Wiecie, ja jestem już takim pokoleniem, że dzisiaj to więcej informacji we mnie wchodzi z dużych mediów niż od żywych ludzi spotkanych twarzą w twarz. I takim typem łatwo manipulować. A tym typem w coraz większym stopniu stają się i starsze pokolenia: coraz mniej czasu na spotkania towarzyskie wśród ludzi pracujących i często spotykane zaufanie do telewizji wśród osób starszych.

Dzisiaj znalazłam remedium na tą naszą podatność na manipulację, a jednocześnie znalazłam… prawdę, mądrość, wzruszenie. Cud. Wiarę w ludzi.

Rozmowa z taksówkarzem. O dzieciach.

Okazuje się, że są osoby (a nawet mężczyźni!), świadome tego, jak ogromną pracą jest opieka nad dzieckiem i wychowanie go.

Okazuje się, że są mężczyźni, zdolni przyznać, że praca w pracy jest lżejsza niż siedzenie z dziećmi w domu.

Okazuje się, że są ludzie, ceniący dzieci bardziej niż karierę (pracę zawsze można zmienić).

Ba! Okazuje się, że są mężczyźni (!), uznający posiadanie dzieci za sens życia (a życie bez dzieci za puste, bez sensu i znaczenia).

Banały pisze, o czym to jest w ogóle? – może ktoś pomyśli.

Ale wiecie co? Ja po prostu nie wiedziałam, że ludzi o takich wartościach można spotkać tak łatwo, tak po prostu, na co dzień. I naprawdę nie wiedziałam, że są osoby, chcące opowiedzieć o tych swoich wartościach, nawet obcym ludziom.

Nie jestem sama. Jestem normalna. Myślę zdrowo.

– potrzebujemy takiego upewnienia się. Niezależnie co bym tu trajkotała o tym, żeby wartości swej nie uzależniać od oceny innych. Wartości wyznawanej nie uzależniaj, ale jak ją masz, to fajnie dowiedzieć się, że są ludzie, myślący podobnie. Wtedy na buzię wędruje wielki uśmiech. A wędruje z serducha, bo tam się najpierw rozgościł, rozpierając ci klatkę piersiową. Ja tak miałam. Dzisiaj.

Z różnych źródeł (np. z tekstu Natalii z simplife.pl) dochodzą nas informacje, że od diet i ćwiczeń ważniejszy jest brak stresu, a ten najlepiej zapewnia życie w dobrej społeczności. Kontakty, rozmowy, czas dla innych, zatrzymanie się, gdy zobaczysz znajomego, zamiast biegu do niby-ważnych spraw (bo np. kleju do jakiegoś DIY bożonarodzeniowego renifera nie masz).

Także zachęcam do łapania każdej okazji do rozmowy. Normalnej, znaczy twarzą w twarz bez ekranów.


co czyta pani strzelec

Otrzymuj email o publikacji nowych artykułów.
Wpisz swój adres email: