A gdyby tak patrzeć krzywo na nowe - blog Pani Strzelec - minimalizm, proste życie, antykonsumpcjonizm

Dzisiaj pogdybamy. O tym, czy nowe to dobre.

Wyobraźmy sobie świat, w którym wytyka się palcem nowe. Patrzy się na nowe jak coś nieodpowiedniego, nieprzyzwoitego, na granicy. Jak w naszym świecie na kogoś z wielka plamą na spodniach.

W naszym świecie na nowe zwraca się uwagę z sympatią

– O, nowy sweter? Pasuje ci! Ładnie ci!

– Nowe buty! Gdzie kupiłaś?

– Nowe auto. Wow.

Jeśli nie podszyte zawiścią, komunikaty odnośnie nowych nabytków są pozytywne.

Natomiast gdy bliska osoba chodzi w przetartych spodniach czy niewyglądających już butach, zwrócisz jej uwagę:

– Kup sobie nowe. Te już nie wyglądają.

A gdyby tak na nowe patrzeć krzywo?

Nowe etui do telefonu? W naszym gdyby-świecie wszyscy mają takie obmacane, otarte, zżółknięte – takie są normalne. Ty masz nowe… Stare zdjąłeś i zgubiłeś? Nożem niechcący pociąłeś? Jak można zniszczyć gumę?

Bijąca nowością i nieskazitelnością marynarka? Co zrobiłaś ze swoją marynarką? Zalałaś? Taka z ciebie niezdara? Nie umiałaś odeprać? Naprawdę nic już nie dało się zrobić? Ojeej.

Bo mieć nowe to naprawdę jest trochę żal

Bo nowe zbyt często oznacza niemal nieodpłatną, a nawet niewolniczą pracę innych ludzi w bardzo złych, niezdrowych warunkach.

Bo nowe zbyt często oznacza niepotrzebne pozyskiwanie kolejnych nieodnawialnych surowców, np. rzadkich metali do elektroniki.

Bo nowe zbyt często oznacza wydzielanie przy produkcji, a także przynoszenie z uśmiechem na twarzy do domu… toksyn.

Bo nowe oznacza niepotrzebne wycinanie kolejnych drzew, niepotrzebne zużywanie wody,

niepotrzebną pracę.

Bo nowe na ogół oznacza pokaźną kupkę opakować, których użyto w transporcie i dodano w ramach marketingu… I siateczka przy sprzedaży. Albo dwie, żeby się nie urwało.

Bo nowe często oznacza przybijanie piątki korporacjom, które zabierają ludziom fajną pracę, oferują ludziom żałosną pracę, mają niewolników w swoich zasobach i zdrowie nasze oraz naszego środowiska w nosie.

Ilu ludzi nie dostrzega tego mechanizmu! Tak, nestle produkuje reklamy z uśmiechniętymi dzieciaczkami i ty też chcesz mieć uśmiechnięte, to im neskłiki kupisz. Tylko na początku łańcucha neskłika są dzieci, które są nie-wol-ni-ka-mi. Kupujemy dzieciom szmatki szyte przez biedne dzieci.

To trudne, to boli, to wymaga poszukania rozwiązań, których nieraz wcale nie widać. Ale to się dzieje. Tu, dzisiaj, obok. I my to sponsorujemy.


co czyta pani strzelec

Otrzymuj email o publikacji nowych artykułów.
Wpisz swój adres email: