dlaczego stosuję planowanie, organizację i zarządzanie czasem dla efektywności, blog mamy - Pani Strzelec

Dlaczego przepraszam się z planowaniem, organizacją i efektywnością

Coś się u mnie zmienia aktualnie w temacie zarządzania czasem, list zadań i tym podobnych. Czy to się zmieni na długo, czy szybko wrócę do starej siebie – zobaczymy. Póki co eksperyentuję, wkładając siebie w nowy tryb funkcjonowania. Taki z planowaniem i odhaczamniem zadań. Może nie jest to żadne odkrycie, wiele osób pewnie tak działa na co dzień, ale dla mnie to praktycznie pierwszy raz (kiedy trzymam się planu dłużej niż przez trzy dni; z dietą też tak ostatnio mam, że utrzymuję, kurczę, coś tu się konkretnie przestawia).

Na początek trzy stwierdzenia o mnie, żebyście wiedzieli, jakim typem jestem, jakie w związku z tym mogę mieć podejście do, nie uciekajmy od tego stwierdzenia – otabelkowania swojego życia:

  • po 1. mam ogromną potrzebę wszystko-ogarniającej kontroli. Wiem, że nie kontrolujemy swojego życia, nie możemy, nie da się, i takie podejście jest trudne, zgubne, niemające racji bytu, szkodliwe. Jednak gdzieś w układzie swojej psychiki, w podświadomości to mam. I odczuwam tę chorą satysfakcję z produktywności, z odhaczania, ze skreślania – kiedy rzeczywiście wezmę się za robotę
  • po 2. jestem leniem i sloł lajfem, i nawet romantyczką-inteligentką i chciałabym przez 95% czasu żyć życie, a tylko przez 5% czasu je obsługiwać (robić zakupy, sprzątać, przygotowywać jedzenie, kupować potrzebne rzeczy, odkładać rzeczy na miejsce, karmić, ubierać, myć…)
  • po 3. z jednej strony lubię mówić, że dom dla mnie, nie ja dla domu, z drugiej, kocham to uczucie, gdy mam pięknie i czysto jak w pałacu, i gdy biorę kąpiel w dopiero wyczyszczonej wannie, w łazience opróżnionej z zabawek i walających się dziwnych przedmiotów.

Jak widać, pociągają mnie skrajności:

leżeć na balkonie! – vs. – osiągać!

oraz

wyleżeć się i wyczytać! – vs. – sprzątnąć i mieć pałac królowej z magazynu!

Ostatnimi czasy chyba powoli dojrzewam (najwyższy czas! dzieciuchów w ciałach starych i spasionych dzisiaj aż nadto!), bo zauważam sens takiego jakiegoś zadbania sobie o stan rzeczy, i o fizyczny dom, i o wprowadzenie i trzymanie się dobrych nawyków w relacjach, w tym, jak wychowuję dzieci.

Dostrzegam, że jeśli nie podejmę decyzji co do pewnych przedmiotów, i ilość tych pozostawianych ze znakiem zapytania będzie rosła, to za parę lat będzie ich więcej, i jeszcze ciężej będzie się z tym zmierzyć. Chyba właśnie ludzie, którzy w takie rzeczy nie chcą zaglądać, po latach lądują z domami zawalonymi gratami, z domami, które prawdopodobnie w tym stanie doczekają śmierci właściciela, o ile nie jest on jakimś jednym procentem, który znajdzie w sobie siłę na rewolucję.

Dostrzegam zwyczajnie banalny fakt, że jeśli coś czyszczę lub jakieś miejsce porządkuję regularnie, to każde takie czyszczenie czy porządkowanie jest znacznie łatwiejsze niż gdybym za te miejsca zabierała się od święta. Bo czyszczę brud z miesiąca, nie z roku.

Dostrzegłam, że mam wpływ na dzieci, to znaczy, że da się ich nauczyć czegoś nienauczalnego, da się wprowadzić zasady niewprowadzalne i rytmy, o których funkcjonowaniu nie odważałam się śnić… pod warunkiem, że, nie widząc przez pierwsze miesiące efektów, będę powtarzała, i powtarzała, i powtarzała pewien schemat.

Czyli pewien stopień organizacji, planowania, wprowadzenia zasad, godzin, dat – ułatwia, usprawnia, w efekcie uprzyjemnia życie.

A z drugiej strony ja jestem tym słomianym zapałem, tym Strzelcem, tym ogniem niestałym, tym spontanem, tą wolnością, tą Kobietą, czującą intuicje, energie i inne flowy, która by tak chciała z flowem, i tak kawkę wypić na balkonie, i tak w gwiazdy się pogapić, i tak wycieczkować, a nie w domu się zamknąć i myć sedes.

I weź tu na takiego zwierza wymyśl pomysł. Na takiego Strzelca, przedstawianego jako centaura, co to od głowy do pasa jest człowiekiem, a poniżej – koniem.

Moja dusza (czy tam psychika) nie jest żadnym porządniusim Koziorożcem, księgowym zodiaku, który dopiero zakuty w tabelki czuje się dobrze. Ja dopiero odkuta – oddycham i żyć mogę!

W tym przepraszaniu się z zasadami produktywności moim celem nie jest robienie więcej. Ja chcę sprawnie zrobić, a przede wszystkim w ogóle zrobić, to, co chcę zrobić i to, co chcę, aby było zrobione.

Żeby życie szło do przodu takim, jakim chce je mieć. Żebym w końcu zszyła szufladę ubrań, czekających na zszycie. Żebym uwolniła głowę od pamiętania rzeczy do zrobienia. A moja głowa albo ma za dużo, ze zbyt wielu kategorii, albo ma jakieś problemy, bo wyrzuca mi te zadania do zrobienia wcale nie pod względem ważności ani możliwości wykonania tego w danym momencie, tylko jakoś tak losowo. Na spacerze przypomni mi, że mam te gacie do zszycia w domu, a nie przypomni, że miałam sprawdzić rzecz X, co mogę zrobić na telefonie. Chcę nie mieć tego nieopanowanego śmietnika i chaosu w głowie.

Jako matka i nie tylko fizycznie, praktycznie, boleśnie doświadczam tego, że doba nie jest z gumy. Brakuje mi czasu.

Więc chcę robić efektywnie, odhaczać wtedy, kiedy mogę i przede wszystkim: wybierać do zrobienia to, co najważniejsze, a nie pierdoły, które mogę, ale nie muszę, albo nie teraz.

Mam już na ten moment jakiś swój system, wciąż się uczę pewnych metod (i to ma, przyznaję, sens!), obserwuję siebie, schematy, w które wpadam, testuję. I chyba jest dobrze.

No to dzisiaj było dlaczego, niedługo opiszę Wam ten mój aktualny system, czyli jak zarządzam zadaniami i czasem – jak być produktywną w granicach rozsądku, bo pamiętajcie, sloł lajf, macierzyńśtwo, lenistwo, ja nie robię z siebie maszynki do osiągania.

Tymczasem, mogę Wam zdradzić, że grzecznie, krok po kroku, z wykonywaniem notatek i zadań przechodzę właśnie przez jeden kurs z Paczki Wiedzy: Produktywność, i to mi wnosi do życia, do tej mojej organizacji, przede wszystkim zrozumienie pewnych mechanizmów i konkretne metody.

Cała Paczka to w sumie 46 produktów, uczących efektywności, planowania, zarządzania: kursy, ebooki i plannery. Polecam. (I jeszcze nikt, komu polecałam, nie zrezygnował z dostępu do tych materiałów, choć jest i taka możliwość).

Szczegółu tu i tu.


Przez ten link możesz dostać 50 zł zwrotu za zrealizowany pobyt z Booking.


Jeśli lubisz moje teksty, zapisz się na otrzymywanie info o nowych na maila.
A jeśli uwielbiasz moje teksty, kup mi ciastko.