Tydzień offline i bez pracy. Warto

Z lekkim opóźnieniem, ale jednak zrealizowałam swój plan tygodnia bez komputera i bez pracy. Po prostu tygodnia odpoczynku. Ma dołączyć na stałe do niedziel offline (i bez pracy). To będzie co siódmy tydzień.

Wniosek jest jeden: chcę więcej!

A jak to wyglądało?

Po pierwsze, trudno było zacząć i już miałam zrezygnować. Ale porozmawiałam ze sobą głośno: Jak to nie możesz zrobić przerwy? Nie teraz, nie za dwa dni. A kiedykolwiek w ogóle dasz radę? Pracoholizm przejął stery nad dużą częścią ludzi naszej cywilizacji, do której to części się zaliczam.

Nie mogłam zacząć, bo w pracy miałam coś do zrobienia właśnie w tych dniach, przypadających na początek mojego siódmego tygodnia. Zaczęłam więc od czwartku. Lepiej później niż wcale.

Po drugie, tydzień offline i bez pracy to niestety nie było plażowanie ani lepienie z plasteliny. To były dni przerywane zadaniami, które musiałam wykonać na komputerze, często w związku z pracą. (Coś dla tych, którzy mają firmę, ale brakuje im osobistego programisty: http://www.chromecrm.com/crm/.) Kilka takich spraw dziennie. Cóż, jesteśmy połączeni, żyjemy razem, a dzisiaj normalnym jest używanie komputerów oraz dostępność zawsze i wszędzie dla swoich zawodowych zobowiązań. Mimo wszystko robiłam niezbędne minimum, starałam się nie popłynąć w robienie więcej. No w jednej sprawie popłynęłam, ale nie żałuję, bo to było (jest) coś!

Największą różnicą między dotychczasową codziennością a tygodniem przerwy było nie łapanie za telefon w chwilach:

  • kiedy nie wiadomo, co zrobić,
  • kiedy ma się ochotę sprawdzić coś niby ważnego, o czym jednak za pół godziny nie będzie się pamiętać,
  • kiedy chce się gapieniem w ekranik przykryć lub ukoić swoje emocje, niezadowolenie itp.

Alternatywą było po prostu… bycie. Nawet przesiedzenie tej minuty, gapiąc się w nic i przyglądając swoim rozganianym myślom. Czytałam też książki. Dobre.

Odzyskałam tyle czasu! I nie mam wrażenia, żebym cokolwiek straciła, nie czytając dobrych wpisów na blogach i nie sprawdzając każdej informacji, którą chciałam poznać.

Internet przestaje kręcić, gdy masz go malutko lub gdy masz za dużo. W końcu ja sama zaczynam siebie kręcić ;)

Jak najbardziej polecam dłuższe okresy możliwie offline. Sama zamierzam je praktykować, a może zmierzam nawet w kierunku… funkcjonowania tak na co dzień… sprzedania tableta?


co czyta pani strzelec

Otrzymuj email o publikacji nowych artykułów.
Wpisz swój adres email: