Strona może zawierać linki afiliacyjne.

Pielęgnacja ciała – temat dotyczący każdego, codziennie. Intensywnie eksploatujący portfele żyjących schematem i mediami ludzi poprzez sieci producentów, marek, sklepów i marketingowców.

Odczarowujcie ze mną ten temat, piękni i mądrzy ludzie.

Zróbmy to prosto, bo prosto wystarcza, bo prosta można, bo fajnie jest oszczędzić czas i mieć mniej metrów półek kosmetyków do sprzątania.

Zróbmy to zdrowo, bo można, odchudzając jak najwięcej kosmetyków z konserwantów i innych sztuczności, nawet do jednego, naturalnego składnika.

Zróbmy to ekologicznie, bo czystsza planeta to znów: nasze lepsze zdrowie.

Zróbmy to też z jakością, by mieć pożądany efekt, ale i ekonomicznie: nie wydając tam, gdzie my tego nie chcemy, a chcieliby producenci i marketingowcy).

Ja jestem kobietą, żoną, mamą, minimalistką, dbającą małymi kroczkami o zdrowie mojej rodziny, a kiedy mogę, i o Ziemię.

Oto wszystko, czego używam w łazience, moja

Prosta i zdrowa pielęgnacja ciała

Mydło marsylskie – bo ma tylko kilka składników, naturalnych.

Olej kokosowy – głównie zamiast pasty do zębów, ale nadaje się też jako olejek do ciała, lubrykant niezawierający chemicznych świństw, delikatny olejek przeciwsłoneczny i… do kuchni.

Dezodorant – od lat stosuję mieszankę pół na pół oleju kokosowego z sodą oczyszczoną. Nadmierna potliwość, na którą nie działało nic, nawet tzw. blokery, odeszła w zapomnienie – choć na pewno duży udział w tym miała zmiana trybu życiu na na bardziej odpowiadający mojej naturze, taki bez codziennego ścisku w żołądku.

Olej z pestek malin – najmocniejszy olejek przeciwsłoneczny, jakiego używamy, a co nam zostanie po lecie, zużywam jako olejek do ciała, skóra jest po nim boska, można dotykać i dotykać.

Olej z orzechów macadamia – a ten to kupiłam tak dla przyjemności, smarowidło.

Masło shea – ponoć świetnie zastępuje krem na wiatr, mróz i inne oznaki Syberii, w tym roku zaczynamy testować. Podoba mi się. Dobre też jako smarowidło na suchą skórę, stopy i takie tam.

Szampon – używam sklepowego. Chcę znowu poeksperymentować z sodą, bo wcieranie sobie w łepetynę plastiku, perfum i konserwantów codziennie czy co drugi dzień, kiedy w innych sprawach działam coraz naturalniej, to głupota i po co.

Perfumy – sklepowe, zwykłe, ale nie używam na co dzień. Coś jak pierniczki na gorszy dzień.

Magnez w proszku – wielki zapas do używania w postaci oliwy magnezowej lub do kąpieli. Magnez o wiele lepiej wchłania się przez skórę niż z układu pokarmowego. Tylko nie stosujcie, jeśli macie ranki.

Magnez w atomizerze – oliwa magnezowa (miesza się odpowiednio wodę z magnezem) w buteleczce do psikania na nogi end nadgarstki.

Maszynka do golenia – po roku używania metalowej z żyletkami wróciłam do plastikowej, bo… jest przyjemniejsza. Nie wykluczam powrotnego powrotu do metalowej.

Pęseta – pierwsza i jedyna, jaką kupiłam.

Nożyczki do paznokci – tylko to, żadnych pilniczków czy patyków do odsuwania i szczypiec do obcinania sobie tego i owego.

Grzebień – drewniany, z Body Shopa, lat… sześć? Więcej? Lekki i zajmuje mniej miejsce niż szczotka, i nie gromadzi włosów jak szczotka.

Gumka – do włosów :)

2 ręczniki

Szczoteczka do zębów – plastikowa, używana aż do zajechania, czyli bardzo długo.

Nitka dentystyczna – jak wyżej.

Patyczki do uszu – zwykłe, bo jakoś ostatnio nie chce mi się kombinować w temacie. Ale rzadko se tam nimi dłubię ;) Jest jeszcze prysznic i mydeło.

Papier toaletowy – nieperfumowany, niebielony i kupowany bez plastikowej folii. Aczkolwiek kiedyś będę hardkorem i przerzucę się na jakieś prane szmateczki-ściereczki. Bo czy nie przeraża was, szczególnie kobietki, że dotykacie się tam czymś, co jest zrobione ze śmieci, czyli nie wiadomo z czego, kurzy się, nie jest sterylne i tak dalej? Masz infekcje? Właśnie.

Makijaż?

Rzadko. Tak rzadko, że leży z ciuchami, z dala od łazienki i luster.

Niedawno z mojej półki w łazience znikł tusz do rzęs, kredka i wielorazowy, bawełniany wacik do zmywania makijażu. Po prostu postanowiłam chwilowo nie udawać, że jestem brunetką. Jest kult oprawy oczu na dofotoszopowaną brunetkę. A ja jestem blondynką i tak a nie inaczej wyglądają blondynki, nasze brwi i na wpół przezroczyste rzęsy. Nie będę przepraszać, słaniać się ani równać do średniej.

Podobną listę moich kosmetyków sprzed dwóch lat z dłuższymi wyjaśnieniami znajdziecie tutaj: Kosmetyki eko minimalistki.

A za tydzień opublikuję listę prostych produktów, których używam do eko sprzątania i prania (możesz zapisać się na powiadomienia o nowych tekstach).

Prosta zdrowa pielęgnacja ciała - blog minimalistki Pani Strzelec - lista prostych kosmetyków, wszystko czego potrzebujesz do pielęgnacji skóry


Jeśli czujesz, że poprzez ten tekst otrzymałeś wiedzę lub inspirację, daj znać i przekaż dobrą energię dalej!
Odpal wdzięczność ku Wszechświatowi, wyślij link do tego tekstu ważnym dla Ciebie osobom, wesprzyj bloga PS.
Daj jakiegoś znaka, wrzuć jakiś uśmiech w świat, podejmij działanie z intencją, by zaczerpnięte stąd wiedza i pomysły zmieniały Twoje życie.

blog | sklep | powiadomienia email | ciastko dla Twojej blogerki :)