Strona może zawierać linki afiliacyjne.

No to co byś tu powiedział? Że dlaczego w dzisiejszych czasach rodzice zapisują dzieci do szkoły?

/Właściwie, jeśli jesteś rodzicem, to lepiej nie czytaj tego tekstu. Możesz się obrazić, możesz się poczuć naprawdę źle. Zamknij kartę. Ostrzegałam./

1. Bo wszystcy tak robią?

– Na pewno! W Polsce jest baaardzo jednorodnie, więc robimy to, co wszyscy, bo rzeczywiście coś takiego jak wszyscy całkiem mocno istnieje.

2. Bo trzeba?

– Jeśli w to wierzysz, to trzeba. Jeśli jesteś posłuszny, to wypełniasz literę prawa. Ale w jej ramach mieści się też kulawe nauczanie dzieci w domu, a nawet przeprowadzka (lub przeprowadzka) do UK, gdzie hulaj dusza, nikomu nie musisz tłumaczyć się z tego, jak uczysz swoje dziecko.

3. Żeby siem socjalizowało.

– Oj, pewnie, bo poza szkołą ludzi nie ma, a w szkole tak sprzyjające warunki do zdrowej socjalizacji som, że ojojoj. I wiadomo, socjalizować się należy głównie z gówniarzami we własnym wieku, trochę straszych się bać (zamiast od nich właśnie się uczyć), a całkiem dorosłych najlepiej unikać (zmiast szukać w nich podpory).

4. Dla nauki!

– No wia-do-mo! Dzieci uczyć się muszom!

A teraz wyobraź sobie system, w którym nikt nie płaci podatków na edukację i każdy sam decyduje o tym, jak prowadzi swoje dzieci. Może je uczyć sam, zatrudnić nauczyciela, wybrać gotową prywatną szkołę.

Teraz przypomnij sobie jakiegoś nauczyciela ze swojej szkoły. Najlepiej takiego, którego nie pamiętasz. Takiego szarego średniaka, ani strasznego, ani zabawnego, ani dobrego, ani granicznie beznadziejnego.

Taka pani od biologii czy geografii.

I teraz powiedz mi, czy twoi rodzice uznaliby, że ważne jest, abyś przyswoił właśnie ten program biologii i geografii, który wkuwałeś w szkole? Że masz wiedzieć, jak rozmnaża się sosna, jakie są zagrożenia stosowania diety wegetariańskiej (na podst. badań z lat 70.-tych) i umieć obliczyć czas lokalny i strefowy dla dowolnego punktu na Ziemi. Albo wos, a w jego ramach definicja stowarzyszenia i fundacji.

I czy wybraliby właśnie tego nauczyciela, uznając go za najlepszego, takiego, który najlepiej przekaże ci wiedzę, może do tego ciekawie, może potrafi motywować?

I płaciliby za to co miesiąc przez conajmniej dwa lata.

I teraz włącz w obrazek pozostałych nauczycieli i przedmioty, od podstawówki po liceum, nawet studia, włącznie z godzinami wychowawczymi albo wfem, na którym siedziałeś na ławce, bo zwolniony, bo naprawdę chory albo bo okres. Płaciliby za to siedzenie na ławce.

Płaciliby?!

Nie, mówię wam, rodzicom nie chodzi o to, byście w szkole zdobyli wiedzę czy umiejętności.

Czytania, pisania, dodawania, odejmowania, mnożenia, dzielenia, ułamków i procentów można dziecko nauczyć samemu bez problemu.

5. Gorzka prawda brzmi: przechowalnia dzieci.

Niech go tam zindoktrynują, niech mu powiedzą, że Tusk jest dobry, niech mu złamią charakter i serce, ale… zabierajcie już tego bachora!

No przepraszam, miłe to nie jest, ale widzicie inny powód przekazywania dzieci placówkom państwowym?

Jeśli jesteś rodzicem, to pewnie przechodziłeś okresy (lub jest to jeden niekończący się okres), kiedy dzieci miałeś totalnie dość. Tak jest. Tak też wygląda rodzicielstwo.

Każda relacja to konflikt, manipulacje, ustępstwa, kompromisy, walka o pozycję. Bo on chce nad morze, a ty w góry. Bo on chce tam obraz, a ty tu. Albo nie chcesz wiercić w ścianach wcale.

Z dziećmi masz to samo. Dodatkowo one są tak zaprogramowane, że wpadają w okresy, kiedy muszą testować granice rodziców. Dodatkowo z dzieckiem nie pogadasz jak z równym partnerem, o tym, czy nad morze w góry.

I nie jesteś suchym wiórem, jak to chcą poradnikieksperci rodzicielstwa mówiący z kanap w studio do drugiego dorosłego o tym, jak prowadzić dzieci i co je krzywdzi. Mówi to wymejkapowany przez mejkaperkę w studio bez dzieci. Mówi to pięćdziesięciolatka, która ma panią do sprzątania.

A ty nie jesteś wiórem. Jesteś rodzicem tego dziecka z tym dzieckiem. Możesz być zmęczony, zdenerwowany, wkurzony, potrzebować ciszy lub prywatności, albo właśnie dostałeś złe wieści, albo coś innego. Masz uczucia, emocje, problemy, zadania, sprawy, myśli. Żyjesz.

I czasem masz ochotę… :)

Tylko czemu wszyscy majo składać się w podatkach na przechowalnię, bo nie dajesz rady? Płać sam za swe słabości, jak u psychologa.

Nie musisz być idealnym rodzicem. Ale jeśli zdecydowałeś się być rodzicem, bądź rodzicem. Każdy (nie mówimy o patologii) jest lepszy od pani.

przechowalnia dzieci czyli Podstawowa funkcja szkoły z perspektywy rodzica


Jeśli czujesz, że poprzez ten tekst otrzymałeś wiedzę lub inspirację, daj znać i przekaż dobrą energię dalej!
Odpal wdzięczność ku Wszechświatowi, wyślij link do tego tekstu ważnym dla Ciebie osobom, wesprzyj bloga PS.
Daj jakiegoś znaka, wrzuć jakiś uśmiech w świat, podejmij działanie z intencją, by zaczerpnięte stąd wiedza i pomysły zmieniały Twoje życie.

blog | sklep | powiadomienia email | ciastko dla Twojej blogerki :)