Zapustne śmiechy na stronę, cierniową wijmy koronę

Kościół polski dzisiaj. Za dużo skupienia na tym, czego nie robić, zamiast na tym, co robić, jak żyć z tym Jezusem – o tym nie usłyszysz.

Jezus nie chce wspominania głupiej męki. Małej męki. Bo to jest tak:

Jeśli idziesz do pracy, robisz tam ważne dobre rzeczy i przynosisz rodzinie pieniądz, to inni chwalą cię za owoce: za te rzeczy które zrobiłeś i za środki do wymiany na potrzebne lub fajne rzeczy. Nikogo nie obchodzi i nawet ty nie chcesz chwały za to, że idąc do pracy założyłeś buty. Schylić się musiałeś. Zawiązać. Jakby ktoś cię za to chwalił zamiast za owoce twojej pracy, to albo dostał by w łeb albo byś go uznał za chorego psychicznie.

To samo mówi Jezus – skąd ona to wie?!?!? – który nas zbawił (owoc), a po drodze bolało i krew leciała.

Czy jakaś matka chce żeby dziecko wielbiło jej pochwę i we wtorki nie jadło ziemniaków, bo jak dawała nowe życie (we wtorek), to bolało i leciała krew?

Ludziska, jeśli Jezus Was zbawił i starł grzechy, jeśli on je spalił i wrzucił do śmietnika, to nie chołubcie ich, nie onanizujcie się nimi, nie róbcie ich list w głowie powtarzanych i w konfesjonale.

Jeśli chcecie pokazać innym życie z Jezusem to kurna pokażcie. Co robić trzeba, jak żyć, a nie tylko czego unikać.

Ja nie kradnę, nie zabijam, aborcji nie robię, nie piję prawie alkoholu, więc większość księżowskich gadań nie ma mi nic do przekazania. Nie grzesz. No dobra ale co dalej. Co rób?

Pojedźcie w świat albo choćby w gugla w innym języku. Jest wiele różnych chrześcijaństw, podejrzewam że nawet wiele katolicyzmów. I oni tam inaczej sobie układają rzeczy.

Niby z tej samej Biblii, może i z tego samego papieża, ale chyba w Niemczech ani we Francji nie wspominają krwawych powstań i poświęcenia pana MMKolbego. We Francji ksiądz po mszy wychodzi, podaje każdemu rękę i zamienia dwa zdania.

Tak, nie będę słuchała kazań, jeśli bąble mówią do mnie jak do przedszkolaka. Sory, ale jeśli szukałam Boga, może poznałam ludzi, którzy Nim żyją, może przeczytałam trzy książki na krzyż – już jestem pięć leveli powyżej kazań dla przedszkolaków, a takie średnio słyszy się w kościołach.

Niestety, bąble, dla was, świat się zmienia i już nie jesteście jedynym źródłem informacji dla ludu, źródłem informacji o świecie. Lud jest mądrzejszy i wie więcej niż sto lat temu. Obudźcie się.

Czy Bóg stworzył nas pięknych na pięknym świecie z gorącym słońcem i zapachem lasu po to, żebyśmy klękali, bili się po cyckach i non stop przepraszali?

Czy Jezus po to zmył pamięć o naszych potknięciach byśmy się nadal czołgali, wspominali krew, krzyż, powstania i wyliczali listy grzechów?

Idź, mordo, do lasu. Śmiej się. Tarzaj się z dziećmi po dywanie. To jest Miłość.

Kazanie o grzechach spisanych na kartkach, grzechach, których się wstydzisz, nie jest Miłością. To jest szare, jałowe, smutne i zdychające.

Upokarzający się są zajebiści – to jest przekaz dzisiejszego dnia w kościele polskokatolickim.

Dawno nie byłam w czerczu, ale jak dzisiaj byłam, to mnie ta masa pokornie głowy schulająca i potakująca na słowa o tym, że czeba upokarzać się, no mnie ta masa przeraziła, zasmuciła. Potulne, niemyślące, oparte na spróchniałym pieńku, który ktoś nazwał filarem, niekorzystające z własnych, przez Bozię danych: doświadczenia, oczu, logiki.

Ja naprawdę chciałabym poznać i może w jakimś stopniu być prowadzona przez ludzi, żyjących blisko Boga. Nie znam takich. Nie spotkałam.

A chciałabym. Tak zostałam wychowana jako dziecko (w sensie że łażąc do kościoła), chciałabym wierzyć w Bozię i mieć reguły wg których można pięknie żyć! Sześć lat w szkole katolickiej – byłam w tym.

Ale niestety sam wielki nieodgadniony Bóg dał mi oczy, dał doświadczenie, miłość, rozum, intuicję, uczucia. I przez te wszystkie rzeczy ja nie mogę być w kościele. Bo on się najpodstawowszej kupy nie trzyma. Sam się zapętla, przecząc samemu sobie gryzie własny ogon. I przeczy rzeczywistości, którą znam, której doświadczam.

Ale to właściwie tylko jedna mała głupia Pani Strzelec. Kościół w Polsce już dawno zdechł. Wiecie kto to pięknie pokazał i przypieczętował, i pozostawi dowód na długo w historii, której będą uczyć się kolejne pokolenia? Pan Kaczyński. Zakazał robotaju w niedziele paru zawodom. Księża trąbili od setek lat o tym że w niedziele katolik nie pracuje. To kuźwa nie mówcie, że w Polsce jest 90% katolików. Gdyby byli katolikami, żyjącymi zgodnie z nauczaniem Kościoła, to nawet jeśli wielkie sieci chciałyby, żeby ludzie pracowali w niedziele, to wszyscy by odmówili, ewentualnie by się zwolnili. I te korpo musiałyby się dostosować. Ale nie, nie ma tu katolików. Nie ma ludzi żyjących zgodnie z tym, co pytani przez ciocię czy w ankietkach, czy na chrztach rodzinki nazywają Bogiem.

I jeśli pierdzielicie o tym, że bóg – ojciec i nas kocha, to on nie chce, żebyśmy się nużali w popiole i czołgali zakrwawieni na kolanach, bo coś kiedyś brzydko pomyśleliśmy.

Czy jak masz dziecko i je kochasz, to chcesz, żeby przez 40 dni się ograniczało, i czołgało, i śpiewało pieśni o krwi twej porodowej?

I czy dobrem jest niezjedzenie mięsa, ciastka i niepicie wódki z colą, i niekradnięcie, czy dobrem jest takupieczenie dla innych ludzi jak najbardziej zdrowego chleba?

Życzę Wam RADOSNEGO oczekiwania na wiosnę.


Jeśli lubisz moje teksty, zapisz się na otrzymywanie info o nowych na maila.
A jeśli uwielbiasz moje teksty, kup mi ciastko.


Przez ten link możesz dostać 50 zł zwrotu za zrealizowany pobyt z Booking.