Pochwała internetu: ludzie, społeczności, kontakty, relacje na blogu Pani Strzelec o świadomym życiu

Z masy odbieranego bełkotu wyłapałam kiedyś komentarz do jakiegoś tekstu o organizowaniu pozbywania się zbędnych rzeczy. Czytelnik ubolewał nad tym, że ludzie są jacyś wybrakowani, skoro czytają teksty o tym, jak żyć, jak umyć zęby i tak dalej.

Wolisz posłuchać?

Czy ton oburzenia u komentującego był słuszny? Oj nie! Zgadza się. Czytamy, jak wywabiać plamy, jak uwieść mężczyznę, jak się ubrać na komunię siostrzenica i jak dbać o pękające pięty.

Myślę, że w każdych czasach ludzie potrzebowali tego typu informacji. W przeszłości, kiedy mieszkano wielopokoleniowo, kiedy bliższe były relacje z sąsiedztwem, mieszkańcami miasteczka czy pobliskich wiosek, ludzie otrzymywali te informacje właśnie w tych kontaktach – ze swojego domu lub ze społeczności.

Dzisiaj mieszkamy w dużej mierze po trzy osoby (dorosłe dwie). Odpowiedzi na życiowe pytania – i te o sens, i te o wyrzynanie zębów – otrzymujemy w internecie.

Bo sąsiad jest obcy – nie poznaliście się. Bo nie porozmawiasz ze sprzedawczynią z piekarni, bo ona ma swoje procedury, jest rozliczana ze sprzedaży, więc… się spieszy i odhacza ciebie jak najszybciej. Coraz rzadziej zresztą wychodzimy do sklepów czy zakładów typu szewc, krawcowa. Towar odbieramy na granicy naszej prywatnej przestrzeni od obcego i spieszącego się kuriera.

Internet to kontakty. Przypadkowe, anonimowe, dalsze, bliższe, zażyłe, regularne. Wszystkie rodzaje. Tak jak swoją kuzynkę i sąsiadkę, która sprzedawała jajka, odwiedzało się częściej, znało lepiej i dowiadywało od niej więcej, a o istnieniu babki czy akuszerki tylko się wiedziało.

Internet przejął wiele funkcji społeczności i kochajmy go za to oferowanie nam żywych ludzi wszędzie i w każdej sytuacji.

Ponoć kiedyś nie było depresji poporodowych, bo pierworódka miała wokół siebie kobiety, znające temat opieki nad dzieckiem i gotowe do pomocy: mamę, siostry, babcie itd. Dzisiaj mąż idzie do pracy, kobieta ma ściany i małego człowieka, który nie mówi w żadnym znanym jej języku, a jest od niej zależny, ona za niego odpowiedzialna.

Internet nie rozwiąże wszystkiego, rady z rożnych jego miejsc trzeba mądrze selekcjonować. Rozumnie używany internet może pomagać, pocieszać i łagodzić. I jakim jest polem do własnych aktywności!

Ku pamięci:

pochwała internetu: ludzie, społeczności, relacje, kontakty - blog o slow life, minimalizmie i świadomym życiu w zgodzie z własnymi wartościami

Szczęśliwego internetu!

Tekst oryginalnie opublikowany we wrześniu 2014 roku.


co czyta pani strzelec

Otrzymuj email o publikacji nowych artykułów.
Wpisz swój adres email: