Odzież prawdziwie męska

Kiedyś to byli mężczyźni, była męskość. Były dziewczyny, była żeńskość.

Tak jak u innych gatunków – kaczek, jeleni, pawi – wygląd samców jest na pokaz (a samice mniejsze, szare), tak i mężczyźni się pokazywali.

Właśnie po raz pierwszy oglądałam „Ogniem i mieczem”. W tym czy innym filmie albo książce zaobserwuj te czerwone, różowe stroje panów-szlachty, ozdobne, ze złotą nicią – tak ozdobne, że dzisiaj i zasłon takich się robi. A oni nakładali to siebie. Do tego czapki z kolorowymi piórami. Pierścienie. Płaszcze do ziemi z tych „bogato-zasłonowych” materiałów, podbijane czerwienią… Eleganckie, robiące wrażenie, wydłużające sylwetkę.

Czerwone hajdawery Kozaków i co najmniej podbicia ubrań Lachów.

Czyli że żołnierz, mężczyzna musiał wyjść, pokazać się – bo w czerwieni nie było jak się ukryć. Musiał wiedzieć, jaki wychodzi: pewny siebie, silny, odważny, prosty kręgosłup – także zasad moralnych.

Słabi na ciele i duchu, a także ci bez szczęścia (a może bez połączenia z przewodnictwem/opieką Boga/Siły Wyższej) – ginęli.

Zwycięzca mógł… kopulować. Naturalna selekcja. Zostawali silni, mocni i takie ciała, takie zachowania przekazywali następnemu pokoleniu.

A dzisiaj każą żołnierzowi udawać trawę. Degeneracja, degradacja ciała i ducha. Trawa to przecież mniej niż nawet owca czy bydło.

Wybacz dosłowność, ale nie udawajmy, że to, co schowane, nie istnieje. Nawet patrząc na miejsca intymne widać, że mężczyzna to ten, który jest na wierzchu, na widoku, nieosłonięty, sztywny, prosty, on działa, daje. Kobieta jest ukryta, chroniona, miękka, bierna (może być aktywna, ale jej aktywność lub jej brak – niczego nie zmienia). Przyjmuje.

Oni nie udawali trawy:

/foty nie-trawy znajdziesz tutej/

Jeśli chciał(a)byś mi się odwdzięczyć za moje teksty, TUTAJ możesz zafundować mi symboliczną kawę 🙂

Autor: Urszula

Kobieta, Żona, Matka. Poszukiwaczka Prawdy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *