Kupowanie dla kupowania lub kupowanie z nadzieją na cośtam zmęczyły mnie. Sama siebie tym zmęczyłam.

Niby kupuję niewiele, ale zawsze, gdy już niczego mi nie brakuje, pojawia się nowa potrzeba. Pokusa. Obietnica, że po zakupie tego produktu jakaś sfera mojego życia będzie lepsza. Cuda-nowości, super rozwiązania, eko-cokolwiek. Szczoteczka soniczna, kubeczek menstruacyjny, soda oczyszczona, olejki, krem bb. Korzystam? Eeee…

Postanowiłam spróbować przez pół roku nie kupować dla siebie przedmiotów. Będzie to jakaś wersja Buy Nothing New Year. Mam świadomość, że półrocze jest mniej atrakcyjne niż rok, jednak zawsze wolę zrealizować mniejszy cel niż założyć sobie duży i na postanowieniu zakończyć. A ponieważ moim celem jest niezagracanie przestrzeni życiowej, z anglojęzycznego projektu wyrzucam wyraz new. Rzeczy używanych także nie kupuję (tekst o kupowaniu przedmiotów z historią Czy rzeczy to tylko rzeczy? O duchu przedmiotów).

Kwestia oszczędzania to jedno, ale w tym momencie bardziej interesuje mnie ustawienie swoich emocji na odpowiednich torach. Nie jest to łatwe, bo nie zamierzam rezygnować z komputera, internetu – pełnych moich potencjalnych nowych potrzeb.

Wczoraj zrezygnowałam z zajrzenia z Dzieckiem na osiedlowy kiermasz świąteczny. Z jednej strony naturalne mydełka, z drugiej także sympatia do przedsiębiorców – i kupowałabym!

A męczy mnie też całe ustawienie naszej cywilizacji pod konsumpcjonizm. Na tej zabawie tracą nie tylko pracownicy w biedniejszych krajach oraz nasza planeta, ale tracą także kupujący. Tracą spokój, czas, pieniądze, zdrowie.

Chcę żyć z tym, co mam – bo mam wszystko. Chcę już zacząć żyć, odpalić swój wymarzony sposób funkcjonowania, skupić się na fajnych celach, nie na dopieszczaniu niepewnymi rozwiązaniami swojego otoczenia.

Zaczynam dzisiaj.

Zasada: nie kupuję dla siebie żadnych rzeczy poza jedzeniem i podstawowymi kosmetykami.

Wyjątki, jakie dopuszczam: tusz do rzęs i max. 3 zwykle topy.

Porady na słabsze chwile:

  • Chcesz coś kupić? – Poczekaj. Tyle czasu bez tego żyłaś, pożyj jeszcze trochę i zapytaj siebie, czy nadal uważasz tę rzecz za taką potrzebną.
  • Czy naprawdę w przyszłości chcesz to sprzątać? Dbać o to, czyścić, odkładać na miejsce, wycierać kolejną półkę z kurzu? Przecież wiesz, że puste mieszkanie jest przyjemne i daje swobodę.
  • Omijaj sklepy :)

książka o minimalizmie

Otrzymuj email o publikacji nowych artykułów.
Wpisz swój adres email: