mama w domu - blog Pani Strzelec

Wartość „siedzenia w domu” matki „siedzącej” w domu

Dzisiaj o tym, jak cenne jest to, że kobieta decyduje się przeznaczyć większość swojego czasu i energii na zajmowanie się własnymi dziećmi oraz jak to niestety wciąż bywa - na zajmowanie się wszystkimi sprawami domu i rodziny "przy okazji". Może czas w końcu rozłączyć te dwie sprawy: dzieci-ludzi i dom-rzecz? Także jaki sens ma mama w domu?

.

Po pierwsze, to ja chciałabym, żeby oczywistym było, że zajęcie się drugim człowiekiem zawsze jest piękne i wielkie. Piękniejsze i większe niż zajmowanie się rzeczami lub mnożeniem pieniędzy.

A tak szczególnie wielkie jest zajmowanie się człowiekiem małym, którego trzeba nauczyć życia, począwszy od jedzenia i siusiania nie pod siebie, przez pismo po w miarę samodzielne radzenie sobie w dorosłości.

Dawałam to kiedyś na bloga:

Jeśli kobiety zajmują się robieniem dzieci (making babies), a mężczyźni robieniem pieniędzy (making money), to kim jesteś, jeśli bardziej cenisz pracę mężczyzny? Czy cenisz pieniądze ponad ludzi?

Także uznajmy, że piękne jest wkładanie siebie, energii, czasu, przemyślenia, planowania w codzienne bycie z małymi ludźmi i kierowanie ich przez życie albo pokazywanie możliwych kierunków.

(Tutaj wołałam ostatnio o podstawową etykę i moralność).

.

Po drugie, niejeden już wyliczał, ile kosztowałoby miesięcznie wykupienie usług, które przy dzieciach oraz "przy okazji" wykonuje kobieta - mama w domu. Podlicz sobie opiekunkę, prywatnego nauczyciela, prywatnego szofera, pielęgniarkę, sprzątanie, pranie, posiłki i to, że w lodówce zawsze magicznie są produkty. Do tego planowanie wyjść, wycieczek, wizyt u rodziny i ewentualnie lekarzy, pilnowanie tych terminów, dyrygowanie wszystkimi, by o danej godzinie byli gotowi do wyjścia i odpowiednio ubrani, nie mówiąc o myśleniu o świętach, urodzinach i rocznicach w rodzinie i wśród znajomych, wyborze i zakupie prezentów, utrzymywaniu relacji, łagodzeniu sporów...

Jeśli to nie byłoby wykonane "przy okazji" przez "siedzącą" kobietę, to trzeba by za to zapłacić albo zrobić samemu, albo chodzić w przepoconym, a w przypadku dzieci także w za małym.

.

Po trzecie.

Zobaczcie, że rodzina to zespół. Małżeństwo to powiedzmy że tandem. Jakiś układ, który w momencie istnienia obydwu części i wykonywania przez nie swoich funkcji - działa sprawnie.

Może jesteś kobietą, która zdecydowała się być z dziećmi w domu?

(W ogóle wkurza mnie fakt, że gdy chcę poczytać o matkach, pozostających w domu, to wyskakują mi wyłącznie artykuły o mamach bobasków. Jakby 4- czy 8-letni człowiek nie potrzebował mamy tak bardzo? Jakby pierwszy siad dziecka był tak ważny, że chcesz przy tym być, ale przekazywanie 6-latkowi prawdy o funkcjonowaniu świata i ludzi nie było tak ważne - możesz scedować to na nisko opłacane, zideologizowane państwowe panie?)

Wyobraź sobie, że "siedzisz" w domu z dziećmi i "przy okazji" pracami domowymi. Wyobraź sobie, że masz dość gderania drugiej strony, że może byś poszła do pracy.

Ok, podzielcie wszystko na pół. Mama w pracy, mama w domu, tata w pracy, tata w domu.

Wyobraź sobie swojego męża, który nagle ma 3,5 dnia na pracę, bo pozostałe 3,5 dnia dzieci przypadają jemu. Wyobraź sobie, że będzie musiał ogarniać połowę skarpetek i dziecięcych dramatów. Wyobraź sobie, ile zarobi przez te 3,5 dnia. Wyobraź sobie, jak będzie sam sobie i dzieciom-wybrednisiom zdrowo gotował.

Udźwignąłby czy wracał z kwiatami na kolanach, prosić o trochę Twojego "siedzenia"?

.

Wcale nie jestem tak bosko ustawiona i pewna siebie w roli, jaką sobie wybrałam. Wokół mnie mało kto mnie rozumie. Wielu myśli, że jestem po prostu leniwa i wykorzystuję Męża. Słyszę to od lat. Paru ludzi może wciąż żywi nadzieję, że mi przejdzie i zapiszę dzieci do szkoły.

Żyję tak, jak wybrałam, bo ja jestem do tego przekonana. Nikt nie pomaga, nie wspiera, laurek nie wystawia, pomników nie stawia. Nikt nie rozumie, nie podziwia, nie docenia.

(To o ludziach poza Mężem, który jako tako jeszcze to dźwiga).

Tak tylko daję znać, jakbyś i Ty była z tym wszystkim sama i obmawiana od leniuchów. Bywa. Da się z tym żyć.

Ważne chyba, by nie sprzedać duszy, co nie? Tym, co sprzedali, przez jakiś czas fortuna sprzyja, ale później kończą z bezsensem życia, depresją i jeszcze gorszymi sprawami.

Może któryś z tych cytatów Cię wesprze?

.

Zyskaj 🗝️ dostęp do wszystkich tekstów.

Dobrze, że jesteś! To dzięki Czytelni(cz)kom mam motywację, by prowadzić to miejsce systematycznie. Możesz dać o sobie znać komentarzu albo w mailu do mnie. Lub dać znać o mnie podobnie myślącym znajomym. Do kolejnego przeczytania!

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

W przygotowaniu: Koszmar nocy zimowej, czyli szkoła polska, c.d. cyklu Ułatw Sobie Dom
This is default text for notification bar