świata mówiła, że jest fioletowa. A przez grube dziesięciolecia, jeśli nie wieki, wmawiano nam fioletową trawę. Z instytucji władzy przeszło to przez media, mody, aż do naszych osobistych koleżanek – do wszystkich. I taki człowiek jak ja, który oprócz ego i mało delikatnych strzał Pani Strzelec, ma w sobie także pokorę, nieraz zastanawiał się: Może to ja zwariowałam? Może mam chore oczy, źle tę trawę oceniam? Może powinnam zainstalować w sobie przekonanie, że trawa jest fioletowa i zacząć żyć jak wszyscy?

No a dziś wyskakują mi z wielu różnych miejsc i środowisk ludki, małe i duże, męskie i żeńskie, które robią swoje „coming outy”, że trawa zielona je. Dziękuję im/Wam!

Nawet jeśli mówicie tylko to, co ja już wiem, co czuję, to potwierdzacie mi, że to nie ja zwariowałam (albo że nas, wariatów, jest więcej).

Niektórzy to, co ja nazywałam życiem nieświadomym, na autopilocie, jak „wszyscy”, życiem schematem/schematami, nazywają matrixem. Cóż, jeśli istnieje matrix, o którym mówi się w szerszych znacznie kontekstach, to i tak ten matrix schematów jest jakimś ziarenkiem w tym wszystkim, a przejrzenie na oczy, że on istnieje, może być pierwszym krokiem na lepszej drodze życia. Drodze, która jest bliżej prawdy i człowieczeństwa niż „schemat”.

Wiele osób wciąż „budzi się” (widzicie jak zwykły minimalizm, logikę, myślenie, zdrowy rozsądek można doprowadzić do niuejdża czy innej „duchowości”?), odkrywając, że dominujące schematy działania i myślenia zwyczajnie ludziom nie służą. Jeden doznaje przebudzenia, bo otworzył firmę i widzi trochę bebechów systemu państwowego, inny chciał być zdrowy i przejrzał na oczy co do kondycji służby zdrowia, medycyny akademickiej czy farmacji, inny zawiódł się uniwersytetem, szkolnictwem, kościołem, komuś niezłe kuku zrobił rozbuchany konsumpcjonizm z bankami. I tak dalej…

A o jakich schematach mowa, bez których można by równie dobrze żyć, a może żyć lepiej?

  • „Wszystkie” dzieci chodzą do przedszkola, a potem do szkoły.
  • „Wszyscy” chcą więcej zarabiać.
  • „Wszyscy” idą na studia.
  • „Wszystkie” kobiety rodzą w szpitalach.
  • „Wszystkie” kobiety chodzą do ginekologów i leczą się na infekcje.
  • „Wszystkie” kobiety biorą hormony antydzieciowe.
  • „Wszystkie” ciężarne chodzą grzecznie na regularne wizyty u ginekologa.
  • „Wszystkie” dzieci noszą pampersy.
  • „Wszyscy” chcą / nie chcą pracować w korpo / mieć własny biznes.
  • „Wszyscy” zmieniają wystrój mieszkania, kiedy się opatrzy lub moda zmieni.
  • „Wszyscy” chcą coś kupić.
  • „Wszyscy” idą do lekarza z gardłem, kaszelkiem, katarem, kłuciem w sercu, pryszczem itd.
  • „Wszyscy” pędzą.
  • „Wszystkie” kobiety dzisiaj pracują dla jakiegoś szefa lub szefów.
  • „Wszyscy” kupują nowe ubrania i buty, bo w sklepach są nowe ubrania i buty, albo bo moda się zmieniła, albo bo jest nowa pora roku (która była już rok temu, i dwa).
  • „Wszyscy” mają fejsbuka, konto na guglu i netflixa.
  • „Wszyscy” korzystają ze smartfonów.
  • „Wszyscy” mają kredyty.
  • „Wszyscy” czekają na piątek.
  • „Wszyscy” chcą mieć większy i lepszy samochód.
  • „Wszyscy” mają zmywarki i mikrofale.
  • „Wszyscy” dążą do posiadania idealnie wygolonego trawnika (i nóg, i pach, i łona).

I przy tym wszystkim po świecie chodzi dziewczyna, która nie bierze hormonów, rodziła w domu, o siódmej rano swobodnie przeciąga się w koszuli nocnej zamiast odwozić dzieci tu i tam, u lekarza była ostatnio parę lat temu, mieszka z 10-letnimi zasłonami i meblami, których nie zdążyła zniszczyć, raduje się tym, że jakieś kwiatki uda jej się rozmnożyć, nie spieszy się, do sklepu kilometr potrafi pójść na nogach, nie ma fejbuka i nie zna wiadomości z telewizji, ma trasy, po których jeździ bez gps-a, a w terenie to w ogóle drepta z mapą papierową, nie przeszkadza jej, że czasem podniesie skarpety nieswoje z podłogi. I tak dalej.

Cieszy mnie, że dzisiaj coraz więcej osób z różnych środowisk, o różnych poglądach i zainteresowaniach mówi o tym… właściwie o tym, że w życiu chodzi o to, by być dobrym człowiekiem. I że należałoby zastanowić się, czy aby do tej dobrości zajdziemy tą najpopularniejszą drogą, czy może ta najpopularniejsza jest jednak niekorzystnym wyborem, albo wręcz ślepym zaułkiem.

Lekarze, muzycy (nawet ci państwowi), emigranci, przedsiębiorcy, weganie i mięsożerni, rolnicy, dziennikarze (nawet ci z dużych stacji), pisarze, filozofowie, rodzice, kapitaliści i socjaliści, dziewczyny i mężczyźni – odchodzą od niepotrzebnej chemii, szalonego konsumpcjonizmu, pośpiechu, uwiązań, nałogów (w tym chorej relacji z technologią), nieleczących lekarzy, nieuczących szkół, śledzenia „wiadomości” i wielu innych.

Kłaniam się każdemu, kto czy to publicznie, czy w rozmowie „jeden na jeden” z sąsiadem, siostrą, koleżanką, wujkiem da znać, rzuci sygnał, że robi coś świadomie poza schematem lub że taka możliwość istnieje.

Kupiłaś sobie domek za miastem i jęczysz, że tylko dowozisz i przywozisz dzieci do przedszkoli i szkół? -> Droga sąsiadko, daję znać, że istnieje możliwość niewożenia dzieci, nawet legalna możliwość!

Także pozwól, że przez momencik połechtam moje ego albo pochwalę czucia me: o świadomym życiu / życiu poza schematem gadam od dziesięciu lat. Dzisiaj coraz więcej osób, coraz bardziej publicznie mówi o tym samym i oczywiście zmienia swoje życia na lepsze, i na bardziej swoje. Oby było nas jeszcze więcej, tak, żebyśmy się odnajdywali i wspierali także poza ynternetem.

Jeśli chciał(a)byś mi się odwdzięczyć za moje teksty, TUTAJ możesz obdarować mnie symboliczną kawą 🙂

Autor: Urszula

Kobieta, Żona, Matka. Poszukiwaczka Prawdy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *