Pół roku bez kupowania - jak mi poszło, jak oceniam - blog Pani Strzelec o niekupowaniu, minimalizmie, antykonsumpcjonizm i swiadome zycie

Czy życie bez kupowania jest możliwe, a jeśli tak, czy przynosi jakieś korzyści, czy raczej szkodzi?

W grudniu ubiegłego roku odczułam zmęczenie i frustracje dokonywaniem nawet tych pojedynczych zakupów, na które decydowałam się jako minimalistka. Rozczarowywały mnie, bo nie spełniały moich oczekiwań, potrzeb, nie poprawiały jakości życia, dobrego samopoczucia, nie powiększały szczęścia. A zalegały na półkach i wymagały troski.

O podjęciu się pół roku bez kupowania pisałam tutaj.

Założeniem było niekupowanie przedmiotów dla siebie, do osobistego użytku. Dopuściłam kilka wyjątków.

Czy udało mi się przetrwać pół roku bez kupowania?

Tak! Jedynymi rzeczami, w których posiadanie weszłam – przypadkiem – było 7 par skarpetek. Mąż kiedyś miał potrzebę takiego zakupu na szybko, w drodze. Kupiłam. Po czym dowiedziałam się, że wybrane przeze mnie z największą starannością skarpetki są beznadziejne ;) Więc przygarnęłam te super skarpetki do swojej szafy.

Za to nie kupiłam niczego z listy kilku rzeczy, których zakup w razie potrzeby (czyli zużycia się poprzednich sztuk) dopuszczałam.

Czyli nie kupowałam żadnych książek, czasopism, świeczek, wynalazków, elektroniki, biżuterii, ubrań, magicznych kosmetyków.

Jak się z tym czuję?

Bosko. Właściwie już wcześniej kupowałam mało, ale teraz rozumem wyeliminowałam jednorazowe zakupy przedmiotów, które wiele obiecywały, ale z doświadczenia wiedziałam, że prawdopodobnie szybciutko mnie rozczarują.

Jakość naszego życia i poziom szczęścia wynikają ze środka nas. Z duszy, świadomości, osobowości, myśli czy czegoś w tym stylu.

Przedmioty zmieniają scenografię naszego życia, czasem nasze samopoczucie, ale rzadko sens i poczucie jakości życia.

Czy społeczeństwo coś zauważyło? Czy nie dziaduję?

Mam ubrania w dobrym stanie, bo kiedy mam ich niewiele, mam więcej czasu, by o nie dbać. Szybciej też zauważam, że coś przestaje wyglądać i należy to naprawić lub wymienić na nowe.

Nie śmierdzę ani skóra mi nie odpada mimo niestosowania glinek, szczotek do codziennego masowania skóry ani innych czary-marów. Możecie zerknąć na mój komentarz odnośnie (nie)stosowania kosmetyków pod tym artykułem.

Już jakiś rok temu przyjęłam do siebie fakt, że nie jestem w stanie przeczytać książki po raz drugi. Nawet świetnej. Nawet takiej, która zmieniła wiele w moim życiu. Więc wypożyczam z biblioteki. W ten sposób udało mi się zapoznać chociażby z 4-godzinnym tygodniem pracy Tima Ferrisa. Bez inwestowania pieniędzy, bez przeznaczania na kolejne zakupy półek w swoim domu.

Pół roku, rok bez kupowania? Śmiało, spróbuj!

Także jeśli masz ochotę na eksperyment, oszczędzanie, antykonsumpcjonizm, ekologię lub minimalizm – a wszystkie te cechy łączy w sobie eksperyment niekupowania, nie obawiaj się! Da się. Niczego nie tracisz. Zyskujesz lekkość i wiele więcej.


książka o minimalizmie

Otrzymuj email o publikacji nowych artykułów.
Wpisz swój adres email: