Już wkrótce: o idealnej ścieżce edukacji, o trudnych aspektach edukacji domowej, kolejne teksty z cyklu Ułatw Sobie Dom
Zapisz się do Newslettera, a raz w miesiącu wyślę listę nowych tekstów :)

A Ty, dlaczego jesteś dzisiaj złą matką?

Ja jestem złą matką, bo nie protestowałam, gdy Mąż uznał, że weźmie Chłopców w przestrzenie w remoncie.

  • Daliśmy Chłopcom możliwość zakosztowania takiej przygody i męskości pod tytułem łomy, walenie, zbijanie płytek, zrywanie czegośtam, piłowanie. Mieli w rękach poważne narzędzia. Zobaczyli, jak co jest zbudowane. Dzisiaj ludzie płacą za wpuszczenie dzieci do placówki typu "ubrudź się błotem" lub dorosłych do placówki typu "wal młotkiem i burz". Ja uznałam, że skoro mogę im dać takie doświadczenie, a Mężowi pewną pomoc - to dam.
  • Chłopaki spędzili czas z ojcem na męskich, poważnych, pożytecznych zajęciach.
  • Matka miała dzień bez dzieci. Poprasowała, poszła na spacer i zakupy, zjadła, porobiła rzeczy dla Męża na kompie, obejrzała film, pozmywała, odkurzyła, wypiła herbatę, kawę, wino i jeszcze coś uprasowała. Dodam, że Mąż pracuje 5-6 dni w tygodniu, wychodząc koło 7, wracając koło 20. A jak jest w domu, to też nie zawsze "wolny", by zajmować się dziećmi, bo poza pracą są i inne dorosłe sprawy.

Także dzisiaj jestem bardzo, bardzo złą matką, bo ludzie jak jest remont to dzieci wyprowadzają, a nie je do remontu wożą. Tam kurz jest, pełno pyłu i się zatrują. - Słodycze i siedzenie przed ekranami są natomiast normalne, czyli zdrowe. W ogóle planuję te dzieci trzymać aż do osiemnastki w tym pyle.

Jestem bardzo złą matką, bo jest pogoda i mogłam z nimi wyjść na spacer. - Bo ja nigdy nie wychodzę, oni nigdy nie wychodzą, a skoro teraz zaczyna się przyjemna pogoda, to na pewno tym bardziej będziemy siedzieć z radością w piwnicy, na zmianę z pyło-remontem.

Jak ja mogę brać se wolne na prasowanie, wyjście po bułki i te komputery Męża, skoro ja codziennie siedzę w domu i nic nie robię? Do pracy bym poszła!

...

A z drugiej strony jestem złą matką, bo moje dzieci nie chodzą na lekcje fortepianu. Mają słuch. Mają talent.

Kurka, każdy ma kilka talentów. To nie jest tak, że dzieci błagają mnie na kolanach o lekcje fortepianu (chłopaki!), a ja mówię: Nie, nie, NIE!

Talent to ja mam do języków. I powiedzcie, co ja mogę z nim zrobić? Dzieci nakarmię poprawną odmianą rzeczownika, przymiotnika i ustawieniem czasownika w niemieckim? Wyprasuję nam wszystko fińskim, uciszę dzieci szwedzkim, a angielski zrobi mi perfekcyjne schabowe z karkówki?

Może powinnam w to uwierzyć, a będzie mi dane?

...

Różne sytuacje i układy w relacjach przeżyłam.

Na dzisiaj uważam, że grunt to zgadzać się ze współmałżonkiem co do wspólnych spraw.

Różni ludzie będą nam sugerować, radzić, wciskać swoje opinie, wersje i noże. Nie rzucamy się na tych ludzi. Wysłuchujemy grzecznie.

Wracamy do domu i robimy po swojemu. Ewentualnie po wciskaniu noży konsultujemy temat - ja z Mężem mym - i... robimy po swojemu.

Wszystkich nie zadowolisz. Ani w Internecie, ani w szerszej rodzinie.

Ale nikt nie jest w Twoich butach, nie ma Twoich doświadczeń, które wytworzyły w Tobie takie a nie inne wartości, opinie... Bądź sobą, dobrą sobą, wierną sobie.

.

Regularne wsparcie i 🗝️ dostęp do wszystkich tekstów.

Jednorazowe wsparcie blik/przelew lub paypal - bo u mnie czytasz bez reklam 🙂

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *