Już wkrótce: Dziedziny życia i z którą nie mam połączenia, Czy podpisywałaś umowę?
Zapisz się do Newslettera, a raz w miesiącu przypomnę o nowych publikacjach :)

Kobieto, czy naprawdę żyjesz po swojemu, czy według projektu propagandy?

Wiesz, czym jest propaganda?

To takie public relations, dzięki którym steruje się społeczeństwem tak, wmawia mu się takie rzeczy, żeby uznało za słuszne zabijanie Niemców, potem Żydów, a później najazd na Afganistan czy Irak. Powód, dla którego chcemy zrobić rozpierdu w Iraku nie jest tym, za którym poszłyby tłumy, więc wmówmy im coś innego. Może że ktoś ma groźną broń, której nie ma i czeba nam świat przed nim ratować? Dobre! Tu rachunek na grube tysiące dla łeksperta, który to wymyślił i lecimy ze spotami, plakatami i przemówieniami dziadów w telewizorni.

Jak chwilowo przestało być wojennie, eksperci zaczęli najmować się w handlu. Taki jeden, co to najpierw naganiał Amerykanów na Niemców, pomógł firmie tytoniowej wytworzyć atrakcyjny obraz kobiety palącej. Bo wcześniej kobieta paląca odbierana była negatywnie, czyli producent papierosów tracił połowę klientów! No to sprzedali obrazek buntowniczych, wspaniałych, atrakcyjnych, pewnych siebie, "dobrych" palaczek.

I powiedz mi, czy babka, która przed tymi działaniami marketingowymi nie paliła, a później z dumą zaczęła, to paliła, bo chciała, czy paliła, bo chciał tego ów producent?

Po tym wstępie dojedźmy do dzisiejszych realiów. Jeśli jesteś kobietą, prawdopodobnie pracujesz. Większość kobiet chodzi / jeździ do pracy. Dlaczego?

Czy kiedykolwiek kobiety pragnęły wyjść z ciepłego domu i obowiązków wokół niego, by przez osiem godzin plus dojazdy robić podstawowe czynności w fabryce, sprzątać, myć gary u kogoś obcego lub przekładać dokumenty i być poddawane naświetlaniu przez komputer?

Nie. Jeśli kobiety same wyszły do pracy, to dlatego, że im chłopy na wojnach pomarły i nie miały innego wyjścia, by zdobyć pożywienie, dach, ubranie - podstawy.

Ale jednak dzisiaj mamy tabuny bab, które do pracy chcom. Niby chcom. Do tego feministki, które rządowi i szefowi ufają bardziej niż mężowi ("muszem być niezależna" - ha, ha, ha - od kogo?).

Teraz jeśli jesteś kobietą pracującą dla szefa, to jest to Twój wybór, czy wybór… rządów i biznesmenów, którzy wynajeli dobrych pijarowców / propagandzistów?

Bo wiesz, widzę młodą kobietę, która wrzeszczy, że chce mieć swoje pieniądze, niezależne od męża, który jej ślubował wierność po grób, a zależne od szefa, który może machnąć wypowiedzeniem w każdej chwili. Kobietę, szczutą do tych postaw przez koleżanki i babki z ynternetu, które się rozwiodły i tak dalej.

Ale to mała niunia jest.

Ja dekady wcześniej widzę właścicieli biznesów-molochów, którzy dumają nad tym, że gdyby na rynku było więcej pracowników, to można by im mniej płacić, bo zawsze jakiś chętny by był (i tu, na niższe płace ze szminką na ustach i krótką spódniczką dla szefa weszły kobiety).

Obok widzę władze dumające nad tym, co zrobić, żeby tak podatki ssać od stu, a nie pięćdziesięciu procent dorosłego społeczeństwa - by dochodowy oddawali i mężczyźni, i kobiety. Do tego człowiek pracujący musi dojechać, musi "wyglądać", czasem się czymś nagrodzić, a czasem zapić i zapomnieć - i tu są kolejne zyski: z podatków od benzyny, od sprzedaży (u nas vat)…

Dobra, daj mi rachunek na setki tysiące, stworzę Ci projekt kampanii, ukazujący kobietę jako równą mężczyźnie, tylko w bardziej obciskających spodniach i topach, lepszą od mężczyzny, zdobywającą Harvardy, stanowiska, nagrody, pijącą, rozbijającą się drogimi samochodami, podrywającą chłopców w barach, zapieprzającą ostro na studiach i w pracy, by być niezależną od ukochanego i mieć możliwość rzucić go w każdej chwili, a szefa nigdy - gdyż comiesięczne raty kredytów.

Także teges. To kto decyduje w Twoim życiu? Wybierasz szefa czy ukochanego? Dzieci czy tytuły, stanowiska i nadgodziny? Życie wygodne czy z jednej pensji? Rodzinę czy firmowe "przyjaźnie", po których ślad nie zostanie?

To jak? Sama wybrałaś swoje życie? A jeśli nie - czy od jutra zaczniesz wybierać sama?

.

Regularne wsparcie i 🗝️ dostęp do wszystkich tekstów.

Jednorazowe wsparcie blik/przelew lub paypal - bo u mnie czytasz bez reklam 🙂

1 thought on “Kobieto, czy naprawdę żyjesz po swojemu, czy według projektu propagandy?”

  1. Nie lubię zajmować się dzieckiem. Jestem super mamą, traktuję to jako wyzwanie,ale nie powiem,że to lubię,chociaż dziecko kocham. Zostałam więc szefem. Dobrze mi z tym. Robię to,co lubię. Może wbrew naturze, ale na pewno to samodzielny wybór. I to jest dla mnie ważne – możliwość wyboru.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.