Jako człowiek, a nawet człowiek introwertyk, dla zachowania równowagi psychicznej potrzebuję codziennie czasu dla siebie. Chyba każdy tak ma.

Rano trzeba wstać, bo zaraz czas na obowiązki. To się dzieje, tamto zrobić. Od zadania do zadania. Oczekiwania innych osób. Uwięzienie w korku. Inne bolesne i stresogenne straty czasu. Chcesz po prostu usiąść sam ze sobą.

Mi Dziecko daje tego czasu dla siebie od 20-22.40 do 7-7.30. W tym czasie chcę się umyć, czasem zjeść i… zrobić całą resztę. Wiecie; dom, pranie, pisanie, znaleźć w końcu buty w rozmiarze 35, poczytać, zrobić różne ą i ę do pracy i tak dalej.

Ale to już fizycznie się nie da. Nie zmieści się w tak okrojonym czasie.

Dzisiaj po kąpieli od tej 22.40 podeszłam do swojej listy rzeczy do zrobienia i po prostu wykreśliłam połowę. Bo bym zwariowała z powodu widma niezałatwionych spraw albo padła z braku snu lub jedzenia.

A przy wykreślaniu potrzebne jest narzędzie, którego moc odkrywam od roku. To narzędzie to znajomość swoich priorytetów.

Kawa z przyjaciółką czy poprawienie strony dla klientów?

Z Dzieckiem w piaskownicy czy z mopem w domu?

Sen czy książka?

Jedzenie czy praca?

Odpowiadasz na podobne pytania, a potem wykreślasz. I idziesz do łóżka. Na zdrowie!


co czyta pani strzelec

Otrzymuj email o publikacji nowych artykułów.
Wpisz swój adres email: