zakupy minimalistki luty - pani strzelec blog

W styczniu odświeżyłam ten cykl. Pokazuję wam, co kupiłam w danym miesiącu poza jedzeniem i opłatami związanymi z mieszkaniem.

Chwalę się wam swoim budżetem, a jak się okazuje, nawet bielizną, po to, żeby na konkretnym przykładzie pokazać wam, że można niemal niczego nie kupować, pozostając wciąż normalnym, zadowolonym, ubranym, czytającym, realizującym swoje pasje człowiekiem.

Co kupiłam w lutym?

Przedmioty

Biustonosz. Po pierwsze, nie znoszę kupowania biustonoszy. Za dużo rozmiarów, za trudno dobrać, nic nie pasuje. A będąc kobietą w ciąży lub matką karmiącą i tak wiesz, że nawet idealnie dobrany już jutro będzie za duży i za mały.

Pampersy. Znowu coraz więcej u mnie pieluch wielorazowych dziennie, ale czasem korzystam z jednorazówek, które przeżyją moje prapraprawnuki (ostatnio widziałam informację, że rozkładają się jakieś 450 lat).

Czytnik ebooków. Tygodniami pytałam siebie o sens tego zakupu. Bo często zdarzało mi się w przeszłości, że potrzebną rzecz po nabyciu używałam z radością przez jakiś czas, po czym przedmiot okazywał się… jednak niepotrzebny. Wybrałam coś z niższej półki. Czyta się bardzo fajnie. Zobaczymy, czy czytnik będzie ze mną na co dzień dłużej, czy jednak trafi na półkę.

Słyszeliście o zasadzie one in, one out?

Jeśli kupujesz nowy ciuch, pozbądź się jednego starego. Coś wnosisz do domu, to coś innego wynieś. W zamian za czytnik sprzedaję w końcu tableta!

Prezent. Jeśli tylko mam taką możliwość kupuję coś zjadalnego lub wysmarowywalnego. Nie graty.

Usługi

Legimi – abonament na czytanie ebooków.

Telefon. 19zł/msc z milionem internetu. Swój wybór opisywałam tutaj.

Luty to mój drugi miesiąc ponownego przyglądania się swoim zakupom. Oceniam go na pięć plus.


książka o minimalizmie

Otrzymuj email o publikacji nowych artykułów.
Wpisz swój adres email: