Paszport na sezon grypowy?

Masz paszport na sezon grypowy, możesz wsiąść do samolotu i polecieć… Emejzing.

A gdyby tak rządzący uznali, że chorobą, zagrażającą ludzkości, nie jest gorączka z kaszlem tylko na przykład… grzybica pochwy – jak by to było? Też by się łowiecki cieszyły i fociły z wynikami i wymazami – na insta?

Ty / Twoja żona podróżujesz z dokumentem, gdzie są Twoje / żony dane, może i zdjęcie, i informacja: „ma grzybicę pochwy” albo „nie ma grzybicy pochwy”.

Lądujesz na lotnisku docelowym, tam jest sprawnie, bo jest aż dwustu pięćdziesięciu ginekologów. Każda pani idzie na kolejne zwalniające się i szybko spryskane domestosem miejsce, wszystkie grzecznie rozkładają nogi (emejzing) i obgryzając paznokcie dwa dni czekają na wyniki wymazu. Bo co z tego, że miesiąc temu nie miałaś grzybicy? Może zjadłaś za dużo cukru i już masz?

Jeśli któraś ma, to policjanci robią jej na czole tatuaż, powiedzmy różowy kwadrat, który schodzi najwcześniej po trzech tygodniach. Musi oczywiście natychmiast wracać, skąd przyleciała, ale nie ma prawa usiąść na samolotowym siedzeniu. Chyba że wyprodukują jakieś jednorazowe pokrowce o właściwościach uniemożliwiających grzybom wędrówkę i namnażanie się.

Jeśli ktoś odbiera Ci wolność, miej tego świadomość. Możesz o tym mówić, krzyczeć, milczeć. No ale nie uśmiechaj się do tego, nie popijaj lemoniadą. (Możesz też odfollołować osoby, które nakładanie im kajdanek popijają lemoniadą.)

TUTAJ, po wybraniu przycisku „Become a member” uzyskasz dostęp do wszystkich tekstów i po prostu podziękujesz mi za moją pracę 🙂