Nie wiem, czy zauważyliście, że wiele rzeczy w naturze ma sens. Właściwie blisko sto procent.

Sens ma na przykład rośnięcie obok siebie wielu różnych gatunków roślin w przeciwieństwie do wymyślonych przez człowieka pól monokulturowych np. samej pszenicy, samych ziemniorków, samych jabłek jak ogiem sięgnął. Choroby na toto łatwo nachodzą, lecą po całości, a że jabłonie aż po horyzont to konkretna inwestycja, więc żeby zabezpieczyć lejo rolnicy nawozami, pryskajo, nawożo, a ta chemia ani dla nas ani dla gleby, wody, robaczków, wiewiórek, pszczółek i króliczków zdrowa nie jest.

Natura wie lepiej.

Albo i nie. Ano nie chcemy, żeby wiedziała lepiej, kiedy wysyła tsunami, a my akurat nad tym morzem.

Ale załóżmy, że w wielu sprawach naturalne jest lepsze. Permakultura, powietrze bez spalin i kwiat z mszycami potraktowany nie chemią, a biedronkami.

I w tym właśnie duchu, ogromnego zaufania do natury, które wyżej przedstawiłam z głupawym uśmieszkiem, ale to tylko po to, żeby wam głębi serca mego nie pokazać, że tam to zaufanie naturze jest, w tymże duchu mam myśl anty-schematową (anty-człowiekwielepiej):

Nie przycinajmy zwisających nisko gałęzi wierzb. Może wierzba tak zbudowana jest, że potrzebuje dotykać ziemi!?

Tak mnie naszło, gdy pracownicy naszego uber-pedantycznego, uber-przystrzyżonego, uber-mikrodrzewnego osiedla ściachali gałęzie wierzby akurat dzień po tym, jak zainteresowały się nią moje Chłopaki, ganiając się pod nią i otwierając sobie gałęziowe „drzwi”.

Smutno wygląda ta wierzba. Widzę ją z okien.

A wytnij se pół jelit, zobaczymy, jak będzie. Też jakieś takie za długie, nie? Niewygodne.

Naturalność ma sens - opowieść romantyczki o wierzbie


Jeśli czujesz, że poprzez ten tekst otrzymałeś wiedzę lub inspirację, daj znać i przekaż dobrą energię dalej!
Odpal wdzięczność ku Wszechświatowi, wyślij link do tego tekstu ważnym dla Ciebie osobom, wesprzyj bloga PS.
Daj jakiegoś znaka, wrzuć jakiś uśmiech w świat, podejmij działanie z intencją, by zaczerpnięte stąd wiedza i pomysły zmieniały Twoje życie.