Chcąc nie chcąc, choć boli, interesując się minimalizmem i pokrewnymi tematami, nabieram świadomości w tematach kondycji naszego środowiska naturalnego, warunków pracy i (braku) etyki wielkich marek. I tu pojawia się pytanie: Czy da się kupować lokalnie?

Z opisanych wyżej powodów oraz w związku z marketingowym ciśnieniem na wydawanie większej ilości pieniędzy przed świętami, w grudniu przedstawiłam wam ideę bojkotu dużych sklepów i dużych marek. Pisałam dlaczego, jak oraz z jakimi problemami warto się liczyć na tej drodze.

A jak przebiegał ten grudniowy eksperyment u mnie? Miałam unikać dużych sklepów i trendy marek, oceniając, na ile taki bojkot jest rzeczywiście możliwy.

Możesz kupować lokalnie - blog o świadomym życiu Pani Strzelec (1)

Dwa wnioski

1. Duże sklepy są wygodne.

Nie udało mi się całkiem uniknąć wizyt w sklepach wielkopowierzchniowych i centrach handlowych. Dlaczego?

Duży wybór w jednym miejscu.

W jednym sklepie kupię i czajnik, i miskę do łazienki, i torebkę na prezent, i banany.

Chodząc po galerii handlowej mam większą szansę na upolowanie ubrania, jakiego szukam niż wchodząc do jednego sklepiku.

Oszczędność czasu.

Czyli znowu: wszystko w jednym miejscu. Po przeobrażeniu PRLu w to, co mamy dzisiaj, ludzie pracują więcej, dojeżdżają dalej, pracę niosą ze sobą do domu i tak dalej. Keine Zeit.

2. Możesz kupować lokalnie

Przez ten miesiąc zaprzyjaźniłam się z małym, osiedlowym, prywatnym sklepem. Codzienne niewielkie zakupy są naprawdę fajne! Kupujesz to, co chcesz dzisiaj zjeść. Robiąc zakupy w ten sposób, nie doprowadzasz do sytuacji, że musisz zjadać to, co nakupiłeś tydzień temu na wielkich zakupach, żeby się nie zepsuło, nawet jeśli nie masz na to ochoty.

Moim motorkiem do tej decyzji był Dwulatek, który już otwiera lodówkę. I wyciąga… I wyciąga… I wybiera, i zmyśla, a matka sprząta z podłogi. Z zakupami na jeden dzień nie ma marudzenia przy wybieraniu, co zjemy, a produkty mogę upchnąć na najwyższych półkach (jeszcze nie wpadł na to, że do lodówki też można przysunąć krzesło).

Dla mnie, na ogół pomęczonej fizycznie i psychicznie, to też super, że mam niewielki wybór. Wyciągam, przygotowuję, jem. Bez zastanawiania się. Bez zawieszania się nad wyborem pomiędzy tym, tym a tamtym i analizowaniem, co szybciej może się zepsuć, co zdrowsze…

Także znowu uśmiecha się do mnie minimalizm, czy tam esencjalizm i proste życie. Odpowiednia ilość produktów w kuchni nie pozostawia mnie głodną, a jednocześnie uwalnia mnie od małych decyzji. Karmię ciało, a siły umysłowe pozostają nienadwyrężone, gotowe do poważniejszych zadań.

Słyszałam kiedyś teorię, że człowiek dziennie jest w stanie podjąć maksymalnie jakąś konkretną liczbę decyzji. Więcej umysł nie da rady. Czyli jeśli zużyjesz swój zapas możliwych na dobieranie bransoletki do koloru paznokci, na wybieranie, który serek dzisiaj itd., to może ci nie zostać sił umysłowych na ważne sprawy.

Możesz kupować lokalnie - blog o ekologii Pani Strzelec

Co rzeczywiście możesz zmienić?

Podsumowałabym tak: nawet jeśli nie potrafisz zrezygnować z wizyt w supermarketach czy galeriach handlowych, kupuj więcej w prywatnych sklepikach.

To działa jak mój sposób na dietę: jeśli napchasz brzuch zdrowymi rzeczami, nawet jeśli nadal będziesz miał ochotę na czipsy, raczej nie wciągniesz już dwóch paczek na raz. Jeśli kupisz zapas kasz, jajek, ziemniaków i coś jeszcze w sklepie, który chcesz wspierać, mniej kupisz w supermarkecie.

A nawet będąc już w galerii handlowej możesz wybierać lokalne biznesy, nie sieciówki. A nawet będąc już w sieciówce, możesz wybrać bluzkę szytą w Polsce, nie w Bangladeszu. Małe kroki, które składają się powoli na większe coś.

Pani Strzelec Eksperyment czterech blogerek i twoj. Eksperymentujesz. Proste zycie, minimalizm, slow life, swiadome zycie

Zajrzyj do pozostałych uczestniczek eksperymentu: Julii (Na Nowo Śmieci), Kasi (Ograniczam Się) i Miry (Ola Fasola).

Eksperymentujesz? Eksperyment 4 blogerek


co czyta pani strzelec

Otrzymuj email o publikacji nowych tekstów.
Wpisz swój adres email: