Przerwa od komputera i Internetu jako element świadomego życia

Nadal oduzależniam się od komputera. O pierwszych założeniach pisałam w tekście Miesiąc bez internetu.

Zasad nie udaje mi się na razie przestrzegać na tyle, na ile bym chciała, ale tak jak w każdej innej sprawie:

Najważniejsze jest określenie celu i dążenie do niego. Nabranie kierunku i odrobina pracy. A czy dotrzemy tam wolniej, czy szybciej, prosto czy naokoło, z potknięciami większymi czy mniejszymi – to nie ma znaczenia.

Już odkryłam, dlaczego to internet tak mnie nęka. Po prostu jest fajną rozrywką, a do tego tanią i dosłownie na wyciągnięcie ręki. Mam chwilę – łapię za telefon. Jestem poddenerwowana – łapię za telefon. Jestem zmęczona – łapię za telefon. I tak dalej. Dostęp do tego jest zdecydowanie zbyt łatwy.

Niby nie siedzę na społecznościówkach ani nie czytam głupich informacji czy plotek, nie przewijam zdjęć ani 15 naj ani 20 sposobów na. Ale mądrych myśli jest tyle, że i tak wszystkich nie przeczytam, nie mówiąc o zapamiętaniu, nie mówiąc o wprowadzaniu w życie po jednej.

Męczy mnie to nieustanne odbieranie, bo do niczego nie prowadzi.

Także ograniczam nadal. Cały czas obowiązuje u mnie niedziela bez komputera. Malutko czytam (chyba wyznaczę w kalendarzu dni na przelot po blogach), minimalizuję maila. Pracuję tyle, ile muszę lub chcę, publikuję na blogu, kiedy chcę. Sprawdzam pogodę przed wycieczkami.

Gdyby nie praca (może ktoś potrzebuje szkoleń dla firm? możecie zajrzeć: http://www.e-opex.pl/) i zainteresowania związane z komputerem, odcięłabym się całkiem na pół roku. Spróbowałabym. A tak kusi. Urządzenia (zbyt) mobilne.

Ku pamięci:

27 Obierz kierunek i wykonaj pracę a dojdziesz - blog Pani Strzelec, lifestyle minimalistki i świadome życie, slow life


co czyta pani strzelec

Otrzymuj email o publikacji nowych artykułów.
Wpisz swój adres email: