Zero waste w biznesie - blog Pani Strzelec: minimalizm, proste życie, ekologia

Bo twoje długopisy mnie nie podniecają.

Dużo się ostatnio pisze o idei zero waste. Głównie w domu. Ale przecież sporą cześć życia spędzamy w pracy – przyjrzyjmy się, co tam możemy zmienić, by nie produkować śmieci.

Z perspektywy pracownika biurowego opisała to Kathryn. Podaje kilka prostych sposobów, by zbliżyć się do zero waste w pracy. Ja wezmę się za temat od strony przedsiębiorcy.

Ogromnym śmieciogennym potworem jest nieprzemyślany marketing. Billboardy, ulotki, siatki z grubej folii, plastikowe karty lojalnościowe, nie mówiąc już o nikogo niepodniecających, a wciąż idących jak ciepłe glutenowe bułeczki – długopisach z logo firmy.

Przedsiębiorcy muszą w końcu zmienić schemat myślenia.

Czy naprawdę sądzisz, że zbieram wizytówki? Że wezmę ją od ciebie i schowam w bosko zorganizowanym segregatorku? Albo w portfelu?

Nie. Co normalni ludzie robią z wizytówkami? Jeśli rzeczywiście będą chcieli się z tobą kontaktować, wpisują twój numer telefonu do swojej komórki. A wizytówkę wyrzucają.

Ja już nie biorę wizytówek. Zapisuję numer w telefonie.

Jeśli masz naprawdę dobry produkt lub usługę, których potrzebuję, przyjdę do ciebie, choćbyś sprzedawał w szopie. A jeśli sprzedajesz badziew, to ładne logo wydrukowane na oryginalnym papierze ci nie pomoże.

A wizytówki to sam początek. Niektórzy idą dalej, zaczynając prowadzenie biznesu od walnięcia sobie wielgachnego szyldu i remontu biur, który i tak czasem kończy się współmieszkaniem z jakimś grzybem (prawdziwy przypadek) czy innym niewypałem w postaci spadającego sufitu. Biuro spoko, póki nie jest niezdrowym przedłużeniem ego czy czegoś tam innego. Zbyt dużo polskich biznesów to PRowe opakowanie z pustką w środku (znam).

Remonty, kurz, materiały budowlane, kleje, farby, folie malarskie i opakowania tego wszystkiego z grubego plastiku. Po co?

Czy synonim sukcesu, Steve Jobs, zaczynał od logo, szyldu, biurowców i wizytówek? Czy może zaczynał od sedna sprawy, od pracy, produktu/usługi gdziekolwiek – w garażu/magazynie?

Minimalizuj. Upraszczaj. Rób swoje. Rób to, co jest rdzeniem twojej działalności, a resztę czasu pozostaw dla siebie lub rodziny. Rób work-life balance, kiedy masz wolny czas. Nie marnuj go na znalezienie najtańszej drukarni. Nie rób śmieci, które i tak pociągnęłyby cię może kilka miesięcy, ale nie więcej. Sam PR się nie sprzeda. Produkt nieokraszony biurowcami i niezasypany tonami ulotek – ma szanse. Dzisiaj marketing można prowadzić o wiele efektywniej niż poprzez ulotki, a jednocześnie bardziej ekologicznie.

Bo jak kalkuluje się firmie wrzucanie ulotek pizzy do skrzynek starszym paniom?

To zapamiętaj: nie bierz wizytówek ani długopisów.


co czyta pani strzelec

Otrzymuj email o publikacji nowych artykułów.
Wpisz swój adres email: