Gdzie som i co robiom Wasze dzieci?

Pozdrawiam Was ze stanu zdziwienia.

Otóż przyzwyczaiłam się już do tego, że w większość dni dzieciory zamknięte są w placówkach i nie widać ich np. w sklepach, a popołudniami, nawet gdy pada pierwszy śnieg, odrabiają w domu lekcje.

Ale na wszystkich bogów: są ferie. Pojedyncze sztuki może wyjechały na wakejszyn albo do babć na wieś.

A reszta? Gdzie Wy chowacie dzieci? Ani za bardzo nie słyszę, żeby były głośno w mieszkaniach, ani nie widzę ich na chodnikach, placach zabaw, w sklepach...

Macie jakieś przyciski do znikania ich? Tryb cichy, sleeping mode? Czy jednak smartfon, tiwi i żelki?

A nawet dzieci odpoczywające czy chorujące w domu lub te zaprowadzone na dłużej do babć... Nawet jeśli plucha i wiatry takie, że aż premier pisze, żeby majty z balkonów ściągać... Przecież po paru dniach w domu zwyczajnie nie da się... Energia roznosi, a i po prostu dla zdrowia ciała i ducha trzeba się przejść.

Na osiedlu widziałam pojedynczych chłopaków na hulajnogach dwa razy w ciągu ponad tygodnia ferii. Na placach zabaw jesteśmy sami. W sklepach dziadki i dorośli bez dzieci.

Czy ja coś przeoczyłam, czy o czymś nie wiem? Czy wszyscy siedzicie w majtkach na twarzy i z limitami w muzeach, bibliotekach, teatrach, na salach koncertowych, w basenach i ośrodkach kultury? W wejściu do biblioteki owszem, minęliśmy się z trójką dzieciaków... Przy czym z tego samego korytarza idzie się do optyka i paru innych cudów, więc może nie biblioteka.

...

Jeśli masz dzieci feryjne i nie ma Was na dworze, daj znać, jak to robicie, jak funkcjonujecie. Bo u nas pełno energii i decybeli.

Newsletter - około raz w miesiącu wysyłam info o nowych tekstach.

Darmowy ebook o tym, dlaczego warto wprowadzić minimalizm. Karty pracy "Upraszczacz życia".

Jednorazowe wsparcie - bo u mnie czytasz bez reklam 🙂

Regularne wsparcie i 🗝️ dostęp do wszystkich tekstów.

2 thoughts on “Gdzie som i co robiom Wasze dzieci?”

  1. U nas też było pełno energii. Syn z kumplem pół dnia na hulajnogach w skate parku. Potem przyszli do nas. Trochę mokrzy i uchlapani,ale szczęśliwi, bo „cały skate park był dla nas! Sami byliśmy!” Coś jest w tym co piszesz…

    1. My nieraz mamy prywatny kompleks boisk. Po tachaniu taaakiego plecaka i z perspektywą szkolnych prac domowych rozumiem, że można nie mieć psychicznej energii na szaleństwa dworowe. Ale bez nich to nadwagi i choroby.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.