Nie dość, że Strzelec z żywiołem zmiennego i pięknego ognia u boku, to jeszcze Urszula – babeczka, która po odchowaniu dzieci może wysłać ci pocztówkę równie dobrze z Bieszczad, co i z Himalajów. Tak czytałam. Przy czym ja nie czekam, aż odchowam dzieci. I u mnie marzenia chodzą parami. Mam szansę zrealizować swoje noworoczne postanowienie: z przytupem sama reżyserować swoje życie.

O istnieniu wielkiego marzenia nie raz wam pisałam. Nie, nie zdradzę, co to jest. Marzenie zamieniłam w plan, z datami w moim kalendarzu. Myślę, że do roku czasu główna część będzie zrealizowana, wtedy podzielę się z wami szczegółami. Chyba i wy skorzystacie, bo będzie to sprawa o wiele bardziej ekscytująca od porzuconego już przeze mnie planu remontu mieszkania. Nie, Strzelce nie są takie przyziemne. Ale na ten temat ćśś.

Drugie marzenie to… życie w kamperze. Bardzo w moim stylu: mało rzeczy, minimalna ilość konwenansów, przyroda, świeże powietrze, śpiew ptaków, niezależność, oddychanie świeżym powietrzem. Życie. I ja to zrobię, nieważne, że może nie wypada, że może nie w ten sposób, nie tym kosztem.

A teraz szukam swojego stylu pisania i nie tylko. Będzie dobrze. Jest dobrze.

Pamiętajcie:

7 Marzenia i imie Urszula - blog Pani Strzelec o świadomym życiu


co czyta pani strzelec

Otrzymuj email o publikacji nowych artykułów.
Wpisz swój adres email: