Jak w tym roku naprawdę (i na spokojnie) przeżyć Boże Narodzenie i radośnie wejść w Nowy Rok - blog Pani Strzelec

Jak w tym roku naprawdę (i na spokojnie) przeżyć Boże Narodzenie i radośnie wejść w Nowy Rok?

Ja wiem. Jest początek października. Gdzie tam do grudnia? A ona coś o Świętach. Pomylona.

Pomylona to niekoniecznie. Raczej normalna i zupełnie nie-instagramowa.

Odkąd jestem dorosła, w tym przez całe ponad osiem lat małżeństwa chyba ani razu nie czułam atmosfery Świąt w swoim domu.

A wiecie dlaczego? Bo sobie jej nie zrobiłam.

A wiecie dlaczego? Bo zawsze miałam tonę spraw na głowie i w rękach, spraw innych niż pieczenie ciasteczek i planowanie dekoracji.

Nie czarujmy się. Ile procent rodzin wytwarza tę słynną i przyjemną atmosferę Świąt w swoich domach?

Atmosfera jest na ulicach co poniektórych miast, w sklepach rzecz jasna, na ekranach i ekranikach. A między Twoimi szafkami? Bo między moimi nie. No szczerze.

A ja chcę tę atmosferę mieć. Zapachy, smaki, wesołe, nieco medytacyjne pichcenie, oklepanego już pewnie Michaela Buble, reniferki, światełka, świece, koce, herbaty z cytryną i miodem, świece, proste książki, yhm… radość dzieci.

Ja chcę tę atmosferę mieć. I teraz leci obserwacja z dorosłości: nikt inny za mnie ani dla mnie nie zrobi pewnych rzeczy. Albo zakasuję rękawy i robię, ile mogę, albo nie mam.

Obserwacja z dorosłości numer dwa: wiecznie żyć nie będę. Mam odkładać, że za rok i za rok, i za rok…? Nie chcę! Tym bardziej, że mam małych Chłopców, niech mają słodkie wspomnienia grudnia, niech my mamy wspólne słodkie wspomnienia, niech ja wejdę w rolę czarującej dom żony, stać mnie na to.

I teraz, uwaga: nie mam zamiaru zrobić tego z męskiej energii ciśnięcia, wyciskania i kontroli. Nie chcę planerów, nie chcę planów jak w obozie pracy (o domu mówimy, hej!), nie chcę się zajechać do nieprzytomności. I nie mam nawet takiej możliwości, bo jako mama jestem potrzebna od siódmej rano, nie ma, że wstać nie mogę.

W tym roku przygotowania do Bożego Narodzenia rozkładam sobie na spokojne trzy miesiące. To nie oznacza, że przez trzy miesiące będę robić-robić rzeczy potrzebne do Świąt. To znaczy, że w ciągu tych trzech miesięcy będę znajdowała pojedyncze kawałki czasu na porobienie raz tego, raz tamtego.

Czy nadal trzy miesiące wydaje się za dużo? Hehe. Kiedyś może kobiety robiły to w miesiąc (zakwas na barszcz i pierniczki musiały swoje odstać/odleżeć). Nie mając wielu innych obowiązków, jakie my dzisiaj mamy, a za to mając wsparcie innych kobiet wokół siebie. Nie wożąc dzieci codziennie w te i wewte do placówek i babć, nie przejmując się fashionowością dzieciaczkowych strojów, nie pracując poza swoim domem.

Dzisiaj robimy te przygotowania po godzinach. Jeśli przykładowo zajmujesz się małymi dziećmi i nie chcesz gotować, piec ani robić wielu remanentów przy nich, być może Twoje po godzinach zaczyna się o dwudziestej trzeciej. A od siódmej mama mleho.

Więc wybierasz: albo robisz niewiele gdzieś w grudniu, albo robisz wszystko, rozkładając to na wiele tygodni.

Ja tym razem biorę opcję numer dwa. Jeśli chcesz dołączyć, zerknij na mój bardzo ogólny plan działań:

PAŹDZIERNIK: Porządki na komputerze i w dokumentach.

Że co?! :D Być może akurat to nie kojarzy się ze Świętami, ale dla mnie spokój głowy wart jest milion, więc jeśli mogę sobie go podarować przy końcówce roku – zrobię to.

To jest też miejsce na przejrzenie kalendarza i planów. Może coś można wykreślić, odpuścić, wyjąć z głowy, zrobić miejsce na nowe lub na… ciszę i relaks?

LISTOPAD: Duże porządki w domu. Zakup i zapakowanie prezentów.

GRUDZIEŃ: Gotowanie i pieczenie. Dekoracje.

Czy skorzystasz z planu podobnego do mojego, czy wymyślisz to sobie inaczej, pamiętaj, że żeby zrobić wszystko i sobie samej zrobić atmosferę Świąt, wliczając w to uczucia radości i relaksu, dobrze jest zacząć sporo wcześniej. Wtedy robisz powoli i na luzie.

Wybierz dla siebie plan realny, a nie plan supermanki.


Jeśli lubisz moje teksty, zapisz się na otrzymywanie info o nowych na maila.
A jeśli uwielbiasz moje teksty, kup mi ciastko.


Przez ten link możesz dostać 50 zł zwrotu za zrealizowany pobyt z Booking.