Pisałam Wam już o tym, że w wakacje biorę jeden dzień wolny w tygodniu na wycieczki (Jezioro Kleszczów: dzicz, camping, harcerze i węże). Dzisiaj dodam: w miarę możliwości.

W takim trybie życia odkryłam jedną z przyczyn istnienia luksusu. Masaży, spa i czterogwiazdkowych hoteli.

Nawet nie trzeba robić kokosów, by jako przedsiębiorców stać nas było na luksusy. I nie chodzi o żadne nieczyste zagrania czy wrzucanie w koszty. Mój przykładowy znajomy, zarabiający na etacie ma budżet na urlop i trzy tygodnie urlopu. Ja mam podobny budżet i… dwa dni. Dwa, bo piętnasty sierpnia trafił się w gratisie.

Wybrałam porządny hotel z ładnymi pokojami. Żadnego oszczędzania. Jest w miarę czysto i zamiast zastanawiać się, jak włączyć wodę albo jak dostać się do gniazdka, albo gdzie jest internet, wykonałam swoje wieczorne rytuały i poszłam spać.


co czyta pani strzelec

Otrzymuj email o publikacji nowych artykułów.
Wpisz swój adres email: