Już wkrótce: o idealnej ścieżce edukacji, o trudnych aspektach edukacji domowej, kolejne teksty z cyklu Ułatw Sobie Dom
Zapisz się do Newslettera, a raz w miesiącu wyślę listę nowych tekstów :)

porządki w papierach, porządki w głowie- blog minimalizm

Porządki w głowie i w papierach

Ja jestem bardzo porządnicka. Albo raczej mam silną potrzebę taka być, ale nie zawsze lub nie w stu procentach wychodzi.

Chciałabym tak mieć wszystko uporządkowane, ułożone, zapisane, na miejscu i oczywiście wracać do pewnych rzeczy (myśli, zapisków, list zadań, pomysłów, artykułów, pomysłów), mieć czas je realizować.

Ale z tym czasem to wiecie, jak jest - guzik. Albo po prostu moje prawdziwe priorytety, chwilowe chciejstwa lub potrzeby są inne niż powrót do notatek sprzed paru miesięcy lub artykułów, zapisanych w zakładkach rok temu. One tam leżą zapisane, a ja z nimi na ogół nic nie robię.

...

Zauważyłam to u siebie. Plus nauczyłam się akceptować, że wszystko, co dobre, w dobie, w tygodniu i roku mi się nie zmieści. Pewnych rzeczy nie zrobię, choć fajne. Bo robię fajniejsze. Lub jem, śpię i wykonuję codzienne zadania, reaguję na codzienne sprawy.

...

I jako porządnisię (dużo Koziorożca w kosmogramie), i jako minimalistkę (ta Koza jest praktyczna, a Strzelec lubi podróże, więc chce się łatwo i szybko pakować), wkurza mnie ten bagaż mentalny, który przechowuję w formie:

- notatek, pomysłów, list zadań na kartkach i w zeszytach, a także w plikach na komputerze

- zakładek w przeglądarkach na komputerze i telefonie

- starych maili

- założonych stron w książkach - mam wrócić, bo tam jest coś genialnego i ważnego

- printskrinów mądrych słów, na które trafiłam na komórce

- dokumentów o różnym stopniu ważności i aktualności

- szkiców tekstów na bloga - samych tytułów, ledwo napoczętych lub sporo popisanych

- pewnie coś jeszcze by się znalazło

- myśli, myśli w głowie.

To wszystko razem... Nie dość że istnieje, pulsuje i do mnie gada, to jeszcze większość tego jest "zadaniem do wykonania", bo powinnam albo chciałabym zaszyć w końcu te rzeczy, które mam zapisane na liście, że zaszyć, chciałabym przepisać te mądre cytaty do zeszytu lub wpleść w tekst na bloga, chciałabym pamiętać o tych wszystkich mądrych myślach, które sobie zapisałam i wykonać ileś rzeczy praktycznych, które zapisałam...

To wszystko razem... przez większość czasu ciąży mi z tyłu głowy, jak chmura z miliona drobinek ołowiu.

I ja chcę tę chmurę od siebie odciąć albo sprawić, by była o 97% lżejsza. Tak jak wyniosę z domu strój kąpielowy z czasu ciąży, tak jak usunęłam nadmiar słoików.

...

Mój sposób na nadbagaż mentalny.

!! Po pierwsze, z głowy spisuj na kartkę.

!! Po drugie, co jakiś czas... wyrzucaj te kartki.

Brzmi strasznie, ale tego zbierze się więcej niż możesz i nawet niż chcesz przerobić.

Rzuć okiem, czy w zapiskach nie ma czegoś super-ważnego (czyjś numer telefonu?). Jeśli jest - przepisz na świeżo lub od razu się tym zajmij. Resztę - out. Sprawy ważne i tak o siebie zawołają (o tym będziesz miała śliczny cytat na końcu).

Czytałaś inspirujące cytaty na insta lub książki, artykuły? Świetnie. Ale tak naprawdę liczy się to, co w Tobie z nich zostało, co zapamiętałaś, co wdrożyłaś. Trzymanie cytatów, którymi już żyjesz, jest niepotrzebne. Trzymanie cytatów, których nie zamierzasz lub nie dałaś rady, lub nie chcesz na razie wprowadzać - jest bez sensu.

Tim Ferris, autor 4-godzinnego tygodnia pracy, minimalista czasowy w pewnym sensie, w tej słynnej książce pisał o informacji just in time. Informacja powinna być "na ten czas". Jeśli jest to instrukcja uprawy marchewki, która Cię kręci, ale ziemi jeszcze nie masz - nie czytaj, nie zapisuj. Przyjdzie czas na marchewkę - znajdziesz sobie wszystko i szybko zrewidujesz, czy dany artykuł ma sens czy nie, bo będziesz równocześnie działała.

...

Zakładki w przeglądarkach.

Ja co jakiś czas niemal z zamkniętymi oczami kasuję te najstarsze.

O artykułach już pisałam - jeśli sobie przyswoiłaś, to po co wracać? Jeśli nie wdrożyłaś przez rok - to widocznie to nie jest takie ważne, po co wracać?

A jeśli coś jednak jest ważne - znów na to trafisz, to trafi na Ciebie lub sobie poszukasz i znajdziesz.

...

Uczę się też takiej wiary, że wszystko, co potrzebne, przyjdzie. Albo ja sobie to zrobię, znajdę, poradzę.

Bo to moje zachowywanie informacji jest takie na zapas. Nie korzystam dziś, ale nie chcę stracić, zgubić! Nie korzystam dziś, ale uważam za cenne... Jak cenne, to dlaczego nie korzystam!?

Powietrze jest i będzie. Nie magazynujesz. Zamagazynowane zresztą by zatęchło. Świeże powietrze za rok będzie świeże i będzie aktualne - odpowiednie do warunków, ze swoistymi drobinkami bakterii i olejków.

Może jak puścisz stare, zatęchłe, to zrobi się miejsce na nowe? Ja już nie o powietrzu, ja o informacji, planach, zadaniach, artykułach, pomysłach, myślach. Aktualne. Najodpowiedniejsze dla Ciebie dzisiejszej dziś, najodpowiedniejsze dla Ciebie o rok starszej za rok.

porządki w głowie i w papierach - minimalizm

Nosz nie będę Ci pisać, jak konkretnie usunąć nadmiar screenshotów w telefonie, plików na komputerze, maili, kartek z notatkami - po prostu trzeba usuwać, wyrzucać.

Przy kolejnym starym mailu czy pliku pytaj siebie: Czy mogę bez tego żyć?

...

To jeszcze zacytuję Kornelię z jednego z jej najnowszych tekstów:

Czy może byłoby tak, że te najważniejsze rzeczy pamiętalibyśmy, te ważne upominałyby się o siebie same, a te mniej ważne po prostu by się przedawniały, zapominały, odchodziły w niebyt nieważności?

Ona o organizacji czasu, ja o minimalizmie. Można dojść do podobnych, zdroworozsądkowych, prostych wniosków.

* Fotografia: Uznałam, że książka pasuje do "papierów", a kawa do porządków. To wstawiłam. Miłe odwiedziny, czternaście minut bez dzieci, kiedy to zdążyłam zalać sobie kawę, złapać z półki książkę o ciekawym tytule i zrobić zdjęcie na tarasowym stoliku. To zdjęcie znaczy tylko tyle, że zebrałam te przedmioty i zrobiłam zdjęcie. Nie znaczy, że spędzam dni z napojem na tarasie (jeszcze!), nie znaczy, że było mi wtedy niespiesznie, nie znaczy, że polecam tę książkę - nie czytałam. A przecież mogłabym dopisać do tego zmyśloną historię, że chillout, lazy sunday vibes i że przeczytałam, i odmieniła moje życie. I że wszystko to kwestia organizacji. Ale ja wolę szczerze. Jak mi w życiu wychodzi bajka, to o bajce piszę i bajkę obfacam nieraz. A jeśli akurat nie wyję z rozkoszy, to nie piszę, że wyję.

.

Regularne wsparcie i 🗝️ dostęp do wszystkich tekstów.

Jednorazowe wsparcie blik/przelew lub paypal - bo u mnie czytasz bez reklam 🙂

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *