Pani Strzelec: Gdzie kupić eko produkty: Nie tylko CO, ale GDZIE kupujesz robi różnicę - blog Pani Strzelec o świadomym życiu, minimalizmie, ekologii, oszczędzaniu

Eko produkty: Nie tylko CO, ale GDZIE kupujesz robi różnicę

gdzie kupujesz
Tu kupuję zdrowe i eko.

Jeśli czytasz tego bloga, prawdopodobnie widzisz wartość w świadomym życiu. Coraz lepiej wybierasz, co (i czy w ogóle!) kupić. Ale czy zastanawiasz się, gdzie kupić?

Wiesz już, że ograniczenie konsumpcji przedmiotów i kosmetyków daje ci więcej przestrzeni, czasu, zdrowia i pieniędzy.

DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ: MINIMALIZM I EKOLOGIA. NAJPROSTSZY SPOSÓB NA EKOLOGICZNY DOM

Wiesz już, że każdy przedmiot wiąże się z ranami dla planety, ludzi i społeczności na etapach produkcji, dystrybucji i wyrzucenia ich.

DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ: CZY EKOLOGIA JEST POTRZEBNA, CZY TYLKO JEST O NIEJ GŁOŚNO?

Może już kupujesz mniej. Może przy zakupie rzeczy potrzebnych bierzesz pod uwagę nie tylko modę, ale też czynniki takie jak źródło pochodzenia, materiał, możliwości utylizacji, jak najdłuższy czas sprawności danej rzeczy. Może odmawiasz darmowej plastikowej torby przy zakupie.

A teraz do tego sposobu myślenia dołóż kolejną cegiełkę:

Gdzie kupujesz?

Spróbuj kupować truskawki u pani, która sprzedaje tylko niepakowane owoce i warzywa.

Takie same truskawki mógłbyś kupić w markecie. W sklepie, który zużywa tony opakowań, karmi ludzi colą, proponuje szampon w promocji do każdego zakupu i każde sześć pomidorków pakuje w oddzielne pudełko z grubego plastiku, owinięte folią.

Spróbuj kupować mydło w sklepie, który dba o ekologię lub sprzedaje kosmetyki mniej toksyczne niż w typowej drogerii.

Typowa drogeria zużywa tony opakowań, zachęca do dużych zakupów (masz kupić więcej niż tylko to, co miałeś na liście), może niewłaściwie traktuje pracowników, a do tego sprzedaje pięć łyżeczek płatków czy musli w plastikowej paczuszce. Warto świadomie wybrać, gdzie kupić następne dobre mydło. Nie na allegro.

Spróbuj spotkać się z koleżanką w lokalnej kawiarni, nie w centrum handlowym.

Możesz wypić taką samą kawę, nie wspierając przy tym sieciówek z ich jednorazowymi kubkami. Możesz zjeść taką samą sałatkę, nie zwiększając liczby klientów ani zysków galerii handlowej, która bazuje na sprzedawaniu… czegokolwiek. Byle się kręciło. Byle przychodzili, kupowali, a potem przychodzili po następne i kupowali. Byle grosze leciały do groszy i zbierały się w kupki. A że przy okazji pali się cały dzień światło w wielkim budynku, że cały czas pracuje niezdrowa klimatyzacja, że panie sprzątające zużywają tony domestosów…

Unikaj kupowania dobrych produktów od złych firm.

Kupując sałatkę w mcdonaldsie, dajesz kasę machinie, trującej ludzi dziwnymi kurczakami oraz planetę stosami jednorazowych paczuszek po sosach. Kupując Kroplę Beskidu – pomijam w tym momencie temat kupowania i picia wody butelkowanej – wspierasz biznes, zalewający niemal cały świat syfiastą colą, czyli wodą z cukrem, substancjami żrącymi, mega marketingiem i plastikowymi butelkami. Kupując Krystaliczne Źródło czy inny produkt od PepsiCo wspierasz biznes, którego głowy publicznie powiedziały, że – uwaga: największym wrogiem jest woda z kranu. Bo masz pić tylko taką kupowaną w sklepie. To jest przeciwieństwo wolności. To się nazywa zniewolenie.

Równie źle ma się sprawa z allegro, o czym chcę napisać w oddzielnym artykule.

Przychodzą wam do głowy inne przykłady? Dzielmy się pomysłami,
otwierajmy sobie nawzajem głowy, by wychodzić ze schematów, których nieraz nawet nie widzimy,
dla lepszego życia.
gdzie kupić zdrowe produkty


co czyta pani strzelec

Otrzymuj email o publikacji nowych artykułów.
Wpisz swój adres email:


Przez ten link możesz dostać 50 zł zwrotu za zrealizowany pobyt z Booking.


Jeśli lubisz moje teksty, zapisz się na otrzymywanie info o nowych na maila.
A jeśli uwielbiasz moje teksty, kup mi ciastko.

6 thoughts on “Eko produkty: Nie tylko CO, ale GDZIE kupujesz robi różnicę”

  1. O, o Kropli Beskidu nie wiedziałam, że jest z PepsiCo! Ale może dlatego, że mam dzbanek z filtrem i taką przefiltrowaną wodę piję.

    Ja osobiście bardzo lubię targi – tam najczęściej kupowałam warzywa i owoce, oraz jajka od rolników, wprawdzie po 9 zł za 10 sztuk, ale nie jestem w stanie zjeść jajka z supermarketu – ma dziwny zapach i kolor. Dlatego jestem bardzo nieszczęśliwa, że po przeprowadzce nie ma w mojej okolicy żadnego targu. Ani w dalszej okolicy też nie ma. A zostało mi tylko 6 sztuk prawdziwych jajek :( Czekam niecierpliwie, aż przeniosę się do mniejszej miejscowości, tam znajdę i targ, na którym kupię prawdziwy ser i jajka. I rzeźnika z wyrobami miejscowymi.

    Staram się też nie kupować egzotycznych produktów, np. owoców, bo to przecież kawał drogi musiało przelecieć, ile zanieczyszczeń po drodze!

    Ja generalnie staram się wspierać polskich producentów. Też w sprawie odzieży. Choć ubrania kupuje naprawdę rzadko i niewiele, więc to moje wsparcie duże nie jest. Nie wiem czy mogę podać markę? Najwyżej usuniesz :) Otóż buty kupuję w Wojasie, to polska firma. Są skórzane (nie jestem wegetarianką) i nie należą do najtańszych, ale to są zakupy na lata. Po każdym sezonie wystarczy zanieść je do szewca i wyglądają jak nowe! W tym roku przymierzam się do zakupu półbutów lub botków. Marzyłam też o kozakach, ale jednak w tym roku mnie na to nie stać, a zimy i tak właściwie (niestety!) przestały istnieć, więc raczej mi się nie przydadzą.

    Z innych spraw, to marzy mi się ładna koszulka nocna. Ale że to drogie jak nie wiem co – 200 zł lub więcej za kawałek poliestru, postanowiłam, że po nowym roku kupię sobie dobry materiał (bawełnę, a może i… jedwab :p ), dobre nici i taką koszulkę sobie zaprojektuję i uszyję. Odziedziczyłam po babci maszynę do szycia. Może nie jestem w tym bardzo biegła, ale chyba sobie poradzę :) Nasze mamy, babcie, prababcie najczęściej szyły sobie same, kiedyś to przecież ręcznie!

    Największy problem mam z chemią i kosmetykami. Dopiero dokształcam się w tym temacie i na razie zamiast odżywki do włosów używam olejku migdałowego. Tu jeszcze daleka droga przede mną…

    1. Czyli jesteś na dobrej drodze – super. Z kosmetykami też znajdziesz swój naturalny zestaw, może nie dzisiaj, może za kilka lat – wystarczy dążyć, być na tej drodze, a wszystko z czasem wskoczy na właściwe miejsca.
      Koszulki nocne gotowe tzn. dostępne w sklepach są jak dla mnie, przepraszam bardzo, absolutnie aseksualne. Albo nijaki krój, albo drobne kwiatki jak na fartuchach sprzątaczek, które pamiętam ze szkoły, albo z misiem z kreskówki. Szyj sama! :)

  2. Kupowanie wody butelkowanej to głupota! Ja po prostu piję kranówkę. Rzadko kupowałam butelkowaną. Całkiem przejrzalam na oczy dzięki jakiemuś artykułowi, w którym było napisane, że co do wody w butelkach są mniejsze wymogi sanitarne niż do kranówki. Poza tym to woda stojąca i jest bardziej niebezpieczna.

    Kosmetyki od jakiegoś czasu robię sama, nawet szampon do włosów… Ale to bardziej ze względu na to, że przeraża mnie toksyczność składu komercyjnych kosmetyków i nie jestem zadowolona z ich działania.

    1. To poproszę o przepis na naturalny szampon – wciąż szukam metody na moje włosy i skore głowy.
      Co do wody, w usa bywają wody butelkowane, które pochodzą… z kranu :)

      1. Ja robiłam wg tego przepisu
        http://www.herbiness.com/naturalny-szampon/
        Ten jest trochę prostszy
        http://www.herbiness.com/rokitnikowy-szampon-do-wlosow-suchych-i-delikatnych-przepis/
        Tam są chyba 4 różne receptury na szampon.
        U mnie sprawdza się on świetnie. A jaka satysfakcja że samemu nazbierało się ziół i przygotowało wszystkie składniki.

        Ale najprostszy sposób na domowy szampon to ok. 4 łyżki suszonego korzenia mydlnicy lekarskiej zalać pół litra wody i zostawić na noc, zagotować miksture i ogrzewać na małym ogniu przez ok 15 minut, zdjąć z ognia, można teraz dodać 2 łyżki pokrzywy, skrzypu lub rozmarynu. Przykryć, zostawić do naciągniecia, przecedzić. Można zakonserwowac olejkami eterycznymi. Do użycia najlepsza temperatura to 40 stopni. Najlepiej jest wlać do kubeczka porcje szamponu na jedno mycie, dolać doracej wody i wtedy użyć jak zwykły szampon.
        Ten przepis pochodzi z książki Klaudyny Hebdy „Ziołowy zakątek. Kosmetyki, które zrobisz w domu”

Comments are closed.