Dzisiaj podzielę się z Wami kulisami naszego wyjazdu do Zakopanego. Mam nadzieję, że tekst ten będzie pomocny dla osób, które wybierają się w góry zimą, a nawet w góry zimą z małymi dziećmi.

Zaczynamy.

Miej cel

Szczególnie gdy podróżujesz z maluchami, fajnie jest mieć ogólny zarys tego, co chcecie robić. Żeby nie tracić czasu (i tak nie pośpisz słodko do dziesiątej ani nie poleniuchujesz w tej atmosferze mama to, mam tamto, mamo on mi cośtam), żeby zgrać plany z nastrojami i zwyczajami potomstwa.

Miej cel i szybciutko go machnij na miejscu, żeby móc ocenić wyjazd jako udany. Nie musi to być nic ambitnego, oryginalnego, szalonego. Po protstu, po co jedziesz, czego chcesz od tego miejsca.

Przykładowo moimi celami było:

1 | opalenie się na Gubałówce przed weselem Siostry

Zbyt wiele lat byłam poważna i ambitna, i donikąd mnie to nie zaprowadziło. Więc dzisiaj pozwalam sobie na takie cele i na mówienie o nich bez żenady.

Cóż, z powodu szalenie bajkowej pogody z padającym śniegiem, opalanie nie wyszło, najmniejszej szansy nie było :D Ale chyba wolę białą cerę i zawalone śniegiem wakacje zimowe niż błotko i burość, których się spodziewałam, i codziennych wjazdów na Guba.

2 | oderwanie się od codzienności

Wiadomo. Po to są wakacje. Pobycie gdzie indziej, z dala od garderoby, która samą swą obecnością przypomina mi non stop o zaległym remanencie.

3 | family (re)union

Czyli takie rodzinne pobycie ze sobą, spędzanie czasu, zakochanie się i poznanie na nowo. Przed weselem, gdzie mamy wystąpić jako fajna, zgodna i niewkurzona na siebie nawzajem rodzina – w sam raz.

Wybierz termin

Tutaj sugeruję aspołeczność. To podejście u nas się sprawdziło. Patrzysz, co robią wszyscy, i robisz na odwrót.

Czyli w polskie góry zimą jedziesz nie w Święta, i nie na Sylwestra, i nie w kilka dni po Sylwestrze, bo niektórzy może zaczynają wyjazd od Sylwestra i jeszcze się tam szwendają.

W polskie góry zimą jedziesz zanim zaczną się ferie w jakimkolwiek województwie.

Wyjeżdżasz o takiej godzinie, kiedy nie ma ludzi. Zależy skąd jedziesz. Nam spod Wwy pasowało ruszyć koło 3-4 w nocy. Wtedy wiesz, że na drodze będzie pusto, a maluchy prześpią dużą część trasy.

Czy jechać w niedzielę?

To był nasz wybór, świetny ze względu na brak ciężarówek na drogach od szóstej rano. Przez Kraków też przejedziesz na luzie w niedzielę koło siódmej. Zakopianka jeszcze pusta, nie ma tłumów, czyli drogi nie zatka żaden wariat na letnich oponach (a przynajmniej są małe szanse lub szybko go wyminiesz).

Nie przewidzieliśmy jednej wady jechania w niedzielę. Otóż nienajmędrsze ludzie ze sejmu zorganizowały nam zamknięcie handlu w niedzielę. Czyli w Zakopanem mam zarezerwowaną miejscówkę w pobliżu sklepu, mam hajs, sklep ma masło, ale kuźwa nie może mi go sprzedać. I tak oto w niedzielę przez pół kRaju wieziesz kobito bułki i szyneczkę czy co tam jadają maluchy Twe na kolacje. Z masłem w ogrzewanym aucie nie ryzykowałam.

Wybierz nocleg

Znjadź coś w pobliżu miejsc, w których chcesz być najczęściej. (Dla nas to była ta Gubałówka na opalanie :D ) Bez dalekiego dojścia, bez dojazdów, generujących stres o miejsca parkingowe. Sprawdź, gdzie masz sensowne sklepy z jedzeniem, które twoje dzieci znają i lubią.

Rozważ, czy lepiej dla Was się sprawdzi wyżywienie w hotelu, restauracje czy własny aneks kuchenny z patelnią. My póki co wybieramy samodzielne gotowanie. Kiedy chcemy i co chcemy, i co znamy – z małymi dziećmi to ujmuje wiele potencjalnego stresu.

Rodzaj zakwaterowania

Ja miejsce noclegów dla nas znalazłam i zarezerwowałam w połowie listopada przez Booking (tu macie mój link – jeśli po jego kliknięciu zarezerwujecie pobyt, to po powrocie otrzymacie 50zł na konto/kartę).

Apartamenty Bystra Woda przy ul. Małaszyńskiego mogę polecić ze względu na lokalizację, estetykę i wygodę urządzenia. I za kaloryfery – jest cieplutko mimo temperatur typu -11 za ścianą. Nawet telewizja łapie (tak, piszę to ja, do niedawna minimalistka przeciwna głupiej konsumpcji, reklamom i bajeczkom dla dzieci).

Co do lokalizacji, chodziło mi o bliskość do Gubałówki, sklepów z jedzeniem i dolnej części Krupówek. Jest super.

Ale powiem Wam, że pierwszy raz nocujemy w miejscu całkowicie bez recepcji, w budynku samych apartamentów na wynajem. Klatka schodowa z drzwiami do mieszkań, jak w bloku.

Czyli brak fajnego kontaktu na miejscu, odśnieżonego parkingu (szkoda gadać), brak wc przed godziną zameldowania (w hotelach są na ogół jakieś ogólne wc dostępne z korytarza albo zawsze można poprosić o dostęp, jeśli małe dziecko nie chce siusiać w knajpach, a nam taki scenariusz się przytrafił :( ).

Przede wszystkim brak drugiego człowieka, sympatyczniejszego lub nie, bardziej lub mniej kontaktowego, ale lokalnego, gospodarza lub jego przedstawiciela, który daje jakieś poczucie ciepła, oparcia, punktu odniesienia, punktu informacyjnego o szlakach, knajpach i innych tutejszych codziennych sprawach. Pensjonaty pod tym względem kontaktu z właścicielem są cudne, widzisz jak właścicielka pierze pościel itd.

A dzisiaj coraz więcej tych bezimiennych mieszkań na krótki wynajem. Zmienia się. Na mniej kontaktu człowieka z człowiekiem.

Czyli Bystrą Wodę polecam, ale broń broń w śniegową zimę.

Co robić zimą w Zakopanem z dziećmi?

Cały tekst może przydać się różnym osobom, podróżującym po górach w zimie, ale jeśli masz dzieci, mówię do Ciebie tak: nie planuj ambitnych zadań czy poważnych wycieczek. Załóż sobie spacer po kawałku trasy Doliny Kościeliskiej czy coś w tym stylu.

Ambitne zadania i poważne wycieczki są boskie, i może nawet są dla Ciebie. Ale jeśli jesteś z maluchami, prawdopodobnie teraz nie jest na to czas. Kiedyś będzie.

Zajeżdżając dzieci, po pierwsze zajechałabyś samą siebie.

Propozycje zimowych wycieczek po Tatrach z małymi dziećmi

Spacery po Zakopanem

Jeśli traficie na tak bajkową pogodę jak my, tzn. tony świeżego śniegu, padający śnieg, mróz, a może i termin gdy są jeszcze świąteczne ozdoby na ulicach – same spacery po Zakopanem są rozkoszą. ROZKOSZĄ.

Ul. Sienkiewicza, Kościuszki, Równia Krupowa, Krupówki – tam są światełka. A śnieg boski, czysty i w zaspach wszędzie. Leżący na drzewach, padający. Bajka. W taką pogodę nawet nie miałam obaw o bezpieczeństwo dzieci przy ulicach, bo chodnik od ulicy odgrodzony był zaspami conajmniej metrowymi.

Równie ciekawy spacer można zrobić w okolicach skoczni (Wielkiej Krokwi), szerokie chodniki, ładne, zadbane okolice.

Dolina Chochołowska

Płaska, prosta, szeroka trasa, uczęszczana przez rodziny z dziećmi, osoby starsze, wszystkich turystów bez kondycji lub tych, chcących rozbujać się stopniowo przed trudniejszymi wyprawami.

Widoki są piękne. Więc idźcie. I wcale nie musicie dojść do schroniska! Ani tu, ani na żadnej innej trasie.

Jeśli dzieciaki mają słabszy dzień, lub jak w naszym przypadku – jest jakieś -9 stopni, drepczcie godzinkę, wróćcie szybko w 20 minut, po drodze biorąc serki po 1zł od jedynej góralki, która wtedy sprzedawała tam cokolwiek, starsza miła pani, stała na tych -9.

Podobnie sprawa wygląda z pobliską Doliną Kościeliską.

Dolina Białego Potoku, Ścieżka Pod Reglami, Dolina Strążyska

Krążąc palcem po mapie po tych ścieżkach możecie ułożyć je w jeden, dwa, trzy czy nawet cztery spacery, w zależności od formy i potrzeb Waszej gromadki.

Nam już przy wyższych temperaturach niż poprzedniego dnia na Chochołowskiej, czyli jakieś -4 stopnie, udało się iść w dobrych humorach dwie godziny w jedną stronę. Zaczęliśmy w okolicach wejścia do Doliny Białego Potoku i doszliśmy do skrzyżowania Ścieżki Pod Reglami z doliną Ku Dziurze.

Są tu już podejścia (a więc i widoki!), ale pojedyncze. Nasz wózek biegowy dał radę.

Gubałówka kolejką

Czy muszę mówić, jaką radością jest dla maluchów wjazd pociągiem na górę?

Moja wskazówka: wsiadajcie do wagonika na tyle wolnego, żebyście jadąc w górę siedzieli z tyłu i widzieli, jak świat ucieka. Warto dorwać te właśnie miejsca, bardzo warto.

Wjazd na Gubałówkę i spacer, może być i po ciemku, i przy padającym śniegu (czyli słaba widoczność).

Jak odpocząć od dzieci na wyjeździe?

Umówcie się z małżonkiem na godziny wolne. Np. on idzie biegać w jedno przedpołudnie, Ty wtedy sama ogarniasz dzieci, kolejnego dnia Ty idziesz na pół dnia na łyżwy SAMA.

(Kochani. Od naszego wyjazdu minęły ze dwa tygodnie, kiedy to miałam inne nastroje i inne zajęcia niż kończenie tego wpisu. Z drugiej strony bardzo chciałam go opublikować, bo myślę, że zawiera trochę przydatnych rad i fajny przegląd tego, jak można z dziećmi wyjechanym być. I póki ferie, póki zima, ktoś może skorzystać. Więc wrzucam mimo że jest w wersji szkicowo-notatnikowej w niektórych częściach.)

Spakuj się sporo wcześniej (wiem to boli) i wyjedź na luzie o 3 rano (wyspana!)
Wymyśl kilka możliwości spędzania czasu (przykłady powyżej).

Dla hardkorów albo ludzi z ograniętymi dziećmi – Kalatówki.

Park ul. Grunwaldzka – fajoski plac zabaw i siłownia, ogrodzone, ino nie odśnieżane ;) , dorosłym śnieg po kolana, dzieciom po pas

Parkingi na ogół kosztują 10 zł w tej sezonowej dziurze (po Sylwestrze, a przed feriami). Choć w wielkie mrozy może udać się zaparkować nawet za darmo, jeśli skręcisz na pierwszy (czyli najdalszy) parking np. przed jakąś doliną, a nie dojedziesz do parkingu przy samym wejściu.

Bądź sprytnie aspołeczna
Wybierz termin poza swiętami, sylwestrem, ewentualnym długim weekendem przy 6 stycznia i przed szkolnymi feriami zimowymi.
Wyjedź z domu o szalonej porze, my spod Wwy wyjechaliśmy po 4 rano, mimo padającego śniegu i trochę spowolnienia przez brak odśnieżania – droga cud, miód, z jednym postojem o 11 byliśmy na miejscu.
Ekstra się jedzie w niedzielę rano. Przez Kraków myk myk koło siódmej, ósmej. Zakopianka zaczynała się zapełniać, kiedy dojeżdżaliśmy, ale my jeszcze jechaliśmy płynnie. W drugą stronę od rana korek.
Na Zakopiance śnieżną zimą zdarzają się auta na oponach letnich albo tiry które nie dają rady na górkach i zakrętach, a że jest po jednym pasie w kierunku…

Trzymaj się ciepło: Rozgrzewające jedzenie i warstwowe ubieranie – rozkmińcie sobie to.

Na szybko napiszę, że możesz nie kupować termoaktywnych hi tech poliestrów, bo w naszym wypadku wiele warstw normalnych ciuchów i normalne buty dały radę i w śnieg, i w mrozy, i na Kalatówkach.

Knajpy
Jak już pisałam, póki Chłopaki są w wieku w jakim są (2 i 4), wybieramy miejsca z aneksem kuchennym i sami przygotowujemy jedzenie, więc nie łaziliśmy nie wiadomo ile po restauracjach.
Jedyna, w której byliśmy i którą polecam, jest Krupowa Izba. Trafiliśmy tam pierwszego dnia i miejsce okazało się dokładnie takie, jakiego szukałam. Klimatyczne, z miłą obsługą i dobrym jedzeniem, drewnem wszędzie, drewnianymi ławami, kominkiem i kącikiem dla dzieci. Jak trafić w fajne miejsce? Dobrze się czuć, myśleć pozytywnie ale nie naciskać i wtedy… przeskakujesz na linię życia na której są fajne knajpy (na podst. pana Zelanda).

A cały wyjazd dla mnie… Było bosko, było bajkowo. Jakby mnie ktoś wrzucił do raju albo do bajki z dzieciństwa, do beztroski i radości z płatków śniegu i ośnieżonych drzew… Najlepsze moje dni od kilku dobrych lat – serio.

Wracając, przeglądałam oferty mieszkań w Zako.

I powiedzcie, czy jeśli jechaliśmy się tłumaczyć do budynku straży miejskiej/Urzędu Miasta to znaczy, że już jesteśmy lokalsami?

(Swoją drogą, jak można mówić, że najpiękniejszym dniem życia był dla kogoś dzień narodzenia jego dziecka…?! WTF? I te szwy na kroczu – rozkosz! :D )

(Tak, chcę wrzucić boskie zdjęcia, trzymajcie kciuki, żebym znalazła czas).


Jeśli lubisz moje teksty, zapisz się na otrzymywanie info o nowych na maila.
A jeśli uwielbiasz moje teksty, kup mi ciastko.