szkodliwe kosmetyki, niebezpieczne składniki kosmetyków - blog Pani Strzelec

Szkodliwe kosmetyki. Jak klienci Rossmana fundują sobie powolną śmierć

Szkodliwość kosmetyków to temat, o którym wygodniej nie wiedzieć. Większość społeczeństwa odwraca głowę, gdy porusza się ten temat, chociażby delikatnie, jak ja:

Mogę wyglądać jak milion dolarów. Tylko po co?

Eko higiena i dlaczego powinieneś pożegnać ekologiczne kosmetyki

Bo jak to: chodzić do ludzi i nie używać dezodorantu, nie wybierać wśród zapachów, nie smarować się reklamowanymi i polecanymi przez koleżanki kremami?

Tak, podejmując decyzję o drastycznym ograniczeniu kosmetyków przestajesz mieć normalny temat do rozmowy i nie wyglądasz tak, jak powinno się wyglądać (czyli masz naturalny kolor włosów i brak makijażu). A jeśli zaczniesz opowiadać wśród znajomych o tym, co zmieniłeś, odsuną się od ciebie – dziwaka.

CZYTAJ TEŻ: O MYŚLENIU BEZ KATEGORII „POWINIENEM”.

Zaraz będziesz musiał sobie odpowiedzieć na pytanie, czy bardziej interesuje cię aprobata ze strony żyjącego w schematach społeczeństwa, czy jednak wybierasz dłuższe życie… Być może na marginesie…

Szkodliwe kosmetyki to fakt

W lutym tego roku sąd w stanie Missouri wydał wyrok, zobowiązujący firmę Johnson & Johnson do wypłaty 72 mln dolarów odszkodowania rodzinie kobiety, która regularnie używała produktów tej firmy, po czym zmarła na raka jajników.

Skoro ktoś udowodnił, że przyczyną śmierci były szkodliwe substancje, zawarte w kosmetykach (azbest!)…

Skoro ktoś wygrał proces przeciwko firmie wartej pewnie pięć razy tyle co nasz kraj…

To fakty i dowody musiały być ewidentne i niepodważalne.

Co więcej, firma Johnson & Johnson od lat wiedziała o rakotwórczym działaniu swoich kosmetyków.

Niby jako osoba jakoś w tych tematach świadoma domyślałam się, że tak to jest, a jednak mną to wstrząsnęło.

Taka sprawa Johnson & Johnson pokazuje wszystko… a ludzie i tak będą kupować – płacić, by się truć. Bo głupio nie używać, bo głupio odmówić, bo głupio być innym. A przecież poza zdrowiem, oszczędzilibyście i pieniądze, i czas, tracony na wklepywanie kosmetyków.

Co tam jeszcze bąkasz pod nosem, że sklepowe kosmetyki nie mogą być szkodliwe i rakotwórcze? Że normy, kontrole, atesty, a poza tym ekstrakty roślinne i same dobroczynne, odbudowujące…?

Tak, firmy kosmetyczne chcą od ciebie pieniędzy, więc chcą ci coś sprzedać! Tak, wielkie koncerny potrzebują pieniędzy od ciebie! Nie, nie interesuje ich, co ci dadzą, bylebyś zapłacił! Nie, wielkie firmy nie są od dbania o twoje samopoczucie ani zdrowie!

Ani wielkich firm, ani rządów jakiegokolwiek państwa czy innej organizacji nie obchodzi twój dobrostan finansowy, psychiczny, duchowy ani twoje zdrowie.

Dentysta zarabia na zepsutych zębach, w zdrowych nie ma żadnego interesu. Firmy farmaceutyczne zarabiają na chorych, nie na zdrowych.

Czytaj też: Mycie zębów olejem kokosowym: moje wrażenia po pół roku i wizycie u dentysty

Tak, musisz sam się sobą zająć, wziąć swoje życie i jeśli ci zależy także swoje zdrowie we własne ręce, bo nikt inny za ciebie tego nie zrobi!

To jak: bardziej interesuje cię aprobata ze strony żyjącego w schematach społeczeństwa, czy jednak wybierasz dłuższe życie?

Chciałabyś dbać o skórę, zdrowie, a nawet dom naturalnie? Zerknij na tę przecenioną paczkę ekursów, ebooków i przepisów dotyczących używania olejków eterycznych i ziół dla zdrowia, urody i dla domu. Uwaga! Ta paczka materiałów sprzedawana jest tylko do końca maja 2019!


Jeśli lubisz moje teksty, zapisz się na otrzymywanie info o nowych na maila.
A jeśli uwielbiasz moje teksty, kup mi ciastko.

8 thoughts on “Szkodliwe kosmetyki. Jak klienci Rossmana fundują sobie powolną śmierć”

  1. Hej :) Czytam bloga od bardzo dawna i niesamowicie mi się podoba :) Podziwiam i szanuję, a do tego uwielbiam Twoje teksty i spojrzenie na świat. Sama też jestem zodiakalnym strzelcem :)
    Co do tego tekstu, mam kilka pytań. Oczywiście zgadzam się z tym wszystkim co piszesz (ciężko się nie zgadzać na coś co jest udowodnione i niezaprzeczalne) i mam tego świadomość. Ale, jakie widzisz alternatywy? Co radzisz ,,zamiast”?
    Myślę, że ja i tak używam mało kosmetyków w porównaniu do statystycznej Polki, ale nurtują mnie takie kwestie jak:
    1. podkład do twarzy – mam kiepską cerę, maluję się bardzo mało i delikatnie, ale jednak całkowicie zrezygnować z make upu nie chcę, bo wyglądam wtedy jakbym była chora albo przez chwilą płakała ;) Co Ty stosujesz do makijażu? Jakie są to kosmetyki? Jak wygląda Twoja codzienne pielęgnacja skóry (rano i wieczorem), bo nawet nie nakładając nic na twarz trzeba ją oczyścić po całym dniu
    2. Pasta do zębów – wiem że alternatywą jest olej kokosowy, ale chciałam dopytać, myjesz zęby tylko olejem, samym? na szczoteczkę i takim miksem szorujesz zęby?
    Może to nietypowe pytanie, ale nie powoduje to nieświeżego oddechu? czy jakiś innych nieprzyjemnych spraw?
    3. Mydło do mycia ciała/rąk – jakiego używasz? Czy używasz jeszcze czegoś do mycia ciała? Peeling? (ja stosuje tutaj akurat samą kawę mieloną i jest super, ale ciekawa jestem jak to wygląda u Ciebie)
    4. Balsam do ciała? niech zgadnę-olej kokosowy? :)
    5. Jak dbasz o paznokcie? Czy je malujesz? Czy w ogóle z tego zrezygnowałaś? Nie czujesz się ,,mniej zadbana” bez np. pomalowanych paznokci u stóp latem?
    6. Opalenizna – stosujesz jakieś balsamy brązujące, samoopalacze? Pewnie nie :) Ale co w zamian? naturalne słońce? Ja np bardzo nie lubię się opalać, a mam bardzo jasną skórę i czuję się niekomfortowo kiedy taka blada odsłaniam np. nogi. Stosuję więc jakieś balsamy brązujące, ciekawa jestem może jest jakaś zdrowsza/fajniejsza alternatywa, tylko jeszcze o niej nie wiem? :)
    I tak poza konkursem – napisz proszę kiedyś coś na temat swojej diety i sposobu odżywiania na co dzień, jeśli mogłabyś się tym podzielić z nami :) Bardzo mnie interesuje ten temat (po latach bezskutecznego dietowania). Ciekawa też jestem jak się teraz czujesz (w tym pięknym stanie)? Mam nadzieję że wszystko idzie dobrze :) Bardzo fajnie i przyjemnie się Ciebie czyta, szczególnie że zauważyłam że ostatnio często i regularnie piszesz nowe teksty. Super super!!! :) czekam więc z niecierpliwością na nowe :)
    Wszystkiego dobrego, pozdrawiam serdecznie!

    1. Przemiły i motywujący do dalszej pracy nad blogiem komentarz – wielkie dzięki! :)
      1. Jeśli się maluję (rzadko), to wystarcza mi tusz do rzęs, kredka, cień i róż. Jestem matką, prawie samotną, bo mąż bardzo dużo pracuje, więc kurka szkoda mi czasu na zmywanie tego wieczorem, nie mówiąc o szkodliwości. Wieczorem padam na twarz tak, że ledwo mam motywację do umycia zębów. Także na podkładach się nie znam, nie testuję.
      Moja codzienna pielęgnacja twarzy to woda i czasem mydło, i nie straszę ;) Bez sensu było dla mnie smarowanie się kremem, by potem musieć błyszczenie po kremie zmywać tonikiem, by potem wysuszoną tonikiem skórę zaklepywać kremem… Kocham prostotę. Ostatnio próbuję czyszczenia skóry olejami (jakiś raz w tygodniu), ale to tak na lenia, za wcześnie, żeby pisać o ewentualnych efektach.
      2. Szczoteczka i olej kokosowy – prostota. Wiele osób dodaje do niego sodę oczyszczoną – jak kto woli. Nie ma nieprzyjemnego zapachu, po prostu przez 10min po myciu nie wali od człowieka ostrą miętą jak po zwykłej paście ;) A oddech, z moich obserwacji, to kwestia tego, co jesz/pijesz. Zapach leci z żołądka, albo siedzi w ślinie, nie pochodzi wyłącznie z jamy ustnej.
      3. Tylko mydło, bo jak pisałam, zmęczenie i brak czasu na tym etapie mojego życia są takie, że wolę się wyspać niż bawić w kobiece rytuały. Jakiś czas kupowałam Aleppo, może zmienię na marsylskie, często Biały Jeleń itp. Ideału wciąż szukam.
      4. Balsam nie, bo szkoda czasu :) Naprawdę od niewklepywania w siebie kosmetyków skóra nie gnije :D W wątrobę ani w przełyk jakoś sobie niczego nikt nie wklepuje i te organy sobie radzą.
      5. Paznokci nie maluję. Toksyny + strata czasu. Nie daję się wciągać w społeczne schematy, że kobieta „powinna” to i tamto. Nikogo nie krzywdzę, dajcie żyć. A celem mojego życia nie jest podobanie się innym.
      6. Tu masz naturalne sposoby odnośnie opalania: https://zyciepodpalmami.pl/2015/05/13/co-z-tym-sloncem/ Odsyłam do tej super dziewczyny, bo sama nie czuję się ekspertem i zresztą głowy sobie tym nie zawracam.
      Z dietą miałam ciężko, być może ustawiłam się już na dobrych torach. Jeśli wytrwam dłużej, to będę pisać o tym, na razie nie chcę zapeszać.

      1. Dziękuję bardzo za tak wyczerpującą odpowiedz :)
        Od razu mi lepiej, jak widzę, że ktoś ma podobne podejście do pielęgnacji jak ja i czuję się tak jakoś bardziej normalna w tej swojej kosmetycznej ascezie. Świetny jest, ten blog który mi podlinkowałaś, jeszcze raz dzięki !

    2. Karolina KuŁakowska

      Co do podkładów, to jeśli używasz, polecam mineralne.
      Ja latem tylko trochę pudru daję (ostatnio zakupiłam
      właśnie puder mineralny Jadwiga), ale zimą zaczęłam
      stosować podkład w pudrze mineralny z Annabelle Minerals.
      Możesz spróbować, bo sprzedają tam próbki.

  2. Masz rację, kosmetykami kupujemy sobie dobre samopoczucie, a ja lubię się trochę porozpieszczać, chociaż z umiarem, ale jednak.

  3. Pingback: Najlepszy peeling świata - artykuł sponsorowany przez Naturę - Pani Strzelec

Comments are closed.