Obróć w żart i machnij ręką, czyli urządzamy sobie mentalne Karaiby. Eksperymentujesz - blog Pani STrzelec o świadomym życiu

Obróć w żart i machnij ręką, czyli urządzamy sobie mentalne Karaiby

Nałóż koszulę na lewą stronę i nie panikuj.

Wiecie, co w polskim społeczeństwie widzą emigranci, którzy przyjeżdżają tu na kilka dni do bliskich? Widzą wielkie spięcie, podkówkę z zaciśniętych ust. Słyszą narzekanie. Czują… złą energię. Czują, jak ta atmosfera między ludźmi, nawet osobę przybywającą tu z bananem na twarzy, konsekwentnie ściąga w dół.

Zmienimy to. Choćby na początek w niewielkiej skali.

Zapraszam do styczniowych eksperymentów, których podejmuje się wraz z Julią i Kasią. Od tego miesiąca jest też z nami druga Kasia z bloga Innooka.

Muszę wspomnieć, że w Nowym Roku z nas czterech eksperymentujących od września, zostałyśmy trzy. Pomysłodawczyni projektu, Mira, określiła sobie priorytety na najbliższy czas, ale to nie jedyny powód jej rezygnacji – może i wam przyniesie korzyść zanalizowanie swojego sposobu działania pod względem… Nie napiszę więcej, zaglądajcie do Miry. Mira, wielkie dzięki dla Ciebie za zapoczątkowanie naszych międzyblogowych działań!

Temat piąty:

Nasz świat wewnętrzny.

Obróć w żart i machnij ręką, czyli urządzamy sobie mentalne Karaiby. Eksperymentujesz - blog Pani STrzelec o świadomym życiu

Chcę, żebyśmy byli bardziej uśmiechnięci. Jak Południowcy, jak Amerykanie. I proszę nie wykręcać mi się tu płacą niższą niż w ju-es ani opieką socjalną mniej rozwiniętą niż we Francji. Bowiem…

Pozytywne podejście nie zależy od ilości posiadanych pieniędzy.

Mamy okresy, gdy do naszej firmy przychodzi wielu polskich emigrantów albo obcokrajowców. Polak, przebywający w innym kraju przez jakiś czas, nawet jeśli nie jest gwiazdą rocka ani właścicielem banku, tylko zbiera poziomki, jest pięćset razy bardziej uśmiechnięty niż polski lekarz, który statystycznie rzecz biorąc pieniądze ma, ale spięty jest, nieufny i najeżony tak, że mało nie pęknie.

Chcę, żebyśmy byli australijsko-amerykańsko noł problem. Chcę, żebyśmy potrafili od czasu do czasu wsadzić sobie wszystkie ważne sprawy do nosa i klapnąć w środku dnia na drzemkę jak Południowcy.

Pisałam o tym kiedyś: jak mniej pracować, że produktywność nie powinna być naszym bogiem, że motywowanie się na siłę jest bez sensu.

Świadomość w wielu tematach (polityka, zdrowie, ekologia) skłania nas do narzekania i negatywnie nastawia do pewnych ludzi czy idei. ALE myślenie o tym nie musi zajmować nam całej doby. Nabierasz świadomości, co jest nie tak i zaczynasz działać, powoli ku lepszemu.

Chcę, żebyśmy mieli więcej luzu. Plama? Coś się wylało? Nagle zaczął padać deszcz? No to co? Od deszczu się nie rozpuścisz, a bałagan i tak już musisz posprzątać – nie przeskoczysz – więc możesz wybrać zrobienie tego na spokojnie, nie w nerwach. Nie płacz nad rozlanym mlekiem. Śmiej się z tego.

Nie bądź idealny. Nałóż koszulę na lewą stronę i nie panikuj z brzydkimi wyrazami w zaciśniętych ustach. Machnij ręką. Śmiej się.

Odpuść.

Widzicie, ta moja filozofia uśmiechu jest jednocześnie aktywna (samo uśmiechnięcie się, ale i wynalezienie pozytywu w pozornie złym wydarzeniu) i pasywna. Takie odpuść – zen. Co kto woli, niech z takiej strony do tego podchodzi. Byle owocem była radość.

Jedną z inspiracji do podjęcia tego tematu był dla mnie tekst Katarzyny Co robić, by być szczęśliwszym? Porady Karaibczyków. Zachęcam do zerknięcia do tego artykułu. W nim znajdziecie kolejne przykłady i antyprzykłady w kwestii pozytywnego podejścia do tego, co nas spotyka, a także w kwestii szacunku do siebie.

Tylko żeby ten uśmiech na ulicy nie był sztuczną maską, musimy to coś zmienić w środku siebie. Popracować nad swoim wnętrzem, podejściem. To niełatwe zadanie. Zmiana podejścia, wbrew kulturze, w której nie tylko się wychowaliśmy, ale w której cały czas jesteśmy zanurzeni.

Moje zasady na ten miesiąc to:

Każdego dnia w jednej sytuacji, którą odbieram jako negatywną, znajdę coś pozytywnego, może odpuszczę, może zakończę ją z uśmiechem, a może ze śmiechem.

I ZAPISZĘ to zeszycie. Dostrzegam w swoim życiu magię słów zapisanych. One zmieniają rzeczywistość.

Jak możesz się przyłączyć do akcji:

Pani Strzelec Eksperyment czterech blogerek i twoj. Eksperymentujesz. Proste zycie, minimalizm, slow life, swiadome zycie

1. Zapoznaj się z tematem miesiąca i jego realizacją przez cztery dziewczyny.
2. Jeśli też potrzebujesz zmian w tym temacie, wybierz najlepsze dla siebie wskazówki.
3. Działaj!
4. Jeśli piszesz bloga lub jesteś aktywny w mediach społecznościowych, relacje ze swojego eksperymentowania możesz podlinkować tu lub na blogach pozostałych dziewczyn (#eksperymentujesz dla fanów Instagrama).
5. Po miesiącu wprowadzania zmian przyjrzyj się znowu danej dziedzinie życia. Oceń, czy coś się zmieniło? Z czym były największe trudności? Gdzie można coś jeszcze poprawić? Zajrzyj też do naszych podsumowań po kolejne podpowiedzi.
6. Rozpocznij kolejny miesiąc, biorąc udział w następnym eksperymencie.
7. Ciesz się z faktu, że zmieniasz swój świat i świat innych na lepsze. Małymi krokami, ale do przodu!

Możesz mieć gdzieś to, że rozlałeś mleko i nałożyłeś koszulę na lewą stronę. Machnij ręką. Nauczmy się z tego śmiać. Przestańmy hodować podkówki.

Zerknijcie koniecznie, jakie pomysły na pozytywny rozwój własnego wnętrza mają Julia (nanowosmieci.pl), Kasia (ograniczamsie.com) i Kasia (innooka.pl).


co czyta pani strzelec

Otrzymuj email o publikacji nowych tekstów.
Wpisz swój adres email:


Jeśli lubisz moje teksty, zapisz się na otrzymywanie info o nowych na maila.
A jeśli uwielbiasz moje teksty, kup mi ciastko.


Przez ten link możesz dostać 50 zł zwrotu za zrealizowany pobyt z Booking.


9 thoughts on “Obróć w żart i machnij ręką, czyli urządzamy sobie mentalne Karaiby”

  1. No właśnie, uśmiech to jest to, czego nam wszystkim bardzo często na co dzień brakuje. Nawet sobie nie uświadamiamy jak bardzo smutni i ponurzy jesteśmy. Dzięki za ten wpis!

  2. Dodam swoje 3 grosze, bo właśnie kończę prawie 3 tygodniowe wakacje w Polsce z rodziną. Problem jest dużo głębszy, niż brak uśmiechu u ludzi. Brak zadowolenia z życia jest EFEKTEM, a nie przyczyną problemów w Polsce. Polska jest po prostu krajem o tragicznym systemie z gigantycznymi wewnętrznymi podziałami. To kraj chorych ideologii, a ideologii nie pokonasz ani siłą, ani tym bardziej negowaniem rzeczywistości i udawaniem, że jest OK.

    Ostatnio opisywałam problem, z jakim od zawsze borykają się biedne kraje: https://zyciepodpalmami.pl/2016/12/09/o-co-tak-naprawde-chodzi-w-polityce/ – ta ustawiczna walka ideologii rodzi problemy. W Polsce obecnie te siły są niezwykle silne (w TV na zmianę KOD i PiS), co niestety wyniszcza i tak już zmasakrowane społeczeństwo.

    Często na blogu powtarzam, że prawdziwe bogactwo jest w głowie, nie na koncie w banku. To samo tyczy się bogactwa narodu. Prawdziwe bogactwo to świadomość i wolność narodu. Polska jest krajem ludzi wiecznie zniewolonych – co ciekawe – im bardziej zniewoleni przez ideologię (nie ważne czy lewicową czy prawicową) – tym „wolniejsi” i „lepsi” od innych się czują… Naprawdę smutno to obserwować.

    Jeśli więc sądzisz, że samym uśmiechem (czyli nota bene pozytywną energią) cokolwiek zmienisz w tym kraju – to bardzo się mylisz. Jedyne co zrobisz to stracisz energię.

    Dziś na blogu jest cytat tygodnia: „Sekretem pozytywnych zmian jest skupianie energii nie na walce z tym, co jest tylko na budowaniu tego, co może być”. Odpowiednie ukierunkowanie swojej energii (również tej negatywnej) to naprawdę sekret życiowego sukcesu.

    Chciałabym móc powiedzieć, że „uśmiech” coś w Polsce zmieni. Ale wiem, że tak nie będzie. Nie da się poważnego choróbska, które trawi organizm od środka zaleczyć lekami rozweselającymi…

    1. Wiem, jak jest w Polsce. Systemu nie zmienię. Ale siebie chcę zmienić z mentalności narzekacza na bardziej serdeczną i wyluzowaną.
      Jak Twoim zdaniem warto ukierunkować swoją energię w tej sytuacji? Na przemyślany wyjazd z kraju czy widzisz inne opcje?

    2. Zastanawiam się w takim razie, z czego wynika to, że na Karaibach żyje się lepiej. Czy w tamtej części UE system jest mniej zniewalający czy to jednak ludzie: nie uczestniczący w tym systemie albo też posiadający jakieś cechy, które pozwalają im utrzymać takie społeczności, w których żyje się lepiej niż u nas?

      1. Catherine Sophie

        Mniejsze społeczności, system nie wpływa tak na życie, tu ludzie się z systemu śmieją. W Polsce jest odwrotnie – wieczna „chmura” komuny wisi nad tym krajem – uśmiechanie się to pogarszanie sytuacji wg mnie. Mówisz, że systemu nie zmienisz – to jest najlepsze potwierdzenie moich słów – ludzie są ZREZYGNOWANI. Ta wyuczona bezradność („nic nie zmienię, nie znaczę nic w tym społeczeństwie”) jest częścią polskiego marazmu i niezadowolenia z życia. Ja wyjechałam i polecam to samo – bo szkoda życia. Natomiast jeśli uważasz, że chcesz w Polsce zostać mimo to, to pozostaje tylko walka z systemem – ale to będzie walka przez kolejne 3-4 pokolenia. Więc pytanie czy chcesz na to poświęcać życie – swoje i swoich dzieci. Ja nie chciałam, bo nie czuję się w ogóle obywatelką żadnego kraju. Nie uznaję krajów, można by rzec. Jestem obywatelką świata. To, że urodziliśmy się w jakimś „więzieniu” nie oznacza, że powinniśmy w nim pozostawać. Granice są w głowach i na mapach. W rzeczywistości granice na świecie nie istnieją. Warto się nad tym poważnie zastanowić.

        1. Dzięki za odpowiedź :) Tak, ja tu nic nie zmienię. Zostałam przedsiębiorcą, otworzyło mi to tak oczy, tu jest bagno.
          Ale realizując punkt po punkcie plan, prowadzący do wyjazdu, będę się uśmiechać, nawet tu :)

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *