nieidealna szafa minimalistki - pani strzelec, blog o prostym zyciu

Nieidealna szafa minimalistki, czyli w czym chodzę na co dzień

Wielu moim czytelnikom marzy się powrót do czytania u mnie o czystym minimalizmie. A mnie tego typu teksty nie bardzo kręcą. Coraz rzadziej. Bo minimalistką już jestem. W tej chwili niewiele pozostało mi do upraszczania. Uprościłam, usunęłam ze swojego domu zawalidrogi, ze swojego grafiku dnia sprawy, które mnie nie obchodzą i mogę zajmować się tym, co dla mnie ważne. Przedmioty są i mi służą. A tych, które tylko zajmowały miejsce i moją uwagę, w większości się już pozbyłam.

Minimalizm. Usuń ze swojego życia wszystko, co niepotrzebne, wszystko, z czego nie korzystasz. Wywal wszystko, poza koszulą, którą masz na sobie. I o czym tu pisać dziesiątki postów? :D

Ale na Waszą prośbę postanowiłam wziąć się za przedstawienie tu mojej aktualnej zawartości szafy. Się znaczy szuflady. Jednej. Proszę: oto moja nieidealna szafa minimalistki, czyli wszystko, w co się ubieram (poza ałtfitami na Boże Narodzenie i Wielkanoc).

nieidealna szafa minimalistki - pani strzelec, blog o prostym zyciu

Topy bez rękawów służą mi najlepiej. Zmienia się ich liczba, coś się niszczy, uzupełniam to nowym, albo nie. Czerwona koszulka kupiona w 2015, pomarańczowa i żółta mają co najmniej pięć lat, biała to najnowszy nabytek z tego roku (i jedyna nie w 100% bawełna, co niestety czuć), kolejna ma też z pięć lat, a ostatnią kupiłam w ubiegłym roku.

nieidealna szafa minimalistki - pani strzelec, blog o prostym zyciu

nieidealna szafa minimalistki - pani strzelec, blog o prostym zyciu

Nabytki z tego roku. Tę zapinaną na pewno będę wykorzystywać, natomiast czy różowa była dobra zakupem? Może się okazać, że nie.

nieidealna szafa minimalistki - pani strzelec, blog o prostym zyciu

Dwa swetry. Czerwony AD 2015, niebieski 2016.

nieidealna garderoba minimalistki - pani strzelec

Marynarka z 2014.

To są wszystkie moje góry, także tym samym obalamy mit matki malucha, oplamionej, oblanej mlekiem i zaplutej papkami. Mam tych rzeczy niewiele, nie chodzę w pobrudzonych i niczego mi nie brakuje.

nieidealna szafa minimalistki - pani strzelec, blog o prostym zyciu

Spodnie. Właściwie tak w stu procentach odpowiadają mi tylko te dżinsy, kupione chyba wiosną 2015. Seledynowe i w kratkę wyglądają świetnie, ale na mnie są za luźne. Właściwie od liceum moja waga chodzi sobie w granicach czterech kilogramów różnicy i wkurza mnie to, że spodnie, które kupiłam i były dobre, zaczynają mi spadać. Dlatego stałam się kobitką spódnicową i sukienkową. Z przerwą na czas opieki nad małymi dziećmi, bo jednak przy tarzaniu się po dywanie, podnoszeniu i wyciąganiu spod mebli, w spodniach mi wygodniej.

nieidealna szafa minimalistki - pani strzelec, blog o prostym zyciu

O, proszę. Boska spódnica, lat 6 co najmniej, nadal w dobrym stanie. Właściwie robiąc przegląd wszystkich moich ubrań do tego wpisu, komplet z powyższego zdjęcia schowałam do pudła z zimową czapką i sukienkami.

nieidealna szafa minimalistki - pani strzelec, blog o prostym zyciu

Uwielbiam tę kurtkę, lat dwa. Ale czekam na lato.

nieidealna szafa minimalistki - pani strzelec, blog o prostym zyciu

Do tego chusta, która może być zimowym szalikiem, chustą do kurtki lub zarzuconą na siebie jako akcesorium. Można nią okryć plecy, kiedy wieczorem jest mi chłodno, można na niej usiąść, gdy ławka jest jeszcze trochę mokra po deszczu, może być kocem do usiąścia na trawie lub na plaży.

nieidealna szafa minimalistki - pani strzelec, blog o prostym zyciu

No i dresy muszą być. Niebieskie mają lat… sześć? osiem? Kupione na wuefy na studiach, były ze mną potem na siłowni i zumbach, biegały, a teraz nieraz po-domują. Getry kupione w ubiegłym roku (2 takie same sztuki) na okazję bycia kobietą w ciąży i matką dwóch maluchów, szykującą się na gnicie w domu przez dwa miesiące jesieni i siedem miesięcy zimy.

Butów mam trzy pary: na zimę, na wiosnę/jesień i sandały. Plus ciapy (ogólnopolsko: kapcie). Ciapy równają się też klapkom na basen czy do hotelowego/pensjonatowego prysznica na wyjazdach.

Z dodatków/akcesoriów/biżuterii/ozdób mam… yyy… chustę co wyżej, czapkę zimową i obrączkę… w szufladzie. Okulary do komputera.

Wiem, że na pierwszy rzut oka, a szczególnie oka przyzwyczajonego do domyślnego podejścia do ubrań, to wszystko wygląda radykalnie. Ale dla mnie to w sam raz. Mam wszystko, czego mi potrzeba.

Wyglądam dokładnie tak, jak chcę. Jest mi wygodnie w takim stopniu, w jakim tego oczekuję od ubrań. Moja głowa jest wolna od rozkminek w co się ubrać bądź czy to będzie pasowało.

Jak osiągnąć optymalny stan posiadanych ubrań?

Pozbądź się tych ubrań, których nie nosisz.

Pozbądź się tych ubrań, których nie lubisz i nie chcesz nosić.


Otrzymuj email o publikacji nowych artykulów.
Wpisz swój adres email:


Przez ten link możesz dostać 50 zł zwrotu za zrealizowany pobyt z Booking.


Jeśli lubisz moje teksty, zapisz się na otrzymywanie info o nowych na maila.
A jeśli uwielbiasz moje teksty, kup mi ciastko.

4 thoughts on “Nieidealna szafa minimalistki, czyli w czym chodzę na co dzień”

  1. Dziękuję za ten wpis, czekałam na niego :)
    Zgadzam się z poniższym komentarzem – szacunek :) Pięknie to wygląda.
    Mam pytanko dot. butów, np. na lato, ja przykładowo pracuję w korpo i mamy dress code (buty muszą być zakryte). Lubię, to pracę mimo że są takie zasady :)
    Ty rozumiem, że masz na lato sandały i buty podomowe (te wielofunkcyjne:)). U mnie myślisz, że sprawdzą się dwie pary butów na lato? sandały i np. balerinki do pracy? Jakoś tak mi głupio codziennie mieć w pracy te same buty ;)
    A buty do uprawiania sportu, adidasy do biegania czy (jak u Ciebie) na zumbę? :)
    A super-uniwersalne trampki? :) które w sumie można nosić w lecie, wiosną i jesienią?
    Z góry dziękuję za podpowiedz :)

    1. Hej. Na lato znajdź dla siebie w takim razie idealne sandały i idealne buty zakryte. O ile rozumiem i znam problem „czy nie głupio codziennie w to samo się ubierać”, to o butach w ten sposób nigdy nie myślałam! Zmiana góry i czasem spodni wystarczy mi, by pod tym kątem czuć się dobrze.
      Widziałam artykuł, ale mogę już nie odnaleźć o kobiecie, pracującej jako agent nieruchomości. Zaczęła chodzić codziennie dokładnie w tym samym do pracy. Czasem tylko, jak chciała odmiany, dodawała czerwony pasek do spodni. Nikt nic nie zauważył, tylko jeden kolega jej powiedział, że ma super gust, bo z czym nie założy tego czerwonego paska, to pasuje i wygląda dobrze :D
      No tak, nie wpisałam butów do biegania, używanych też na zumby i inne zajęcia na siłowni, buty lat 5+.
      Trampów nie mam, bo od pewnego wieku :D , przeszkadza mi że mają taką cienką podeszwę i czuję chodnik.

      1. Hahaha, ta historia z tą agentką genialna! Mnie ostatnio moja siostra poprosiła o pomoc w porządkowaniu szafy i zaproponowałam jej eksperyment, żeby na cały tydzień wybrała sobie 5 sukienek (ona uwielbia sukienki) i 2 pary butów, to się wystraszyła, że jak to, to oznacza, że w ciągu jednego tygodnia będzie musiała założyć dwa razy to samo! I jak to, w sobotę też ma mieć na sobie sukienkę – argument, że dla męża swojego też mogłaby się wystroić, nie pomógł…

        Ja teraz na lato ma 4 koszule do pracy i 2 pary spodni, 2 topy, 1 sukienkę oraz 2 pary szortów na co dzień oraz jedną sukienkę na niedzielę (to mi przypomina, że muszę dziś zrobić pranie!). Na jesień-zimę mam dodatkowo schowane w innej szafie chyba też cztery inne koszule do pracy, 3 swetry oraz jedną sukienkę. Choć nie powiem, że łatwo mi pokonać pokusy. Marzy mi się przykładowo czarny golf na jesień. Ale nie powiedziałabym, że jest mi potrzebny. To taka zachciewajka raczej… Jeszcze się nie złamałam, choć myślę o nim od października… Albo jakaś chęć zmiany wizerunku, bo się hmm… ‚wyrosło” trochę z tego co się ma – przykładowo 2 moje koszule zimowe są z flaneli, chyba niezniszczalne! Lubię je, ale już tyle lat mam, a one uparcie nie chcą się zniszczyć ;p Dlatego w tym roku wsadziłam je na lato do innej szafy, może to pomoże, i będą dla mojego mózgu za pół roku jakimś nowym odkryciem? Masz na takie dylematy jakieś rady?

Comments are closed.