Strona może zawierać linki afiliacyjne.

Teraz czytam: 1, 2, 3.

Wmawia nam się wiele rzeczy, wiele idei kupujemy, a potem po latach cukier krzepi odwraca się na cukier robi raka. Oto moje zwroty w temacie macierzyństwa. Cztery macierzyńskie mity, które na szczęście wymazałam ze swojej głowy.

Macierzyńskie mity takie jak rodzicielstwo bliskości, wypłakiwanie dzieci, macierzyństwo jest słodkie i rola matki - obalone. Parenting, rodzicielstwo, wychowanie dzieci, sama z dziećmi w domu, życie matki. Kliknij, aby przejść do artykułu :)

rodzicielstwo bliskości - wady, nie zawsze działa

Artykuł może zawierać linki afiliacyjne.

cztery macierzyńskie mity obalane przez matkę minimalistkę

1 | rodzicielstwo bliskości

Bardzo słitaśna idea, której elementem jest szacunek do dziecka i w ogóle traktowanie dziecka jak małego człowieka, a nie jak martwego elementu życia, gdzieś pomiędzy kredytem a awansem. Dlatego tę ideę kupiłam, nawet nie doczytując do końca o co chodzi. Coś tam Searsa czytałam o wyjątkowo wymagających dzieciach, ale czy myślicie że takie rady z książek pomagają?

W każdym bądź razie dostałam obuchem w głowę w momencie, gdy poznałam, jak ten termin brzmi w oryginale. Attachment parenting. Attachment to załącznik (nie tylko, wiem). Ostatnią rzeczą, jakiej bym chciała to to, by dziecko było do mnie na breloku przywiązane, czy to fizycznie, czy emocjonalnie. Moim priorytetem w macierzyństwie, poza tym, by dzieci nie umarły, jest wychowanie ich na dających sobie radę z życiem dorosłych. Wychowuję dorosłych, nie dzieci. Po to, by się odłączyły.

Milusio ta idea wygląda w przypadku noworodków, że tam nosić, karmić piersią, ale to jest intuicyjne. Tyle że jakiś facet w chorych facet dominacji państwa Nestle przyzwala ci, matko, na słuchanie się własnej intuicji, nie pana Nestla.

Ale weźcie już starsze dzieci. Spanie blisko? W pewnym okresie jest wygodne, niesie korzyści i dziecku, i rodzicom. Ale ten okres kiedyś musi się skończyć. Dla zdrowia psychicznego wszystkich. Mówię to z perspektywy kobiety, która przez ostatnie ponad cztery lata przesypiała noce przez max. jeden miesiąc. Jak ja się przez tamten miesiąc czułam! :D Jak nadczłowiek. Gratuluję wszystkim rodzicom, którym udało się wcześniej nauczyć dzieci normalnego spania.

Albo reagowanie zawsze na serio na sygnały dziecka. Dzieci manipulują. Dobra, tylko moje. Wszystkie inne wyrażają swoje potrzeby i nawet jeśli robią to w sposób, który chcesz nazwać manipulacją, to to nie jest manipulacja. Bierze je na serio. Półtoraroczniak potrzebuje się nosić całymi dniami? Spoko. Przestań się myć, gotować, olej pozostałe dzieci oraz zdrowie kręgosłupa.

(Matki od rodzicielstwa bliskości to są niezłe suki, zaraz siem rzucom z zębami, że ja nie zrozumiałam i bzdury opowiadam i to bardzo źle, bo im RB tak bardzo pomogło. Spoko, napiszcie o tym. U siebie.)

Update: Już po napisaniu tego tekstu choroba Młodszego doszła do takiego etapu, że miałam załącznik. Nieodkładalny. Chcący tylko mamy i zawsze mamy. Przy całej mojej miłości do dzieci i chęci bycia razem, dziękuję serdecznie za noszenie i bezustanne (bez-ustanne) poświęcanie uwagi. Czasem chcę coś zjeść, napić się bez załącznika, nie mówiąc już o pobyciu w samotności.

4 macierzyńskie mity, w które przestałam wierzyć - matka minimalistka pisze bloga - wypłakiwanie dziecka nie zawsze jest złe

blog | archiwum | więcej w: macierzyństwo | książki + kursy

2 | wypłakiwanie dziecka jest złe

Wypłakiwanie dziecka jest naturalne. Nie jestem złem absolutnym, które sugeruje wam zamykanie dzieci w piwnicy bo tak.

Jednakowoż czarno na białym życie pokazało mi, że wypłakiwanie dziecka (rozumiane jako zostawienie go, kiedy płacze) jest w stu pięćdziesięciu procentach naturalną częścią życia.

Wyobraź sobie sytuacje, w której koniecznie musisz zająć się starszym dzieckiem. Niecierpiąca zwłoki potrzeba zajęcia się nim przez pięć minut.

A młodszy półroczniak akurat przypomniał sobie, że żyje, więc może by powył. I tak wyje. Wiesz, że jest najedzony i w ogóle wszystko ok, najwyżej może już chce mu się spać. Przez pięć minut nie umrze. Ty o tym wiesz, on nie. Naprawdę jest coś, że musisz obsłużyć tego starszego. A młode wyje. Macierzyńskie mity mówią: wypłakiwanie dziecka jest złe. Jesteś złom matkom, że nie masz dwóch ciał? Jesteś złom matkom, że zajmując się starszym, jednocześnie nie nosisz na plecach malucha i nie śpiewasz mu?

Wyje sobie pięć minut, jak bozia przykazała, potem łatwiej zasypia. Nie wykorzystujemy tego, ale tak jest.

macierzyński mit: macierzyństwo jest słodkie - obalony!

blog | archiwum | więcej w: macierzyństwo | książki + kursy

3 | jest słodko

Ok, już wyżej przewinęło się, że od czterech lat przespałam max. 30 nocy i że bywają dzieci o filozofii wyję bo żyję.

Nie, nie, na pewno ona nie radzi sobie, a reszta dzieci jest słitaśna.

Zarzucę banałem, ale na instagramach, blogach i w innych netach znajdziecie macierzyńskie mity – ładniutkie obrazki macierzyństwa. Bo takie chcecie oglądać.

Będzie wśród nich słitaśny piknik w pięknym miejscu z dwutygodniowym bąblem. Będą uśmiechnięte buzie. Będzie zdjęcie całej rodziny, w sensie że z tatusiem. Będą białe ubranka i zabawki, którymi dziecko bawi się zgodnie z przeznaczeniem.

To wszystko istnieje, ale jak tęcza czy tam ozonowe powietrze po burzy. Bardzo ulotne.

Dojeżdżając na piknik słuchasz wycia, potem non-stop dajesz cyca, nie chciało ci się ładnie ubierać. Buzie zaczynają czegoś chcieć, czyli drzeć się, napinać, czerwienić, płakać. Większość rodzin moich równolatków jest razem rzadko. Niektórzy że tak powiem pracują. Ubranka białe, sami się domyślacie, a zabawki z zastosowaniami, jakie wymyślili dla nich dorośli, są nudne i olewane. Wejść na małą ciężarówkę albo siadać i jeździć na wywrotce – to już co innego!

macierzyńskie mity - matka jest sługą, obsługą dziecka - obalony!

blog | archiwum | więcej w: macierzyństwo | książki + kursy

4 | matka, czyli obsługa dziecka

Tak się myśli o matkach. Że, szczególnie te niepracujące, siedzą w domu i zajmują się dziećmi. Ja staram się nie zajmować. Jak napisałam wyżej, wychowuję ich na dorosłych. Nie śpiewamy piosenek o mydle, bałwanku czy innych misiach. Nie wymyślam zabaw. Nie robię im dzieciństwa. Jesteśmy razem, jesteśmy w kontakcie, przez pewien czas robimy coś razem, ale nie odgrywamy scenariusza wymyślonego dla nas przez innych.

Po drugie, matka to też człowiek. I poza utrzymaniem młodych przy życiu, po ugotowaniu, umyciu, sprzątnięciu, starciu, pocałowaniu i wytarciu, i odłożeniu na miejsce, a czasem nawet bez dokonania tego, tak sobie normalnie jest sobą. Człowiekiem. Usiłuje czytać książkę, zjeść, wypić kawę, zdrzemnąć się, poćwiczyć, zrobić paznokcie. Matką jest się dwadzieścia cztery na dobę. Ale obsługą dziecka mniej. Albo psychiatryk.

Nie zgadzasz się? Uważasz obalane tu macierzyńskie mity za jak najbardziej rzeczywistą rzeczywistość? Spoko! To tylko artykulik tylko mój w tylko internecie. Wyluzuj. Wdech-wydech.

blog | archiwum | about | followuj | czytaj z Legimi


Info o nowych artykułach na maila?
Wpisz swój adres email:

Na blogu nie ma komentarzy. Kontakt via insta or mail.


Jeśli wiedza i przemyślenia prezentowane tu są dla ciebie wartościowe, odpal wdzięczność, stosuj świadomie w swoim życiu i przekaż pozytywną energię którą otrzymałeś dalej. Jak? Wyślij link do tego tekstu do ważnych dla ciebie osób, wesprzyj bloga lub inną sprawę z intencją, aby otrzymana wiedza zmieniała twoje życie.

Jeśli teksty na blogu PS są dla ciebie wartościowe, zapisz się na powiadomienia.

blog | podziękuj | sklep | newsletter