Pani Hania, Kącik Hani - blog

Fantastyczny człowiek. Pisałam o niej na blogu, opowiadając o osobach ważnych dla mnie. Jej kanał zawsze był na tym blogu na stronie z polecanymi lekturami. Kilka dni temu pani Hania odeszła od nas. Chcę poświecić jej pamięci kilka słów.

Z panią Hanią spędziłam pewnie dziesiątki godzin, słuchając jej filmików. Zaczęło się około kwietnia 2015. Na panią Hanię trafiłam, szukając informacji o życiu w Australii. I wsiąkłam, i zostałam do dzisiaj dla innych tematów.

Mamy podobny światopogląd. Słuchając jej mam wrażenie, że to mówi do mnie starsza ja. Pani Hania mówiła o stosunku do świata, który siedzi głęboko we mnie, ale nie wychodzi z mojej osoby na zewnątrz, bo jeszcze wiele rzeczy tłumaczę sobie, tak jak inni mnie nauczyli tłumaczyć, bo tuszuję, biorąc pod uwagę społeczne powinno. To się ostatnio mocno zmienia. A Hania mówiła wprost. Wprost z serca i ze swojego doświadczenia.

Było jej źle w Polsce poprzedniego ustroju. Marzyła o wyjeździe. Nie uwierzyła w nie da się.

I dało się. Lata trzymania się uparcie marzeń. Wyjechała. Po trzydziestce rozpoczęła nowy rozdział swojego życia. Piękny, ale trudny. Australia. Nowy kraj, nowy język. Nie było wtedy internetu, by rozejrzeć się w możliwościach, dowiedzieć o kulturze. Chlup – wpadasz i sam musisz poznać wszystko. Jak dziecko.

Australia. Nowy świat. Z dwójką dzieci i paroma dolarami w kieszeni.

Ale zdobyła swoje piękne życie z marzeń, wywalczyła swoje szczęście. Także dla swojej rodziny i dla kolejnego pokolenia.

W ostatnim czasie jeździła miesiącami po Australii kamperem ze swoim mężem Januszem, także fantastycznym człowiekiem. Ja tez jeżdżę, na razie tylko w środku siebie.

Wolność, szczerość, natura, pozytywność, pasja, wiara, serce. To Hania.

Nie używam słowa autorytet. Pani Hani jest jedną z osób, które myślą podobnie jak ja i kiedy spotykam je na drodze, utwierdzają mnie w moich przekonaniach i dążeniach. Czasem zwalniam na swojej drodze, niekiedy nawet zaczynam rozglądać się na boki. A takie osoby, jak Pani Hania, przyczepiają mi do tyłka nowy silniczek i lecę dalej, silna, w obranym kierunku.

Haniu, kocham.

To teraz nasza kolej – niech to nawet zabrzmi infantylnie, mam to w nosie – żeby wyciągnąć ręce po te nasze wymarzone, szczęśliwe życia. Czas, start! Tylko jeden rok.

Kącik Hani na youtube. Uwaga, uzależnia!

A tak poza tym, fajne czasy mamy. Z tym internetem. Jeśli uważasz, że jest w tobie coś, co może pomóc innym, łap klawiaturę, notes, ołówek, długopis, pędzel czy kamerę i wysyłaj w świat. Nigdy nie wiesz, które nieudolnie sklecone słowa odmienią czyjeś życie.


co czyta pani strzelec

Otrzymuj email o publikacji nowych artykułów.
Wpisz swój adres email: