Bo najtrudniej jest się ruszyć. Oj trudno. Wyjść z domu. Dokądś.

Ale warto to uczucie przewalczyć. Szczególnie jeśli macie ze sobą dzieciaki, które w domu będą wam wchodził na głowę, a na wycieczce będą wchodziły o 95% mniej na waszą głowę.

To jeszcze kwiecień. Słoneczny dzień w Lublinie:

Moi Mężczyźni:

Kolory:

I znów w aktualnych naszych okolicach, czyli rezerwat przyrody przy Wiśle, okolice Wwy:

W takich okolicach mi dobrze, swojsko i mam dziwne wrażenie, jakbym kiedyś, kiedyś mieszkała nad rzeką. Tak w sensie, że całe życie, a przynajmniej większość. Może za dużo książek się naczytałam, nadniemnem i innych takich? A może to jakiś chory romantyzm i nostalgio-melancholia?

 

Dziko. Ja wiem, że można mieć naturę w mieście. Ale taka nieskoszona i nieprzycięta i nieposadzona pod linijkę to jednak coś zupełnie innego.

U nas zawsze piękne zachody słońca. Każ-de-go dnia mogłabym się gapić. I gapię, jak mogę. Tylko trochę mi liście urosły, zimą było łatwiej.

Ostatnio zajrzałam do mojej imienniczki, Uli Phelep. Pisze ważne rzeczy o autentyczności w biznesie, o łączeniu bycia mamą z byciem bizneswoman. Ważne, ważne tematy.

Można mieć duże marzenia, chęci, kupę pomysłów. Ale żeby je zrealizować, żeby w ogóle pokazać sobie i światu, że do tych pomysłów podchodzisz poważnie, musisz ułożyć sobie życie, a tak konkretniej to grafik przeciętnego twojego dnia.

Masz tylko dwadzieścia cztery godziny w dobie. Masz tylko ileś kasy, ileś wiedzy, ileś umiejętności.

Masz jakieś zobowiązania, może dzieci, może etat.

Masz marzenia i pragnienia (schudnę, będę spać, zrobię szóstkę weidera, będę mieć zdrowe włosy, czyli dwie godziny dziennie w olejkach i smarowanie, będę sama gotować, a uprzednio warzywa i truskawki w sodzie moczyć i tak dalej).

Musisz to spriorytetyzować, bo wszystkiego w dobie nie zmieścisz. Coś odpuść. Jakichś sfer realizuj niezbędne minimum, nie próbuj w każdej być perfekcyjna i profesjonalna.

Oceń, co realnie możesz zmieścić w swojej dobie. Ile czasu możesz codziennie poświęcić na zbliżenie się do marzenia?

Podziel dojście do marzenia na małe czynności i codziennie rób ustalony ze sobą kawałek.

Lepiej dojść do marzenia za dziesięć lat niż wcale, prawda?