Daję znać, jak obiecywałam: Paka Wiedzy, jak to być zdrowym bez lekarza już dostępna, w obniżonej cenie do pon 10. czerwca. I nasza historia niechorowania

Hej, hej!

Kiedyś pisałam Wam o tym, że my z Mężem i Chłopakami to nie bardzo chorujemy. Jedna sprawa to nasze nastawienie psychiczne i nawyki.

Nastawienie psychiczne polega na tym, że jesteśmy potrzebni w pracy i przy dzieciach, i chorowanie zwyczajnie się nie opłaca, w przeciwieństwie do niektórych ludków, którzy lubią/mogą sobie na L4 pofolgować. Zaczęło to się nam wraz z otworzeniem firmy. Nie chorujemy, bo nic na tym nie zyskamy, a tylko będziemy w plecy, bo ze złym samopoczuciem gorzej się pracuje.

A nawyki i niechorowanie? Nie, nie chodzi mi tu o zdrowe nawyki, które wzmacniają naszą odporność blablabla. Chodzi mi o to, że nasze dzieci nie kaszlą i nie kładą się do łóżka z mamo, przynieś mi herbatkę, bo nie znają tego obrazka. Bo my, rodzice, nie gramy tych scen. No bo nie chorujemy, do roboty i do dzieci i tak trzeba iść, więc nie kładziemy się przynieś herbatki. Po ostatnich kontuzjach Męża Młodszy co najwyżej mówi, że złamał głowę i każe sobie obwijać jakieś miejsca bandażem. To widział – to odgrywa.

Kiedy ostatnio byliśmy u lekarza?

Ja sama ze sobą byłam u lekarza ostatnio po drugim porodzie, po jakieś papiery. (Trzecią ciążę prowadziłabym sobie bez lekarza, mówię serio). Na studiach bywałam, kiedy chciałam dostać zwolnienie, a nie żebym wierzyła, że syropek mi pomoże bardziej niż domowe sposoby + czas. No, w szkole się chorowało, bo się opłacało.

Mąż u lekarza przeziębieniowego nie był ani razu odkąd się znamy.

Starszy był u lekarza (prywatnego) ostatnio w lipcu 2016. I to też tak na zapas: po domowym leczeniu przeziębienia, a przed wyjazdem na wakacje, Mąż chciał być pewien, że Chłopak jest w dobrym stanie. To se zapłacił stówkę i się dowiedział, że żona pięknie dzieciaka prowadzi. No dobra, potem jeszcze raz u (prywatnego) dermatologa, ale to nie choroba cywilizacyjna, odpukać ani nie przeziębieniowa, czyli jakby nie choroba.

Młodszy potrzebował dermatologa (prywatnego) gdzieś w pierwszej połowie 2017 (refleksje z tej historii). Z okazji przeziębienia itp. u lekarza nie był nigdy, bo i po co?

Jakby co, w domciu, u nas to tak generalnie – na wszystko szałwia. Od gardła, przez zatrucie, po afty/pleśniawki.

Nasza ostatnia historia z lekarzami i jak leczy NFZ (efektywnie!)

Kurczę, gdybym ja miała opowiedzieć Wam wszystkie historie, które miałam z gwnianymi lekarzami, prywatnymi też, to byście się załamali. Pierwszy poród, co do którego nauka do tej pory nie jest w stanie stwierdzić, dlaczego po wypuszczeniu mnie do domu z kawałem macicy i pępowiny w środku, które siedziały tam ponad tydzień, nie umarłam z powodu mega infekcji. Pierwsza wizyta z pierwszym dzieckiem, w pierwszych dniach jego życia, z kolką – horror.

A gdybym miała opowiedzieć Wam wszystkie historie, jak to stawałam w relacji z Systemem tudzież Polszom, tudzież Urzemdem, to by Wam jad wypalił ekrany.

Więc niech będzie tylko jedna, świeża historia.

Miesiąc temu Starszy jednak się przeziębił (thanks, sąsiedzi walący w kominy, thanks, Polszo, podwyższająca opłaty za energię i za wywóz śmieci). Pewnego wieczora miał takie objawy, że my oboje, lejący na lekarzy i system, ja, silne, samodzielne babsko po porodzie w domu, uznaliśmy, że jednak z tym stanem to nawet my państwem wymiotujący do tego lekarza pojedziemy natychmiast.

Pobudziliśmy i poubieraliśmy dzieci i o 00:00 ruszyliśmy do przychodni, która miała dyżur w nocy. Cztery osoby przed nami. Jakiś alkoholik, jakaś dziewczyna w moim wieku z kaszlem… Po co to się pcha na gwałt do lekarza? Nie wiem.

Chcę zapisać dziecko. Babsko w recepcji mówi, żebym zapytała lekarza, czy nas jeszcze przyjmie. Jak ja tego nienawidzę rozumiem. Po pierwsze, nienawidzę wpierdzielać się do gabinetu bez kolejki i pytać, prosić, kłaniać… Po drugie, na czym polega praca baby z rejestracji, jak nie na zapisywaniu ludzi kurna jego mać?! Za co ona hajs dostaje? Za grzanie PRLowskiego fotela?!

(W naszej wsi nie ma konkretnej prywatnej przychodni, a zresztą była 12-1 w nocy).

Oczywiście żaden człowiek nas nie przepuścił, a byliśmy tam z 2 dzieciami jęczącymi o 12-1 w nocy, a po jednym było widać stan gorszy niż tamtych ludzi. Nieważne. (Nie oczekuję specjalnego traktowania tylko dziwi mnie brak ludzkiej serdeczności, katolicki kraj niby, Dżizas, miłość i JanPaweł).

Byliśmy ostatni, nikt już po nas nie dochodził, ale pan doktor chamsko mnie odprawił, że nas NIE! przyjmie, bo jedzie na wizytę domową. Łodafak. Pytam ile – godzinę. Czyli półtorej. No nie będę czekać w tej szopce, Chłopaki by nie wytrzymali zresztą.

Może i dobrze wyszło, bo jak Mąż zapytał o nazwisko lekarza, to się okazało, że to jest gościu, o którym było ostatnio w naszych wiejskich gazetach. Młoda kobieta przyszła do lekarza, powiedziała, że się źle czuje, nie mogła myśli złożyć. Sprawdził ją na alkohol, ale maszynka nic nie wykazała. To powiedział pacjentce, że w takim razie ona jest na narkotykach i niech idzie do domu wytrzeźwieć. Okazało się, że miała wtedy zawał. Później walczyła o życie, nie wiem, z jakim skutkiem. Taki wspaniały doktór. Normalny szef by go zawiesił w obowiązkach do wyjaśnienia. To ja może podziękuję.

Miasto powiatowe 40 tysięcy, jedna przychodnia czynna w ramach pogotowia/dyżuru nocnego, JEDEN LEKARZ?

No ale jeszcze jest szpital. Mąż tam zajechał, choć już chyba bez nadziei. Wszedł i wyszedł, bo mówi, żywej duszy nie było. Na bank szpital czynny i jakaś izba przyjęć gdzieś jest (chyba?), tylko że to polski motłoch, to czeba tam, w tym szpitalu mieszkać, bywać regularnie, żeby wiedzieć jak to kijostwo działa.

Wyobrażacie sobie, że wchodzicie do prywatnej przychodzi i nie wiecie, dokąd iść, że nie ma recepcjonistki, która się na Was rzuca, wyjaśnia, pomaga, kieruje? Daje numerek, mówi gdzie skręcić, które drzwi, i że czekać, aż się na ekranie wyświetli? Takie rzeczy się robi za mniejszy hajs niż ma państwo na lekarzy! Policzcie sobie, jak chcecie.

Mąż uznał, że nie będzie łaził po kątach, bo nawet jak kogoś znajdzie, to skończy się, wiadomo jak.

I tak oto NFZ nas ostatecznie wyleczył. Jak mojego Męża wyleczył, oj, żebyście to widzieli! Wyleczony był na 130%. Syn też się lepiej poczuł plus my postanowiliśmy zebrać wszelkie siły, informacje i inne moce, by go wyleczyć bez czołgania się między w odbycie nas mającymi automatycznymi przepisywaczami odpowiednich marek antybiotyków.

Odpowiedzialność

Także teges, musimy się, ja i Wy, trzymać zdrowo, mocno, i dojść do tego stanu samodzielnie, odpowiedzialnie. Bo nikt w państwowych kołchozach nie jest po to, żeby zrobić Ci dobrze, a prywatne usługi medyczne jeszcze nie rozwinęły się u nas tak, by zapewnić wszystko. Plus, nie czarujmy się, że i w idealnym państwie znalazłbyś lekarza, którzy w każdej sytuacji będzie chciał Ci pomóc.

U nas szałwia, ograniczanie stresu, świeże powietrze i spacery, kiedy się tylko da, powolna zmiana diety na bogatą w potrzebne składniki i jak najmniej obciążającą organizm toksynami (choć ciastek i lodów o smaku advocatu jeszcze przez jakis czas nie oddam).

Domowe i naturalne sposoby na zdrowie

Dobra, po obrazowych historiach i zarysowaniu problemu dojeżdżajmy do meritum. (Ale chyba mi nie wyszło, więc jadziem powoli).

Ja dużo narzekam na Polszę, bo ten system znam, ale tak naprawdę ludzie w większości państw narzekają na to, że system medyczny jest u nich chory.

I chwała Bozi za Internet, że w czasach, kiedy odeszliśmy jakoś od tradycji prababek, które wiedziały, która roślina na co, możemy znów połączyć się, człowiek z człowiekiem, i wymieniać informacje, doświadczenia oraz, co ważne, błędne informacje dementować.

Teraz tak: ja uwielbiam czytać Internet anglojęzyczny. Jest i obszerniejszy, i trafiasz tam na inne informacje niż te w Twoim środowisku. Do tego, w krajach typu USA, w pewnych rejonach, wciąż istnieje kultura, gdzie ceni się tradycję, rodzinę, społeczność, uczciwość, naturę, pracę i wszystkie Wyższe Wartości. Znajdziecie miliony ludzi wsiowych tudzież rodzinnych tudzież zaściankowych tudzież farmujących tudzież wierzących. Czasem są zbyt prości, ale na pewno mają w sobie ogromne bogactwo.

I ci ludzie w dobie Internetu dzielą się informacjami. O tym, jak wychowywać dzieci, jak sadzić rośliny, jak wekować mięso, oprawic jelenia, szyć i tak dalej… Uwielbiam ich.

Paczka Wiedzy: Zioła i Olejki Eteryczne

Teraz, w dniach 5-10 czerwca, można kupić w obniżonej cenie dostęp do 40 materiałów od różnych autorów, dotyczących właśnie domowych, naturalnych sposobów na zdrowie, głównie opartych o zioła i olejki eteryczne.

  • Informacje o olejkach eterycznych, w tym bezpieczeństwo i przepisy.
  • Wiedza o ziołach w kuchni, łazience i medycynie.
  • Sposoby na naturalną pielęgnację skóry i naturalne dbanie o dom.
  • Naturalne środki lecznicze.

Wszystko to w formie: 29 ebooków, 4 kompletów materiałów do druku i 7 ekursów.

Technicznie

Po zakupie, dostajecie dane do logowania do panelu klienta, gdzie macie dostęp do wszystkich materiałów. Macie 6 miesięcy na pobranie ich i korzystanie z nich forever.

Ebooki są w formie pdf i epub, także na czytnik – w sam raz! Albo na komputerze, albo można sobie wydrukować i mazać, i zaznaczać.

Mówimy o informacjach medycznych – czy mogę ufać autorom tych materiałów?

Moim zdaniem, ufać to możesz swojemu doświadczeniu, choć i zmysły nas zwodzą.

Naukowcy się mylą, lekarze się mylą, dawne przekonania i święte prawdy obalane są kolejnymi badaniami. W latach 90. i 2000. uciekano od tłuszczu w diecie, dzisiaj podkreśla się jego wagę. Ja to przesiewam każdą informację przez swoje doświadczenie, na ile mogę, niezależnie czy pochodzi ona od niespełna rozumu prostej wariatki, czy od faceta z tytułami, a nawet z Nobelem.

Ale jeśli ma Was to uspokoić, wśród autorów materiałów w tej Paczce są kliniczni, zarejestrowani, certyfikowani i zatytułowani.

Cena

Materiały z Paczki są normalnie sprzedawane indywidualnie przez autorów, raz w roku zbierane przez zespół Ultimate Bundles w taką przecenioną Paczkę.

Suma tych produktów sprzedawanych indywidualnie to $700 z hakiem. Czyli średnio $17.50 za sztukę.

Czyli jeśli skorzystasz zaledwie z trzech materiałów, już sporo oszczędzasz, bo do 10 czerwca Paczka Wiedzy Zioła i Olejki Eteryczne kosztuje tylko $37 (jakieś 140 pln).

Zapłacisz kartą albo PayPalem z rachunku w dowolnej walucie.

Porównaj sobie to z cenami polskich materiałów w tym temacie i dodaj, że dostaniesz zupełnie nowe, inne, oryginalne informacje z innej kultury, innej części świata. Dla nas – świeże spojrzenie.

Jakby co, Ultimate Bundles dają 30 dni na ewentualną rezygnację z zakupu i zwracają pieniądze. Ale odkąd promuję Paczki (wcześniej w innych miejscach niż te blog), jeszcze mi się nie zdarzyło, żeby ktoś zwrócił.

Niech Zioła i Olejki będą Twoim Orężem i Sprzymierzeńcem

Po więcej info odeślę Was na stronę anglojęzyczną, bo tu, na blogu, jeszcze nie zaktualizowałam strony Paczki (są info dot. poprzedniej edycji), a chcę, żebyście mogli skorzystać, póki jest w obniżonej cenie.

Get your bundle now!
Jeśli lubisz moje teksty, zapisz się na otrzymywanie info o nowych na maila.
A jeśli uwielbiasz moje teksty, kup mi ciastko.


Przez ten link możesz dostać 50 zł zwrotu za zrealizowany pobyt z Booking.