o złotym środku, dawce, która czyni truciznę i me w siatkówce - blog Pani Strzelec

Trzy PS od PS: o złotym środku, dawce która czyni truciznę i meczach z perspektywy blondynki

Otóż sytuacja jest taka, że napisałam tekst. Tekst na temat. I pod nim dodałam kilka aktualnych, luźnych myśli w formie PSów. I te PeeSy niemal dorosły rozmiarem tekstowi przed nimi. Więc opublikuję je oddzielnie, a tekstu-tekstu spodziewajcie się wkrótce.

PS od PS: Odkryciem tego roku jest u mnie głębsze zrozumienie idei złotego środka. Albo raczej dopisanie do niej wytłumaczenia, że to dawka czyni truciznę.

Pozwalam sobie być coraz bardziej ludzką. Czyli jestem antysłodyczowa, ale jemy słodycze (nie zamiast posiłku), nie znoszę chemii, ale mogę Wam teraz przyznać, że czasem często na ogół podoba mi się zapach chemicznych alejek w sklepach (tak!). Czyli jeśli raz na miesiąc będę miała ochotę wykąpać się z solidną porcją zwykłego, sls-owego i parabenowego żelu pod prysznic, to spoko-loko i na zdrowie (psychiczne).

Podobnie jest więc z minimalizmem, ekością, dietami, nieczytaniem Internetu: dawka czyni truciznę.

Obejrzenie głupiego serialu nie ogłupi mnie. Styl życia, polegający na oglądaniu non stop głupich seriali – ogłupia (a może jest efektem głupoty?).

Jeden wieczór z serialem i winem raz na jakiś czas jest spoko. Spędzanie w ten sposób każdego wieczoru byłoby… no nie tym, czego chcę w swoim życiu.

PS 2 od PS: Nasi siatkarze mają bardzo ładne stroje na tych mistrzostwach.

PS 3 od PS: Skoro telewizja tak umiera, a ynternet z ynstagramem tak się rozwijają nieprzyzwoicie, to telewizje powinny iść za duchem i brać jako dodatek do komentatora meczy jakąś taką blondynkę jak Wasza PS.

Prezentowałaby spojrzenie z zewnątrz, nieznając dokładnie zasad gry. Tak jak Krzysztof Gonciarz zrobił relację z zimowej olimpiady. Nie sportową, a z perspektywy zwykłego ludka, i: ciekawą.

Wiecie, jeśli kątem oka oglądam mecz, to patrzę sobie, kto tam się reklamuje na bannerach, ile i jakich Polaków na trybunach, jak to się stało, że Słowacy zrobili sobie zieleń kolorem gadżetów kibicowych, skoro we fladze mają inne kolory, jakie państwa organizują i że to takie kochajmy-się-wszyscy ZSRR 2.0, jakby Francja czy Holandia nie mogły same tego zrobić.

Nie widzę, jakie akcje się dzieją i o co chodziło, bo za szybko i za dużo ich tam sie kotłuje przy siatce. Zastanawiam się, gdzie jest głupia UE, która zakazuje słomek czy innego plastiku, a gadżetów kibicowskich, jednorazowych – nie.

Mówię Mężowi, że zawsze mieliśmy niezłych sitkarzy, ale obawiam się, że z pana Kubańczyka (dobra, w domu nazywam go inaczej, bez urazy, z całym szacunkiem, ale wprost) może się zrobić taki Lewandowski, że wiecie, inni nic nie umiejo, i niczego sie nie uczo, i nic nie robio, tylko walą do niego piłki i liczą, że będzie dobrze, bo on dobrze zagra… Po czym, mówię, ktoś od nas odkupi tego Lewandowskiego Kubańczyka i zostaną same ciampaki. Po czym Mąż mnie uświadamia, że to reprezentacja i że nie można tak odkupić :D Tak czy inaczej, apeluję do trenera, by nie robił nikogo Lewandowskim.

Koniec PSów. Czekajcie na tekst o tym, jaki znalazłam sposób, by naprawić swój zły dzień. Jeśli nie chcecie przegapić, możecie zapisać się na mailowe info o nowych tekstach lub inaczej, szczegóły tutaj.


Jeśli lubisz moje teksty, zapisz się na otrzymywanie info o nowych na maila.
A jeśli uwielbiasz moje teksty, kup mi ciastko.


Przez ten link możesz dostać 50 zł zwrotu za zrealizowany pobyt z Booking.