Szacunek, łagodność i takie tam w stosunku do innych ludzi, nawet „złych” i „gupich”

Być może dobro popłaca... Być może dobro wraca...

Ja póki co mam w swoim wnętrzu wciąż ustawienie nienawiści, złości, gniewu i chęci zemsty - gdy ktoś zachowuje się ewidentnie niesprawiedliwie, źle, po chamsku. Biłabym wtedy, zabijała, fantazjowała o powieszeniu danej istoty lub grupy istot na latarni, na którą dobry widok z kuchni mam. A że mamy demokrację i nie-wiadomo-co-jeszcze wraz z zakazem obrony własnej i zakazem sądów sprawiedliwych, to po prostu mówiłabym prawdę w twarz, pisała pisma - najlepiej do najwyższego zwierzchnictwa danej istoty. I tak dalej.

ALE. Każda religia, a dzisiaj i nauka mówią o tym, że lepiej jest być dobrym. Że to się opłaca nam teraz i w najbliższej przyszłości, nawet nie wspominając jeszcze o karach po śmierci czy czymś takim. Nie odpowiadaj złem na zło. Z ciemnością nie wygrasz, walcząc z nią - musisz zapalić światło. Nie oddawaj swojemu wrogowi. I takie tam, i tak dalej. Czytam o tym, przyglądam się - także efektom, jakie u mnie daje zemsta na innych - obmacuję z tematem, próbuję. Powoli wpuszczam takie podejście w moje życie.

W miarę nie odpyskowuję chamsko ludziom. W miarę ustępuję i nie piszę pism. I chyba jakieś efekty są.

Bo za łagodność dostaję łagodność.

...

Od wiosny tego roku pojawiam się z twarzą na wierzchu wszędzie (poza dentystami): w sklepach małych i dużych, na poczcie, w aptece, na bazarze, w pociągu, kościele i urzędzie. Ze dwa tygodnie temu pierwszy raz ktoś w ogóle zwrócił mi uwagę.

I zwrócił mi łagodnie. Że czy mogę się odsunąć i poczekać, bo nie mam majtek na twarzy. Mogę, spoko. Ta pani wystrachana odeszła, to zaraz z dwiema innymi się zgadałyśmy, czyli było nas 3:1, że my nie strachamy się nic a nic.

Tamta kobieta mogła mnie zarzucić brzydkimi słowami. Ja w nią też mogłam trzepnąć konstytucją, prawami człowieka i całym stosem innych faktów. Fajnie, że nie musiało do tego dojść.

Podejmujemy różne decyzje. I póki Twoja decyzja nie narusza niczyjego życia, zdrowia, wolności ani mienia - wybieraj i działaj po swojemu. Żyjmy różnie, ale dawajmy radę stać obok siebie, a może nawet porozmawiać ze sobą. Nie rzucać się na siebie z nożami - bo na tym, to tylko trzeci korzysta. Taki trzeci, co by i Ciebie, i mnie za dwa złote sprzedał.

...

Planujemy zapisać Młodszego do szkoły (domowej) rok wcześniej, jako 6-latka. Wiem, jaka jest procedura: ponieważ nie chodził do placówek, potrzebuję zaświadczenia z rejonowej poradni psychologiczno-pedagogicznej o gotowości do nauki szkolnej. Taka porządnicka jestem, że z wyprzedzeniem dzwonię, pytam o terminy, na jakie można się umówić i jak wygląda takie spotkanie pracownika tego czegoś z dzieckiem.

Kobieta przy telefonie konsultuje się z jeszcze ze dwiema innymi i ogłasza mi jak typowy leniwy urzędnik, który tylko siedzi i kawkę pije, że nie ma, nie można, nie da się, oni wydają, ale to jeśli dziecko jest zapisane do placówki blablabla. Coś mi kobieta kręci.

Ale ja jestem osobą, która zakłada możliwość, że to ja sama popełniłam błąd. Może źle zrozumiałam, źle zapamiętałam, może prawo się zmieniło.

Dziękuję, dowidzeniam, rozłączam się. Biorę książkę Kornelii, czytam. Jest tak, jak zapamiętałam. Ale może prawo się zmieniło? Wchodzę na najnowsze wersje ustaw. Jest po mojemu.

Oddzwaniam do placówki, planując cytować artykuł trzydziesty szósty oraz trzydziesty czwarty... Czym te baby w ogóle się zajmują? Dzieciorami, państwowo, a nie znają ustawy prawo oświatowe!? Co one tam robią - ciastka jedzą?

Kobieta od razu powiedziała, że se sprawdziły i że ja mam rację. Dała mi jeszcze do telefonu panią dyrektor placówki, która przedstawiła mi się od razu imieniem i nazwiskiem, i nawet przeprosiła!

Także tak. Mieliśmy na pani kompetencję pisać do dyrekcji i powiatu (oczywiście już po spotkaniu z dzieckiem, by nie była uprzedzona do nas), ale skoro jeszcze tego samego dnia uznano, że jest po mojemu - nie będziemy się na noże.

Przy czym tu takie małe wyjaśnienie: tutaj z lekka podziałałam swoimi wyrobionymi metodami i kończąc pierwszą rozmowę zapytałam: Czy mogę prosić o Pani nazwisko, żebym wiedziała, kto mi taką informację podał? No to się urzędniczka zestrachała, a dyrektor od razu przedstawiała się z imienia i nazwiska z przeprosinami.

No ale już wszystko bez stresu i dalszych przepychanek, w atmosferze może wymuszonej, ale zgody.

...

To jak, potestujesz ze mną dobroć, łagodność i nie-oddawanie chamom chamstwa? Ja jadę dalej tym pociągiem, zobaczę, dokąd dojadę.

Newsletter - około raz w miesiącu wysyłam info o nowych tekstach.

Darmowy ebook o tym, dlaczego warto wprowadzić minimalizm. Karty pracy "Upraszczacz życia".

Jednorazowe wsparcie - bo u mnie czytasz bez reklam 🙂

Regularne wsparcie i 🗝️ dostęp do wszystkich tekstów.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.