Wprowadzenie do permakultury, czyli prostej, zdrowej uprawy ziemi - blog Pani Strzelec o prostym, eko życiu

Wprowadzenie do permakultury, czyli prostej, zdrowej uprawy ziemi

Mechanizm permakultury, przynajmniej w teorii, wydaje się tak fantastyczny, że nie wiem, dlaczego wszyscy w ten sposób nie traktują ziemi. Permakulturowe podejście do mało pracy, zero chemii, w efekcie pychotki z własnego ogrodu i zdrowie.

Permakultura – jak się to robi?

Bez kopania ziemi. Nie orzesz, nie przekopujesz, nie grzebiesz, nie zruszasz. Nic.

Mało pracy, najmniejsza możliwa ingerencja. Siejesz lub sadzisz, a potem doglądasz, obserwujesz, pielęgnujesz, ale bez wielkich akcji i rewolucji.

Dążenie do harmonii. Tak współpracujesz z ziemią, tak ją obserwujesz, tak siebie dostosowujesz, aż będzie wam razem coraz lepiej.

Obserwacja.

Nie ma czegoś takiego jak chwasty ani odpady organiczne w rozumieniu śmieci. Resztki roślin czy całe wyrwane rośliny to kompost, czyli bomba witaminowa dla następnych.

Zero chemikaliów, sztucznych nawozów, sztucznych oprysków.

Ściółkowanie. Ziemia jest regularnie przykrywana kompostem, rozdrobnionymi gałęziami lub nawet nieprzerobionymi odpadkami, do tego stopnia, że może nie potrzebować podlewania, bo trzyma wilgoć. Ale przede wszystkim jest to zatrzyk witamin i minerałów dla roślin.

Naturalne opryski. Jeśli potrzebne. Wywary, gnojówki i takie tam. Z czosnku, pokrzywy…

Zwracanie uwagi na sąsiedztwo roślinSą gatunki, które mniej lub bardziej się lubią, są sąsiedztwa korzystne, gdzie jedna roślina odstrasza choroby, które chciałaby zjeść drugą lub gdy jedna pobiera inne minerały niż druga, więc nie konkurują i nie wyjaławiają ziemi.

Nie ma monokultury. Różne gatunki ze sobą sąsiadują, nie siejemy całego pola jednej rośliny, nie jest nudno ani pod linijkę.

Miłość do owadów, bo ich potrzebujemy. Permakulturowcy nawet kupują pszczoły murarki (nieżądlące), by ogród żył jeszcze pełniej. I zostawiają dzikie, niezagospodarowane miejsca, by różne owady zakładały tam swoje mieszkanka.

Zapraszanie dzikich stworzeń, w tym ptaków. Owady, krety, nornice, ptaszydła i co tam jeszcze. Ponieważ ziemia daje nieprzebraną obfitość wszystkiego (o czym pisałam tutaj), nie skąpimy pożywienia ptakom. Chce skubnąć czereśnię? Niech skubnie, dla wszystkich wystarczy.

Nauka, że zima wcale nie oznacza śmierci. Można mieć plony nawet zimą, nawet spod śniegu.

Strefy, w tym strefa dzika. Bardzo podoba mi się koncepcja stref w permakulturze. Są to kółka, jedno w drugim. W srodku jest dom i człowiek, wokół niego ogród z najczęściej używanymi w kuchni ziołami, potem ogród warzywny, gdzieś dalej pastwiska, rzadziej odwiedzane tereny np. sady, aż w końcu obramujący to wszystko krąg dzikiej przyrody, gdzie możesz chodzić medytować i obserwować, ale skąd nic nie zbierasz, niczego tam nie zmieniasz. Raj.

Użycie kamieni do zatrzymania ciepła. Kamienie, które ziemia po prostu rodzi, można użyć do otaczania rabat czy pojedynczych roślin. Utrzymają dłużej ciepło. Czyli będziesz miał większą obfitość.

Staw, oczko wodne lub strumień. I własne komary :)

Używanie kalendarza księżycowego do prac. Kiedy siać, a kiedy zbierać, kiedy takie rośliny, a kiedy inne, kiedy przycinać, Luna powie ci. (Tak, te ksieżycowe farmazony są już nieźle potwierdzone doświadczalnie).

Bez kopania, bez oprysków, bez podlewania, koszenia, plewienia. Tylko niezbędne minimum pracy.

Wprowadzenie do permakultury, czyli prostej, zdrowej uprawy ziemi - blog Pani Strzelec o prostym, eko życiu


Jeśli lubisz moje teksty, zapisz się na otrzymywanie info o nowych na maila.
A jeśli uwielbiasz moje teksty, kup mi ciastko.


Przez ten link możesz dostać 50 zł zwrotu za zrealizowany pobyt z Booking.