Ja, zwolenniczka podejścia No przecież życie nie może być takie skomplikowane, przyznaję, że przy małym dziecku organizacja jednak potrafi ułatwić życie.

Organizacja to spisywanie listy zakupów na bieżąco, kiedy uświadamiam sobie brak czegoś. Nie powierzam tego zajęcia pamięci, bo zawodzi mnie w takich drobiazgach. Mój umysł potrzebuje swoich narzędzi do ogarnięcia tematu Dziecko, na pamięć pozostawia mi marny ochłap swoich możliwości.

Do organizacji mogę też chyba zaliczyć robienie pewnych rzeczy od razu. Zmywanie naczyń po posiłku, odkładanie szamponu na półkę po myciu włosów, wkładanie ubrań zdjętych z człowieka lub suszarki do szafy, rozpakowywanie zakupów.

I zasada nie dotykania rzeczy dwa razy. Tzn. jeśli zauważę coś nie na swoim miejscu, nie odkładam tego w żadne miejsce pośrednie, ani nie pozostawiam, by jeszcze osiemnaście razy zauważać, tylko odkładam na miejsce docelowe. Nie zawsze idzie to gładko, szczególnie gdy Syn jest zniecierpliwiony. Przygotowywanie posiłku odbywa się w kuchni, konsumpcja pół godziny w kuchni i jeszcze po zjedzeniu siedzieć w kuchni, by Mama zmyła naczynia? Nieeee!

Mimo że nie zawsze proste w wykonaniu, upraszczanie jest moim zbawieniem. Ogranicza bałagan, frustrację, potykanie się, pretensje, liczbę spraw na liście do zrobienia. Jest dobrze.


książka esencjalista greg mckeown poleca Pani Strzelec

Otrzymuj email o publikacji nowych artykułów.
Wpisz swój adres email: