Rodziny nie da się zastąpić. Ani podrobić. Dbaj o swoją. Jedyną, unikalną

Próbowali. Od Jezusa, przez Marksa, Stalina, komunistów, fanów Osho, twórców różnorakich komun i eko-wiosek po dzisiejszych urzędasów w oenzetu, unii jewropejskiej i eko-wegan. Próbowali przełożyć to, co dzieje się w rodzinie na całość ludzkości. Próbowali zrobić z ludzkości jedną rodzinę.

W rodzinie panuje socjalizm. Kto z jakiegoś powodu niesprawny – dostaje wikt ęd opierunek za free. Dzieci, starcy, chorusy, matki z małymi bejbikami. Ktoś bliski, dobry, kochający opiekuje się nimi. Jednemu zależy na drugim. Z wza-jem-no-ścią.

Chodzili po tej ziemi ludzie, którzy zapatrzyli się w ideał… A jak mówił Platon, ideały istnieją w świecie idei. A my w świecie cieni jednak. W innym.

Jednostki w ideał zapatrzone chciały właśnie, by ludzkość jedną rodziną… Ale praktyka pokazała, że tak nie będzie. To nie działa. Przestańmy może więc próbować i zadbajmy o te nasze prawdziwe rodziny: małżonka, dzieci, rodziców, teściów, rodzeństwo i starajmy się o utrzymanie kontaktu z wujostwami, kuzynostwami…

Przykład?

Komuniści-idealiści czy tam inni weganie stawiają w Wwie lodówki. Czego nagotowałaś lub nakupowałaś za dużo, a może nagle wypadł Ci wyjazd (albo nie umiesz się planować 😛 ) i zostaje w lodówce coś, co nie poleży – wkładasz to do komunalnych lodówek, takich eko, napędzanych chuchem jednorożca i korzonkami rosnącej trawy. I w założeniu z tego jedzenia korzystają potrzebujący – w ilości, jaką w tej chwili potrzebują.

Oczywiście ludzie w społeczeństwie są różni albo są jacy są. Z lodówek wyciągają i Ci, którzy mogliby sobie sami kupić, i ci, którzy wyjmą z lodówy wszystko zamiast w postawie wdzięczności przyjąć tyle, ile potrzebują te-raz.

Podejmowano wiele podobnych prób. Z obcych osób, chowanych w różnych dziwnych nie-kulturach – bo każdy dom to inny obyczaj, bo dbania o cudze czy wspólne mało kto uczy czy praktykuje, bo rodzice nie wychowują, skoro jest szkoła, a szkoła nie wychowuje, bo po co państwu szlachetni ludzie z wartościami itd. … A więc z obcych osób, chowanych w różnych dziwnych nie-kulturach – rodziny, wspólnoty ludzi, odnoszących się do siebie przede wszystkim z dobrocią, troską, miłością – nie zrobisz.

Wsadź ideały do kieszeni albo między karty książki. I idź ukochiwać swoich ludzi. Bo tylko od nich możesz liczyć na miłość, na wzajemność, na troskę, na to, że Cię dostrzegą, gdy będziesz potrzebująca. Praktyka pokazała, że na obcych można liczyć… w niewielkim procencie.

Ot, lekarze, którzy dwa lata temu wyśmiewali ludzi, szukających diagnozy online, ze zdjęć, z opisu objawów, sami teraz wystawili się do nas plecami i robią onlajnowe diagnozy ze zdjęć i opisów. Czy to nazwiesz, że możemy na nich liczyć?

A że bez rodziny, bez kontaktów z drugim człowiekiem ludzie wariują, chorują, deprechują, słabną i zaczynają być podatni na wszystko i na cokolwiek – to chyba umiesz zaobserwować albo wydumać ciągiem przyczynowo-skutkowym.

Idź, już, ukochiwać Swoich Ludzi. Budować ich, wspierać, wzmacniać, żeby kiedyś oni wzmocnili Ciebie.

TUTAJ, po wybraniu przycisku „Become a member” uzyskasz dostęp do wszystkich tekstów i po prostu podziękujesz mi za moją pracę 🙂