VAT - Przewodnik finansowo-życiowy Pani Strzelec blog - finanse, pieniądze, wolność

Czyli pan od lodów, który nie sprzedaje lodów.

VAT, stawka VAT, faktura VAT, odliczenie VATU, zwrot VATu – słyszeliśmy. Ale o co chodzi?

Definicja

VAT jest podatkiem od wartości dodanej. To tak z nazwy. Teoretycznie chodzi o to, że płaci się podatek od tego, jak polepszony został towar. Że kupiłeś drewno, a sprzedajesz stołek. Ale w praktyce płacisz go i wtedy, kiedy kupisz cegłę i tę samą cegłę sprzedasz drożej.

Jak działa VAT?

Firma sprowadzająca towary z Chin PRC kupuje cegłę i sprzedaje drożej – od różnicy płaci podatek VAT.

Hurtownik, kupuje od tamtej firmy cegłę i sprzedaje drożej – od różnicy płaci podatek VAT.

Właściciel sklepu, kupuje od hurtownika cegłę i sprzedaje drożej – od różnicy płaci podatek VAT…

Ok, zrobiło się nudno.

VAT – a to dużo czy mało?

Na świecie obowiązują różne stawki VATu, mniej więcej od 1,5% do 27%, przy czym te najwyższe stawki, powyżej 20% to głównie Europa.

W samej Polsce obowiązują różne stawki tego podatku. 23% to stawka podstawowa, ale są produkty i usługi, dla których podatek ten obniżono do 5% lub 8%. Obniżono na przykład dla bardzo źle robiącego nam cukru i żałosnych dziecięcych fotelików samochodowych.

W artykule dotyczącym paragonów pisałam, że można sobie z ciekawości popodglądać, jak rozkładają się te stawki na paragonie z zakupów spożywczych:

Można się pośmiać, podglądając, które produkty mają jaką stawkę VAT. Stawki oznaczone są literami. A to 23% na luksusy, B to z łaski swojej 8%, C to żeby biednym niezbędnych rzeczy od ust nie odejmować – 0%. I śmiesznie czasem wychodzi, że cola niezbędna, a pomidory nie, czy coś podobnego.

Ale można i popłakać.

Dwie sytuacje

Człowiek produkował i sprzedawał lody. Od lat. Ze stawką VAT dla lodów (nie najwyższa). Pewnego razu przydarzyła mu się kontrola. Kontroler uznał, że pan od lodów nie sprzedaje lodów tylko coś w rodzaju napój mrożony. A taki produkt ma stawkę VAT 23%. Urząd kazał panu wyrównać kwotę podatku płaconego w ostatnich kilku latach. Dopłacić ten VAT. Już tłumaczę na polski: kupa kasy.

Inny człowiek, ten to już nierozgarnięty (ale może nie dało się inaczej), miał basen. Sprzedawał bilety na pływanie ze stawką 23%. Po jakimś czasie dowiedział się, że jednak na usługę basenową obowiązuje niższa stawka VAT. Wystąpił do Urzędu Skarbowego o zwrot nadpłaconego VATu. (Czyli sytuacja odwrotna do pana od lodów wyżej). Otrzymał zwrot? Niet. Dowiedział się, że to klienci przecież płacą VAT i że Urząd nie ma możliwości dojść, kto to te bilety po kolei kupował, bo to tym kupującym trzeba zwrócić, pojedynczym pływającym klientom. Bo to oni zapłacili podatek. Yeah.

Czyli możesz nadpłacić albo niedopłacić (bo nie wiedziałeś że twoje lody to nie lody, a może tylko kontroler się nie znał), tak czy inaczej więcej musi zostać w państwie.

W Wiadomościach nazywają to orzekaniem na korzyść podatnika.

I jeszcze dwa przykłady do popłakania

Wątpliwej jakości usługi Poczty Polskiej są zwolnione z VATu (tak, takie coś jak zwolnienie też istnieje!), podczas gdy firmy kurierskie, robiące to samo, tylko lepiej, płacą VAT w wysokości 23%.

A są i takie formy działalności i transakcje, przy których sprzedawca płaci VAT 23%, natomiast jeśli nabywca jest przedsiębiorcą i chciałby swój podatek o ten zapłacony VAT obniżyć – nie może. Nie bo nie bo nie – jakby powiedział Dwulatek.

Zero zeru nierówne

To chyba tydzień temu wspominałam, że VAT 0% (czyli brak tego podatku na usłudze/towarze) to co innego niż zwolnienie z VATu (czyli brak tego podatku na usłudze/towarze). Inne papiery, kolumny, dane, a ewentualny błąd + kontrola = kara/mandat/dołożenie się do budżetu państwa.

I jeszcze pokomplikować

Nie wszyscy przedsiębiorcy są płatnikami VATu. Kto nie jest, ten nie uczestniczy w jarmarku wystawiania i kolekcjonowania kwot VATu. Od takiego przedsiębiorcy często możesz dostać rachunek, nie paragon.

A najsmutniejsze jest to, że sprzedając takie same majtki jeden przedsiębiorca odprowadza VAT do wspólnego worka i może wystawić fakturę VAT, a inny tego VATu nie płaci. Czyli albo może dać niższą cenę za towar, psując rynek, albo klient zapłaci tyle samo, ale przedsiębiorcy-nie-VATowcowi zostanie więcej w kieszeni. Nie za lepszy towar czy obsługę klienta, tylko z powody ton zadrukowanych głupotami kartek, zwanych ustawami czy jakośtam.

A gdyby tak uprościć, ujednolicić, sprawiedliwość wprowadzić?

Niet. Bezrobocie poszłoby w górę. A to przez rzesze nagle niepotrzebnych księgowych, prawników i tym podobnych nawigatorów w dżungli dziwnych reguł.


co czyta pani strzelec
Wszystkie odcinki Przewodnika Finansowo-Życiowego znajdziecie TU.

Nowe odcinki są publikowane we czwartki o 9.55.

Możecie zaglądać na bloga, możecie śledzić na FB, Twitterze lub G+, ale ponieważ ci wielcy tną zasięgi (nie każda nowa wiadomość od polubionej strony ci się wyświetla), jedynym pewnym sposobem, by nie przeoczyć nowego odcinka jest zapisanie się na mailowe powiadomienia o nowych artykułach na blogu (no chyba że regularnie zapominasz hasła do swojej skrzynki):

Otrzymuj email o publikacji nowych artykułów.
Wpisz swój adres email: