Już wkrótce: Czym się zajmuję?, Minimalizm - jak zacząć?, Dwa kroki do tyłu, czyli zwolniłam służbę i pachnę, a dzieci grają na kompie, O antykoncepcji jak krowie na rowie, Ile warta jest kuurtka dziecięca? Zapisz się do Newslettera, a raz w miesiącu przypomnę o nowych publikacjach :)

Bruce Lipton o rodzicielstwie

Bruce Lipton to człowiek, którego nazwisko i teorie bądź odkrycia przewijały się wokół mnie od dobrych kilku lat, może siedmiu. Jako minimalistka i dziewczyna, która nie łyka i nie kupuje natychmiast wszystkiego tylko dlatego, że ktoś poinformował ją o tego istnieniu, z książkami Liptona zapoznaję się dopiero teraz, powoli.

A jest to biolog, profesor, zajmujący się badaniem komórek, który... śmiał zauważyć, że trawa jest zielona i podważać paropokoleniową niezachwianą wiarę biologów w fioletowość trawy. Znaczy się jemu chodzi o coś z komórkami, z rozwojem, ewolucją, że dziedziczenie nie zachodzi tak, jak biolodzy uwierzyli, że zachodzi i na czym nabudowywali kolejne twierdzenia...

Czyli kolejny wspaniały, używający mózgu, logiki i zdrowego rozsądku człowiek, który powiedział, jak jest, choć naraził się przy tym na bycie wyklętym. Jeden to robi w dziedzinie ekonomii (pieniądz papierowy to zuo), drugi w dziedzinie edukacji (system państwowych szkół to zuo), trzeci w dziedzinie dbania o środowisko (składowanie odpadów po wiatrakach i zużytych baterii fotowoltaicznych nie jest eko), czwarty w dziedzinie religii, biznesu, szkolnictwa wyższego, farmacji, medycyny, układów w społeczeństwie i rodzinie... Bruce Lipton zrobił to w temacie komórek, ewolucji, dziedziczenia, rozwoju, genów.

I cóż o rodzicielstwie pisze człowiek po swych odkryciach w dziedzinie badania komórek i tego, pod wpływem czego się zmieniają?

"Na pewno nieraz spotkaliście się z wielce zwodniczą opinią, że przekazawszy dzieciom geny, rodzice wypełnili swoje zadanie i dalej nic już od nich nie zależy. Wystarczy, że nie będą ich krzywdzić, zapewnią im dach nad głową, dadzą wikt i opierunek, i mogą z założonymi rękami przyglądać się, dokąd ich genetycznie zaprogramowane potomstwo zmierza. Takie przekonanie pozwala rodzicom dalej prowadzić życie, jakie wiedli przed narodzinami dzieci, a do opieki nad nimi wynajmować przypadkowe osoby albo zlecać ją placówkom opiekuńczym, takim jak żłobki czy przedszkola. Dla rodziców leniwych albo takich, którzy nie mają czasu zająć się swoimi pociechami, to koncepcja nader kusząca".

Bruce Lipton, Biologia przekonań

Naukowiec zauważa, że tak jak na pojedyncze komórki, tak samo na całego człowieka ogromny wpływ ma środowisko. Geny istnieją, ale ich rola w ostatnich dziesięcioleciach była bardzo mocno przeceniana.

Jeśli wszystko, co państwowe, jest *jowe, a ktoś posyła swoje dzieci w państwowe środowisko na siedem godzin dziennie, to dziecko nasiąknie *jowością.

Jeśli matka zrezygnuje z zadowalania długimi godzinami szefa dla papierków, których wartość rozcieńcza się ostatnio szybciej niż zwykle, a za to postanowi wziąć na siebie obowiązek wychowania swoich dzieci, to może stworzyć na przykład dwóch wspaniałych ludzi.

Jeśli zrobi to sto tysięcy matek, mogą przyczynić się do ukształtowania dwustu tysięcy wspaniałych ludzi. I z czasem takich dorosłych ludzi mielibyśmy wokoło. Szanujących pracę ojca, a nie układających fryzurę i dziurawiących spodnie tak, by przypodobać się kolegom. Otwartych, chętnych do działania i niebojących się porażek zamiast zastraszonych przez nauczycieli-przełożonych i poinformowanych o swojej miernej wartości.

Z jakiej to jeszcze nauki, dziedziny, z jakiego zawodu, środowiska, miejsca na ziemi i wodzie wyskoczy nam kolejny ludek z argumentami, że życie dobre jest... najlepsze?

Dobre życie to bycie ze swoimi ludźmi i robienie wszystkiego dla dobra swojego i tych swoich ludzi oraz najbliższej okolicy. I nie krzywdzenie innych. A nawet dobra współpraca z innymi, choć o niej to ja wiem w teorii, bo w praktyce życie do tej pory uparcie przysyłało mi co jakiś czas skończonych *jków, ale tak do bólu nieludzkich. Może po to, żebym jako przykładna kobieta z nałuk o kobiecości siadła w chałupie i zajmowała się tylko moimi ludźmi? - Wiecie, wedle zasady, że miejsce kobiety i kotki jest w domu, a mężczyzny i psa na podwórku.

Także Ty wspieraj tworzenie dobrych ludzi, niech mi się tu pojawiają i kręcą 🙂

.

Regularne wsparcie i 🗝️ dostęp do wszystkich tekstów.

Jednorazowe wsparcie blik/przelew lub paypal - bo u mnie czytasz bez reklam 🙂

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.