Pomiechówek – ścieżka edukacyjna albo leśny plac zabaw

Jako fanka jednodniowych rodzinnych wycieczek i natury, i przestrzeni, i jako (w granicach rozsądku) dobra matka, staram się wynajdywać dla nas nowe miejsca, które dałyby trochę relaksu rodzicom poprzez zaciekawienie i zajęcie dzieci. To dzisiaj będzie relacja z naszego nowego odkrycia: parku leśnych zabaw we wsi Pomiechówek, na północ od Warszawy (okolice Zalewu Zegrzyńskiego, Modlina, Nowego Dworu Mazowieckiego).

Jakiego dojazdu byście nie mieli, z iloma robotami drogowymi, i niezależnie czy padałaby jakaś mżawka – gwarantuję, że będzie warto, i to sądzę, że nie tylko z przedszkolakami, bo i młodzież starszo-nastolatkowa przychodziła tam małymi grupkami po szkole.

Ścieżka leśnej edukacji Pomiechówek – jak dojechać

Wpiszcie w GPS Pomiechówek, Nasielska 3. Z ulicy główniejszej skręcicie w mniejszą i od razu szukajcie miejsca do parkowania. Przy ulicy jest darmowe (przynajmniej kiedy my byliśmy), zaraz obok kilka płatnych.

I teraz uwaga, bo w pobliżu tej darmowej i absolutnie boskiej, lepszej niż niejedna płatna atrakcja, wyrosło sporo innych atrakcji, które mogą Was zmylić: Czy to to? – Nie, to nie to.

Od ulicy najpierw macie drewniany plac zabaw, wokół niego strzałki z napisami kasa, jakaś tablica że Unia… Mijacie. Przechodzicie na wskroś przez ten drewniany skwerek-plac zabaw i idziecie prosto, jakby prostopadle do ulicy. Po prawej macie park linowy, po lewej jakiś zabudowany plac zabaw. Idziecie prosto, lekko w dół aż dochodzicie do wiaty ze stolikiem i widoku na rzekę po lewej, a na wprost do kolejnej tabliczki, że Unia i drugiej, o tej:


kliknij, jeśli chcesz powiększyć i poczytać

Na prawo od tej tabliczki jest początek ścieżki, o którą nam chodzi. Po lewej też są fajne rzeczy. Nie martw się, tamtędy właśnie zakończysz spacer, nic Cię nie ominie.

Pomiechówek: park dolina Wkry

Znajdujemy się nad rzeką Wkrą i zaraz będziemy się uczyć o faunie i florze lasu i wody i zwyczajach naszej przyrody.

Pełno ich było. I jakie duże!
Uprawa drzewek.
Masz domek z nauką przez zabawę, ławki i kosze na śmieci. I nawet latarnie.

No sory, muszę podkreślić ławki (darmowe) i kosze na śmieci, bo to nie jest wcale oczywiste. W wielu miejscach wypoczynkowych o tym nie pomyślano albo twórcy liczą na to, że pójdę do stolika do kawiarni i tam $ wydam.
Kto poznaje, z jakiej książki pochodzą ilustracje, uzupełniające naukę w parku? :) To ta praktycznie jedyna książka, którą moi Chłopcy lubią, mimo że nie w niej pojazdów.

„Rok w lesie”, Emilia Dziubak. [Jako super blogerka powinnam wstawić tu linka do Ceneo. Tylko wiecie co? Sobie kiedyś siadłam i policzyłam, i średnio z kliknięcia na Ceneo mam 1 grosz. Szkoda czasu na szukanie tych linków.]
Tego typu zabawy są w kilku tematycznychdomkach.

Ścieżka linowa

Super spacer, wcale nie krótka trasa – w koronach drzew. Jedna z najwiekszych atrakcji tego miejsca. Dla rodziców i nastolatków równie niecodziennie i fajne to przeżycie, jak dla maluchów.

My musieliśmy przejść nią dwa razy, po drugim słysząc oczywiście znowu: jecie laś.

Po drodze ustawione są tablice edukacyjne, a na wysokości można też wypatrywać wśród drzew… Sami zobaczcie (przeklikajcie się strzałkami przez galerię):

Jeśli jechaliście tu półtorej godziny, jak my, prawdopodobnie teraz jest dobry czas na zjedzenie czegoś. Najlepiej na polance pełnej leśnych zwierząt (na prawo od ścieżki w koronach).

Ach, ale może jeszcze przed napełnieniem brzuchów warto zmierzyć się ze zwierzakami w konkurencji skoku w dal? To macie po drodze od ściezki linowej do polany:

Dzieciaczki wypadły jak pchła i konik polny, matka z plecakiem i torebką jak żaba, a ojciec z plecakiem (typ maratony biegający) – jak wydra.

Okej. Polana. Jest tu ustawionych trochę ławek, a w suche, ciepłe dni na pewno będzie miło siąść na polanie na kocyku (czy chuście).

Twoje dzieci czasem się tłuką? Jeśli tylko czasem, to może wyluzuj?
Spójrz w oczy mamie dziczków.
Eloooł! :)

Ja, łoś, muszę tu zdisklejmerować, że chciałem, żeby dzieciaki mogły mnie po pysku miziu-miziu. Dlatego pozwoliłem się zrobić mniejszym niż jestem w rzeczywistości. Jestem łagodnym, majestatycznym królem lasu i jestem wielki… a tak dokładnie to wysoki, pamiętajcie. Jeśli będziecie cicho i wyjdziecie na mniej uczęszczane ścieżki, to do miłego zobaczenia!
Na brzegu polany – okazałe dęby, w maju soczysto-jasno-zielone. Piękne.

Na dzisiaj, ścieżka z atrakcjami kończy się przy tym dębie. Za polaną jest zwykła część lasu, a nawet chyba… rozbudowa tej fajnej ścieżki? W każdym bądź razie, jeśli przyjechaliście po niezwykłe atrakcje, na końcu polany nie macie czego szukać,

Chyba że wielkich mrówek na ścieżce!

wracajcie do wielkich motyli, które widzieliście z trasy linowej.

Kawałek dalej dowiecie się co nieco o życiu… w chaszczach. Najpierw poczytaj, pooglądaj, a potem… szukaj tej pokrzywy!

Matko droga, nosicielko plecaka. Tych pokrzyw będziesz sobie szukała, i że motylki na tablicach ciekawe udawała, podczas gdy Twoje dzieciory będą jeździły kolejną top-of-the-top atrakcja parku – liną-zjeżdżalnią tyrolką. Tym, co matki (matki!) lubią najbardziej. Twoja kolej też może przyjdzie, ale zdecydowawszy się na dzieci, no musisz się dzielić takimi rzeczami ;)

Ponieważ jesteśmy przy rzece, po nauce o leśnym życiu możemy przejść do wodnego królestwa.

Dodam, że jest tu przygotowany fragment strumienia z konstrukcjami typu możliwość zamknięcia rzeki, koło młyńskie, pompa i odchodzące od niej rury i te pe, przez które może lecieć woda, dzieci mogą obserwować, taplać się, eksperymentować, na końcu ta woda kolejnym małym młynem wodnym wraca do strumienia. Ino jak my byliśmy, to całość nie bardzo działała. Pompa nie pompowała i nici z obserwowania wody przelatującej na ustawionych na fajnej wysokości korytkach… Dalej śruba wodna z podobną konstrukcją korytek – niedziałąjąca. Taplanie się w wodzie, kamyki i obserwowanie konstrukcji też było dla nas ciekawe, ale jednak jakby to działało, to byłby naprawdę hit.

W kwestii niedziałania, to duży budynek na polanie i wieża nad rzeką (do obserwowania ptactwa chyba) – były zamknięte. Nie wiem, czy z powodu pogody, czy z powodu dnia tygodnia (byliśmy poza weekendem)… Szkoda.

Poza tym park jest wyjątkowo czysty i niezniszczony – może ze względu na ilość kamer.

No to wracamy nad rzekę i strumyczki:

I jeszcze trochę natury:

Spacer kończymy takimi widokami:

Jakbyście mieli bardzo oporną lub znudzoną młodzież (w tym miejscu chyba niemożliwe, ale jeśli), to zawsze można usiąść na ławce w złym kierunku, czyli nie twarzą do ścieżki, a do rzeki i miasta i jak telewizorek oglądać… most z samochodami, ciężarówkami i traktorami na lawetach:

Będzie jeszcze widJoł z tego miejsca, ale ponieważ weekend się zaczyna i może ktoś nie wie, dokąd jechać, to fotorelację wrzucam już.

Acha, acha. Ogromne podziękowania należą się ekipie Rodzinnego Kompasu i Mężowi, który podesłał mi ich zestawienie jednodniowych wycieczek w okolicach Mińska Mazowieckiego. Prawdopodobnie w to lato odwiedzimy więcej miejsc z tej lub innej listy Rodzinnego Kompasu.


Jeśli lubisz moje teksty, zapisz się na otrzymywanie info o nowych na maila.
A jeśli uwielbiasz moje teksty, kup mi ciastko.


Przez ten link możesz dostać 50 zł zwrotu za zrealizowany pobyt z Booking.