Apleuję o ograniczanie ilości śmieci, czyli ekologicznie i świadomie u minimalistki

Przyroda to coś takiego, co utrzymuje nas przy życiu. Bez jedzenia, wody, powietrza i słońca nas nie ma. Dlatego naszym celem powinno być niezmienianie przyrody. A jak jest w praktyce? Sami wiecie.

Nie cofniemy budowy istniejących miast ani rozwoju sieci związanych z prądem i różnymi sztucznymi falami. Ale możemy wypalać mniej benzyny, używać mniej chemii i ograniczać ilość produkowanych śmieci.

Przynajmniej ja zostawiam tu po sobie dzieci. I chcę, żeby żyły w jak najczystszym świecie. Nie tylko ze względów estetycznych, ale przede wszystkim zdrowotnych.

Możecie powiedzieć, że to wszystko stare banały. Że już to słyszeliście. Ale co z związku z tym zrobiliście?

Czy ty masz wpływ?

Jeśli odpowiesz mi, że wpływ przeciętnego człowieka na ilość śmieci jest niezauważalny, szczególnie wobec masowej produkcji badziewia – produkowanego nieraz nie zważając na popyt tzn. w ilości nadmiernej, kiedy to część produkcji z góry skazana jest na przemiał lub wylądowanie na wysypisku.

Bea Johnson, praktykująca koncepcję, którą nazwała Zero Waste Home, to osoba, od której każdy mógłby czegoś się nauczyć. Spróbować wprowadzić chociaż jedną jej wskazówkę, dotyczącą ograniczenia produkowania śmieci.

Pamiętam, jak ktoś wykpił jej działania. Otóż Bea Johnson, gdy kupuje tabletki, wyjmuje je z opakowania w aptece i tam zostawia tekturowe pudełka i plastikowe tacki. Osoba, której komentarz czytałam, skwitowała to jako oszustwo. Bo przecież ten śmieć jest produkowany w związku z konsumpcją tej pani, tyle że ona nie przynosi go do swojego domu. Ok, w kwestii licytowania się kto wyrzuca z domu mniej śmieci może być to postrzegane jako naciąganie. Ale czy my chcemy rozmawiać w kontekście konkurowania ze sobą?

Spójrz na to inaczej. Co by się stało, gdyby co drugi klient apteki odmawiał wzięcia ze sobą opakowania? Nie sądzicie, że firmy farmaceutyczne zaczęłyby prześcigać się w pomysłach, by trafić do tych klientów? Dla własnych zysków opłacałoby im się spróbować mówić językiem tych ludzi i wspierać ich wartości. Przemyślcie to.

I po tym dojściu do słuszności w myślach, zakasajcie rękawy i mózgi wytężcie do szukania rozwiązania dla takich zagadek:

– oddzielne opakowanie każdego cukierka
– oddzielne opakowanie każdej porcji cukru, ketchupu i każdej gumy do żucia w restauracjach
– plastikowe sztućce, zapakowane w komplet w plastikowym woreczku
– chemikalia z pól od rolników
– plastikowe maty łazienkowe
– plastikowe podpaski
– góry pampersów
– torebki herbaty
– chusteczki jednorazowe, produkowane z użyciem mocnej chemii
– plastikowe chusteczki nawilżane chemią (fuj!)
– plastikowe opakowania tychże chusteczek
– plastikowe opakowania mleka i soków
– opakowania nici dentystycznych – ohydnie gruby plastik!

Czytaj też: Mycie zębów olejem kokosowym: moje wrażenia po pół roku i wizycie u dentysty

– patyczki do uszu plus pudełka z grubego plastiku
– duże koperty z grubego papieru, w których w prywatnej przychodni wydawany jest ci wynik badań, który zajmuje tylko pół kartki A4
– plastikowe siatki na zakupy
– plastikowe pudełko, w którym w supermarkecie kupisz osiem pomidorków
– plastikowe pudełko plus plastikowa siateczka, w którą opakowane są sprzedawane kiwi
– plastikowe worki, w których rosną (na drzewach!) banany.

Tak, możesz powiedzieć taki świat, możesz powiedzieć higiena i postęp, i zamknąć tę kartę przeglądarki. Ale możesz też użyć mózgu i uznać, że nie chcesz iść za wszystkimi.

Ograniczanie ilości śmieci produkowanych w domu – przykłady

Ja staram się kupować jak najmniej żywności opakowanej np. słodyczy. Ryż kupuję w worku, a nie w porcjach (teksturowe pudełko, 4 plastikowe woreczki i ten plastik gotujesz… smacznego).

Można unikać restauracji opartych na jednorazówkach.

Nie mam w domu plastikowego dywanika w łazience.

Możesz kupować herbatę liściastą. I nie kupować kawy w gotowych małych porcjach typu 3 w 1.

Możesz używać chusteczek do nosa z materiału, takich jakich używał prawdopodobnie twój dziadek.

Możesz nie kupować nawilżanych chusteczek. Nawet dla niemowlaka. Ja używałam ich prawie wyłącznie po porodzie w szpitalu.

Ja nie kupuję gotowych soków. Wolę zjeść pomarańczę i jabłko.

Możesz odmawiać pakowania zakupów w plastik w sklepach, możesz odmawiać brania nadmiaru ulotek, tekturowych teczek do każdej podpisywanej umowy, kopert do wyników badań.

Jeśli na zakupach mimo wszystko pewne warzywa chcesz pakować w plastik, noś ten plastik ze sobą – wielorazowy, nie odrywaj w sklepie nowych woreczków.

Jeśli masz wybór – kupuj wszystko jak najmniej opakowane.

A odkąd dowiedziałam się, jak na plantacjach rosną banany (od początku w workach!) – planuję je zbojkotować całkowicie.

Małe zmiany, ale zmiany na stałe

Nie musisz zmieniać wszystkiego na raz, nawet pewnie się nie da. Lepsza jedna zmiana, która zostanie z tobą na zawsze niż wytrzymanie w stanie idealnym przez dwa dni. Podobnie już potraktował swoich czytelników Leo Babauta, z tym że w temacie zmiany diety. Zamiast zachęcać do bycia absolutnie idealnym od pierwszego dnia, dał tylko jedną wskazówkę: do każdego posiłku zjadaj jedno warzywo. Nawet jeśli jesz fast foody siedem razy dziennie. Lepszy niewielki pożytek niż żaden.

Może wybierzesz do zastosowania w swoim domu jeden z pomysłów moich lub Bei.

A kto potrafi rozwiązać kwestię patyczków do uszu lub nici dentystycznych w kontekście ograniczania ilości śmieci – proszę podzielić się pomysłem w komentarzach. Słyszałam o możliwości czyszczenia zębów zwykłą nitką, jednak moja pierwsza próba zakończyła się fiaskiem: w niektóre miejsca nitka w ogóle nie wchodzi, w innych się rwie i pozostawia pozostałości swoje.


Otrzymuj email o publikacji nowych tekstów.
Wpisz swój adres email: