Porządki na komputerze i w papierach - gdzie dokładnie szukać bałaganu - blog minimalistki Pani Strzelec

Porządki na komputerze i w papierach – gdzie dokładnie szukać bałaganu?

Powiem Wam z całą pewnością, choć osobiście mocno Was nie znam, że macie bardzo dużo, niewyobrażalnie dużo plików, notatek, może nawet dokumentów i pewnie większość z nich macie w niezłym chaosie.

Dlaczego tak mówię?

Bo odkryłam ten bajzel u siebie. Bajzel, którego rozmiarów się nie spodziewałam wcale. Przerósł nawet te bardziej pesymistyczne prognozy.

Sama siebie uważam za minimalistkę. Jeśli potrzebuję nowego telefonu czy komputera, nigdy nie patrzę na wielkość dysku, bo ja prawie nic nie trzymam. Ani na dysku, ani w innych przestrzeniach. Nie używam płyt CD, nie mam pendrivów ani dysków zewnętrznych. Nie gromadzę zdjęć. Minimalistka jak się patrzy!

I pod koniec ubiegłego roku postanowiłam sobie, że w ciągu niecałego miesiąca uporządkuję te moje kilka małych poletek z plikami, notatkami, dokumentami.

Najpierw wypisałam więc miejsca, w których mam zgromadzone informacje. Kilka miejsc. W każdym był jakiś bajzelek, większy lub mniejszy.

Z czasem w notatniku dodawałam kolejne miejsca, o których sobie przypominałam. I kolejne, i kolejne…

Minimalistycznie nie wyszło.

I od razu zdradzam zakończenie: nie, nie było możliwości – mając w życiu też inne sprawy poza porządkowaniem – zrobić tych porządków w ciągu miesiąca.

A rozmiar bajzelku niech uzmysłowi Wam fakt, że z jednego miejsca wykasowałam folder, którego zawartość była mi niepotrzebna, nawet bliżej nieznana. Miał on tysiąc dwieście ileśtam plików! Ja to trzymałam, ja to kiedyś zgromadziłam, pewnie każdy oddzielnie przemyślałam i dodałam, poświęciłam temu czas i energię, i o niczym nie pamiętam, nic z tego nie ma dzisiaj wartości.

Dodam jeszcze, że moim zdaniem nawet jeśli uda Wam się oczyścić i uporządkować tylko jakiś procent dokumentów, to i tak warto. Bo jak siądziecie do tego kiedyś znowu, powiedzmy za rok, to już uczyniliście sobie prezent w postaci jakiegoś kawałka, który już jest uporządkowany, nie straszy, nie domaga się Waszej energii.

(Oczywiście można mieć też podejście na zasadzie kogo po mojej śmierci będzie obchodziło, czy miałam inbox zero. Owszem, porządek czy też manie jak najmniej w plikach nie jest najważniejszą rzeczą pod Słońcem. Ani też nie musisz dążyć do hiper-ultra pedantyzmu i perfekcyjnego systemu folderów. Ale jeśli przeszła Ci taka myśl, że można by się za to wziąć, że taki porządek przełożyłby się na Twój spokój w głowie…, to się za to weź. Pomalutku).

A oto LISTA MIEJSC, w których u mnie ukrywają się notatki, dokumenty i inne czary do przejrzenia i uporządkowania/pousuwania od czasu do czasu:

2 konta pocztowe: biorę pod uwagę wszystkie foldery, zarchiwizowane, wysyłane, wszystko)

2 Google drive’y

domowy dysk-serwer (mówiłam, że nie mam zewnętrznych dysków? hm…)

telefon: zdjęcia, zakładki w safari, otwarte karty i nie wiem co jeszcze

dokumenty papierowe: u mnie to 2 teczki prywatnych i 1 domowych (i piwnica), możesz przeczytać które dokumenty przechowuję w wersji papierowej

notatki papierowe – te chyba uznam za niesprzątalne

– Evernote

– pulpit: tylko w tym miejscu trzymam pliki na komputerze

– spis haseł

– szkice tekstów na bloga

– zakładki w przeglądarce na komputerze

– kogo followuję na FB i Insta, kogo followują strony, którymi zarządzam

– otwarte lub potencjalne współprace, partnerzy.

Jeśli macie do tego kolekcje zdjęć i dyski zewnętrzne, i od lat niesprzątaną pocztę – to będzie naprawdę kupa czasu i ból głowy.

Dla późniejszego spokoju w głowie: moim zdaniem warto.

A ten tekst jest rozwinięciem listy potencjalnych zadań w planie spokojnego przygotowania Świąt i radosnego wejścia w Nowy Rok.


Jeśli lubisz moje teksty, zapisz się na otrzymywanie info o nowych na maila.
A jeśli uwielbiasz moje teksty, kup mi ciastko.


Przez ten link możesz dostać 50 zł zwrotu za zrealizowany pobyt z Booking.